Krakowianie znów mog± korzystaæ z pierwszej ogólnodostêpnej tê¿ni solankowej w mie¶cie. W ubieg³y pi±tek, po jesienno-zimowej przerwie, uruchomiona zosta³a tê¿nia nad Zalewem Nowohuckim. Solny mikroklimat wytwarzany w tym miejscu jest zbli¿ony do tego nad morzem. Spacer po tê¿ni bêdzie wiêc okazj± do nawdychania siê korzystnego dla naszego zdrowia jodu.
– Tê¿nia z pewno¶ci± przyci±gnie krakowian i turystów, chc±cych skorzystaæ z dobrodziejstwa solnego mikroklimatu, który jest nie do przecenienia dla mieszkañców wielkich aglomeracji miejskich – mówi³ podczas uruchomienia tê¿ni prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.
Tê¿nie to drewniane budowle pokryte ga³±zkami tarniny. Pierwotnie s³u¿y³y do zagêszczania solanki w toku produkcji soli konsumpcyjnej oraz leczniczej. Dziêki temu odkryto ich walory lecznicze, poniewa¿ powietrze wokó³ nich nasycone jest aerozolem z solanki, która obciekaj±c po elementach budowli ulega naturalnemu odparowaniu.
Powietrze tak bogate w mikroelementy zaczêto stosowaæ w ró¿nego rodzaju kuracjach. Mikroklimat wytwarzany przez tê¿nie jest wiêc zbli¿ony do tego, którego za¿ywamy podczas nadmorskich podró¿y. Godzinny spacer przy tê¿ni solankowej to dawka jodu, która odpowiada trzem dniom spêdzonym nad morzem. Tego rodzaju wzbogacone powietrze jest szczególnie wskazane dla osób w czasie rekonwalescencji po ostrej chorobie, dla palaczy, osób pracuj±cych w znacznym zapyleniu i wysokiej temperaturze. Pozytywny wp³yw odczuj± równie¿ osoby na co dzieñ pracuj±ce g³osem.
Przypomnijmy, ¿e inwestycja zosta³a zrealizowana przez Zarz±d Zieleni Miejskiej i powsta³a w ramach rewitalizacji Zalewu Nowohuckiego. Zlokalizowana jest w s±siedztwie istniej±cego placu zabaw, w pó³nocno-zachodniej czê¶ci zalewu.
(f)
ArcelorMittal Poland wyburzy³ olbrzymi komin nieczynnej spiekalni w krakowskiej hucie – Zmienia siê pejza¿ krakowskiej huty
Z krajobrazu Nowej Huty znikn±³ na zawsze ponad 80-metrowy komin dawnej spiekalni, czyli zak³adu, w którym produkowany by³ spiek dla wielkich pieców. Do wyburzenia kolosa u¿yto 33 kilogramy materia³ów wybuchowych, a podczas prac rozbiórkowych powsta³o blisko 2 200 ton gruzu, czyli tyle, ile zmie¶ci³oby siê na 110 ciê¿arówkach! Spiekalnia by³a nieczynna ju¿ od prawie dekady, dlatego ArcelorMittal Poland zdecydowa³ siê usun±æ nieu¿ywane budynki, w tym tak¿e komin.
Operacja wyburzania komina, którego obwód w najszerszym miejscu wynosi 32,5 metra, to jeden z etapów procesu likwidacji infrastruktury dawnej spiekalni trwale wy³±czonej z u¿ytku w 2012 roku. „Gruba Berta”, bo tak pieszczotliwie hutnicy nazywali du¿y komin krakowskiej spiekalni, zosta³a wyburzona po pó³ wieku istnienia. Przy pracach rozbiórkowych wielkiego komina pracowa³o 15 osób ze specjalistycznej ekipy zajmuj±cej siê demonta¿ami. Na miejscu dzia³a³y równie¿ cztery koparki, z czego najwiêksza wa¿y³a 50 ton.
Prace rozbiórkowe w spiekalni, które rozpoczê³y siê w lipcu ubieg³ego roku potrwaj± do 2023 r. Zanim jednak do nich przyst±piono, trzeba by³o przygotowaæ teren, ogrodziæ go i zabezpieczyæ. Nad bezpieczeñstwem ca³ego procesu czuwa³y zespo³y BHP wykonawcy i ArcelorMittal Poland.
– Podjêli¶my decyzjê o wyburzeniu komina i ca³ej infrastruktury spiekalni w ramach naszych dzia³añ polegaj±cych na porz±dkowaniu nieu¿ywanych nieruchomo¶ci. Ca³y zak³ad zajmowa³ 30 hektarów terenu przy ul. Igo³omskiej. Sk³ada³ siê ze 108 budynków, 115 przeno¶ników ta¶mowych, 4 elektrofiltrów i 5 mostów prze³adunkowych. Odzyskali¶my dziêki temu olbrzymi± nieu¿ywan± powierzchniê, któr± bêdzie mo¿na wykorzystaæ w inny sposób, gdy bêdzie taka potrzeba - podkre¶la Sanjay Samaddar, prezes i dyrektor generalny ArcelorMittal Poland.
Z komina i innych urz±dzeñ dawnej spiekalni, zwanej tak¿e aglomerowni±, odzyskiwany jest równie¿ z³om, który w ramach recyklingu zostanie ponownie u¿yty w d±browskiej hucie – trafi do konwertorów i pos³u¿y do produkcji stali. - Ze wszystkich urz±dzeñ dawnej spiekalni planujemy odzyskaæ ok. 60 000 ton z³omu, a gruz, który powsta³ w czasie wyburzeñ zostanie zutylizowany przez profesjonaln± firmê – mówi Monika Mazurek, kierownik projektu demonta¿u spiekalni w Krakowie.
W krakowskiej hucie dzia³a³y kiedy¶ dwie aglomerownie. Pierwsza z dwóch spiekalni rozpoczê³a pracê w 1954 r. i zosta³a wy³±czona na prze³omie lat 1990/91. Ta druga - uruchomiona w grudniu 1966 roku, na piêæ dni przed pierwszym spustem surówki z wielkiego pieca nr 5 - przesta³a pracowaæ w czerwcu 2012 r.
(f)
Czy wiesz, ¿e…
+ Komin spiekalni by³ wysoki na 80 metrów - to prawie 6 razy tyle, co wysoko¶æ kopca Wandy w Nowej Hucie.
+ Dziêki rozbiórce ca³ej spiekalni uda siê odzyskaæ ok. 60 000 ton z³omu – to tyle ile wa¿y³oby ponad 8,5 tys. figur Lenina, takich, jak ta, która sta³a w Alei Ró¿.
+ Podczas wyburzenia komina powsta³o blisko 2 200 ton gruzu, czyli tyle, ile zmie¶ci³oby siê na 110 ciê¿arówkach.
Gdy epidemia odciê³a nas od muzeów i wypraw turystycznych, zawsze mo¿na poszukaæ obiektów do zwiedzania wirtualnego. Coraz wiêcej muzeów udostêpnia swoje eksponaty on-line. I tak mo¿liwo¶æ tak± proponuje równie¿ opactwo w Mogile. To doskona³a propozycja dla tych, którzy jeszcze nigdy tutaj nie byli. Ci, którzy wizytuj± opactwo czê¶ciej, teraz mog± z bliska zobaczyæ to, co nie zawsze dostrzegalne w pó³mroku kaplicy ze s³yn±cym ³askami wizerunkiem Chrystusa ukrzy¿owanego i to, co rzadko dostêpne za klasztorn± klauzur±, np. biblioteka klasztorna.
Wirtualny spacer mo¿na odbyæ równie¿ po zabytkowym drewnianym ko¶ciele ¶w. Bart³omieja.
(l)
B³ogos³awiona zieleñ, o której pomy¶leli ju¿ na etapie projektu, urbani¶ci kre¶l±cy 70 lat temu plan nowego miasta pod Krakowem. Dziêki temu dzisiejsi mieszkañcy Nowej Huty ³atwiej znosz± czas pandemii i zwi±zane z tym ograniczenia. Zawsze, bowiem mog± wyj¶æ z domu, i niemal tu¿ za progiem - obcowaæ z natur±.
Skwery wewn±trz osiedlowe, u¿ytki zielone, zalew nowohucki, osiedlowe parki i zagospodarowane ostatnio skwery ko³o budynków, zieleñ forteczna czy dzika zieleñ na starym pasie startowym w Czy¿ynach ³agodz± nam skutki przymusowego siedzenia w domu. Tak, na szczê¶cie – zieleñ jest bogactwem Nowej Huty.
Przypomnijmy, ¿e w ubieg³ym roku, w lutym, zanim jeszcze rozwinê³a siê pandemia, brytyjski (to kraj, w którym docenia siê szczególnie kontakt z przyrod±) The Guardian, wskaza³ Now± Hutê w gronie 10 europejskich miast, „do ¿ycia”. W¶ród wyró¿nionych znalaz³y siê równie¿: wroc³awskie ¦ródmie¶cie, Wilhelmina park w Utrechcie, madrycki Vallecas, Moabit w Berlinie, Le Panier w Marsylii, dzielnica Howth w Dublinie, Döbling w Wiedniu, Józsefváros w Budapeszcie i Nea Smyrni w Atenach.
Jak napisano wówczas w „The Guardian”, zaledwie 20-minutowa przeja¿d¿ka tramwajem z centrum Krakowa umo¿liwia mieszkañcom i turystom zmianê otoczenia? Zostawiamy za sob± mieszczañski klimat Starego Miasta – z l¶ni±cymi dachami kamienic i brukowanymi alejkami – i wchodzimy w unikaln± przestrzeñ urbanistyczn±, jak± jest Nowa Huta, bêd±ca mistrzowsk± realizacj± socrealistycznych za³o¿eñ architektonicznych. Dominuj± tu szerokie, obsadzone drzewami aleje, parki oraz zabudowa mieszkaniowa w przystêpnych cenach.
Najwiêkszy skwer i ³±ka rodzinnej sielanki
W czasie pandemii jedn±, a dla wielu jedyn± atrakcj±, jest mo¿liwo¶æ wyj¶cia z domu. Ten – wed³ug naukowców - w wymiarze pó³ godziny dziennie mo¿e nam przed³u¿yæ ¿ycie o trzy lata. Zatem spacerowaæ warto. I robimy to chêtnie.
W Nowej Hucie tym bardziej, bo tereny zielone mamy tu¿ za rogiem. Czy to Wi¶niowy Sad (2,7 zadrzewionego i zielonego piêknego parku w os. Kolorowym, z charakterystycznymi kwitn±cymi w³a¶nie dzikimi czere¶niami), czy parki przydworskie, wymagaj±ce ju¿ d³u¿szej ekskursji czy te¿ – te najbli¿sze, po³o¿one w centrum dzielnicy - £±ki Nowohuckie.
Ju¿ „brama” do nich, stara nadwi¶lañska skarpa jest dzi¶ najwiêkszym skwerem Nowej Huty. A jak skwar to na skwerze niczym w parkach Pary¿a czy Londynu, opalaj±cy siê ludzie. Na to przyjdzie czas latem, ale dzi¶ teren na skarpie i le¿±ce poni¿ej Nowohuckie £±ki s± dzi¶ uczêszczanym terenem spacerowym. Chwa³a tu spo³ecznikom, którzy teren ten uczynili u¿ytkiem ekologicznym. Mo¿na tu spacerow±, ale i poje¼dziæ rowerem i - teraz, wiosn± szczególnie – obserwowaæ odradzaj±ca siê przyrodê. Le¿±ce niemal tu¿ przy Placu Centralnym £±ki Nowohuckie zajmuj± powierzchniê ponad 57 hektarów. Ustanowione w roku 2003 r. u¿ytkiem ekologicznym, w roku 2009 £±ki zosta³y w³±czone do sieci obszarów objêtych ochron± przyrody na terytorium Unii Europejskiej – Natura 2000. Znajdziemy tu wiele ro¶lin i zwierz±t charakterystycznych dla pó³naturalnych zbiorowisk ro¶linnych, czyli ³±k podmok³ych doliny Wis³y. Co do ³±k - mo¿na tutaj wyró¿niæ ich a¿ 10 ich rodzajów – s± to m.in. ³±ki wilgotne, ¶wie¿e i szuwar trzcinowy.
Teraz wiosn±, gdy zieleñ jeszcze wszystkiego nie przes³ania, mo¿na tu spróbowaæ odnale¼æ blisko 34 gatunki ptaków gniazduj±cych i ponad 25 gatunków tu przylatuj±cych i ¿eruj±cych.
To prawdziwy kurort w ¶rodku miasta! I rekreacyjny teren dla ca³ej rodziny. Kto chce mo¿e brodziæ po ³±kach – z widokiem nie tylko na kominy ciep³owni, ale tak¿e przy dobrej widoczno¶ci – na Tatry. Najm³odsi mog± korzysta z kompleksu tematycznych placów dla dzieci, a seniorzy z ró¿anego Parku ¯eromskiego. Niedostêpne tarasy widokowe
£±ki Nowohuckie to naprawdê unikalny teren do rekreacji i kontemplacji przyrody. Przecina je wiele ¶cie¿ek i dzikich dru¿ek. W³a¶nie teraz wymaga³yby te¿ wiêkszej uwagi. Szczególnie dwa drewniane tarasy widokowe, które po dziesiêciu latach uleg³y dewastacji. Nie mo¿na z nich skorzystaæ, gdy¿ wej¶cie na nie grozi upadkiem. Dlatego te¿ - obok zagospodarowywania ma³ych terenów zieleni i renowacji starych parków, warto by Zarz±d Zieleni Miejskiej zwróci³ uwagê na ten niezbêdny do podgl±dania przyrody element u¿ytku ekologicznego.
(l)
To projekt, który po³±czy³ wiele osób i ¶rodowisk. Zrealizowana na terenie Przedszkola nr 110 inicjatywa lokalna jest dowodem na to, ¿e w jedno¶ci si³a. W jej realizacjê zaanga¿owali siê rodzice dzieci, radni Nowej Huty, przedstawiciele Zarz±du Zieleni Miejskiej oraz wszyscy, którzy wsparli pomys³ przez datek na portalu Zrzutka.pl
„Inicjatywa lokalna to forma wspó³pracy jednostek samorz±du terytorialnego z ich mieszkañcami, w celu wspólnego realizowania zadania publicznego na rzecz spo³eczno¶ci lokalnej. Je¶li razem z innymi mieszkañcami macie pomys³ lub chcecie rozwi±zaæ lokalny problem – mo¿ecie zrealizowaæ go korzystaj±c ze wsparcia Rady Dzielnicy i zg³aszaj±c wniosek o inicjatywê lokaln± do Wydzia³u Polityki Spo³ecznej i Zdrowia” – czytamy na stronie dialogu spo³ecznego. W tej w³a¶nie formie zrealizowany zosta³ pomys³ „Zielono mi – odnawiamy trawnik przedszkolny”. Dziêki wspó³dzia³aniu wielu osób i podmiotów ju¿ nied³ugo dzieciaki z przedszkola na os. Kolorowym bêd± mog³y bawiæ siê w odnowionym ogrodzie przedszkolnym. Za po¶rednictwem naszej gazety Dyrekcja i pracownicy Samorz±dowego Przedszkola nr 110 w Krakowie pragn± podziêkowaæ wszystkim osobom, które wspar³y inicjatywê lokaln± „Zielono mi – odnawiamy trawnik przedszkolny” i swoim zaanga¿owaniem doprowadzi³y do koñca realizacji tego przedsiêwziêcia. Szczególne podziêkowania pragniemy z³o¿yæ na rêce radych Dzielnicy XVIII, to dziêki ich bezcennej pomocy i po¶wiêceniu w rozpropagowanie inicjatywy, zosta³a nawi±zana wspó³praca Zarz±dem Zieleni Miejskiej w Krakowie. Ogromne podziêkowanie przekazujemy Radzie Rodziców Samorz±dowego Przedszkola nr 110 z os. Kolorowego. To dziêki ich aktywno¶ci i zaanga¿owaniu w sprawê odnowy ogrodu przedszkolnego inicjatywa lokalna zakoñczy³a siê pomy¶lnie. Zorganizowana w³a¶nie przez RR akcja charytatywn± pod nazw± „Zielono mi - Zrzutka.pl”, pomog³a zebraæ kwotê 2480 z³. Zbiórka pieniê¿na pozwoli³a na zakup trawy 70 kg i nawozu 90 kg. Teraz pozostaje czekaæ na efekt finalny w postaci piêknego trawnika.
Ten z pozoru ma³y, ale dla tej przedszkolnej spo³eczno¶ci bardzo znacz±cy sukces ma wielu ojców, ale wyj±tkowo s± to osoby faktycznie zaanga¿owane a nie tylko „podpisuj±ce siê” pod pomys³em. Mo¿e „Zielono mi” bêdzie inspiracj± dla innych? Warto pamiêtaæ o tej formie jak± jest inicjatywa lokalna, warto z niej korzystaæ.
(a³)
Sklep Cepelixu z oryginalnymi ¿yrandolami i kasetonami na suficie, z 75 niepowtarzalnymi talerzami (ludowy wzór na ¿adnym siê nie powtarza) lada i witrynami specjalnie dla tego wnêtrza zaprojektowanymi, to chyba jedyne miejsce w starej czê¶ci Nowej Huty, które przetrwa³o niemal w pierwotnym kszta³cie nadanym przez projektantów przesz³o 60 lat temu.
Jak jest – ka¿dy widzi. Sklepowe wnêtrza wokó³ Placu Centralnego zosta³y pozmieniane, przebudowane. Zmieni³o siê ich przeznaczenie,(na pocz±tku tego wieku zaczê³y wprowadzaæ siê tu banki), teraz – w dobie pandemii – wiele z dawnych lokali u¿ytkowych, szczególnie w Alei Ró¿ ¶wieci pustk±.
Jak by³o ? To co ocala³o, dzi¶ ró¿ni siê od tej pierwszej realizacji. Oryginalne wnêtrza sklepów wokó³ g³ównego placu Nowej Huty, mo¿na dzi¶ zobaczyæ ju¿ tylko na starych fotografiach. Znajdziemy je w katalogu do wystawy Muzeum Historycznego Miasta Krakowa – Dzieje Nowej Huty, autorstwa Leszka J. Sybili - „Nowohucki design, Historia wnêtrz i ich twórcy w latach 1949-1959”.
Ale historia nie stoi w miejscu i od wystawy, w 2007 roku, znowu wiele siê zmieni³o. W starych wnêtrzach pootwiera³y siê nowe lokale, niektóre ju¿ kilkakrotnie zmieni³y przeznaczenie.
Do wspomnieñ inspiruje pusta przestrzeñ sklepowa w centrum dzielnicy. Taka, jak ta, za wielk± szyb± wystawow± dawnego sklepu Cepelii w os. Centrum B, „odzyskana” po wyprowadzce w kwietniu ub. roku firmy telefonii komórkowej. Przez okno widaæ, ¿e na szczê¶cie ceramiczny charakterystyczny ¿yrandol siê zachowa³. W pierwotnym lokalu Cepelii by³y takie trzy. I wszystkie ocala³y. Wystrój sklepu rzemios³a artystycznego wraz z meblami projektowali arty¶ci i rzemie¶lnicy cepeliowscy. ¯yrandole wymy¶li³ Boles³aw Ksi±¿ek, ówczesny dyrektor artystyczny Spó³dzielni Rzemios³a Ludowego i Artystycznego „Kamionka” w £ysej Górze. Meble wykona³a Spó³dzielnia Rêkodzie³a Artystycznego „Meble Artystyczne” z Kalwarii Zebrzydowskiej. ¯yrandole mia³y 3,5 metra d³ugo¶ci, bo i samo pomieszczenie w którym zawis³y by³o wysokie. Podobnie, jak w innych reprezentacyjnych wnêtrzach wokó³ Placu Centralnego, siêga³o 5,8 metra wysoko¶ci.
Czê¶æ sklepu Ceplixu, bêd±cego nastêpca dawnej Cepelii, na razie stoi pusta. Cepelix czeka na decyzjê konserwatorsk±, która zdecyduje o przeznaczeniu i kszta³cie tej czê¶ci powierzchni dawnego sklepu. W ka¿dym razie drewniane lady i szafki wystawiennicze z tej czê¶ci dawnej Cepelii ocala³y. Lokal Cepelixu jest w³asno¶ci± miasta, wiêc o przetrwaniu decyduje tu wysoko¶æ czynszu.
- Turysta mieszkaj±cy w Nowej Hucie do nas zagl±dnie, kto¶ kto wyje¿d¿a za granicê, albo ma uroczysto¶æ w rodzinie i szuka prezentu… Kiedy¶ mieli¶my wiêcej bie¿ników, lniano-bawe³nianych. Dzi¶ nie ma kto ich tkaæ. St±d, w¶ród innych tych artystycznych wytworów rzemie¶lniczych oferujemy te ceramiczne ¶winki. Rêkodzie³o ludowe nie cieszy siê dzi¶ wziêciem, a one siê sprzedaj±. A najwiêcej - sprzedajemy kartek i pocztówek. Ich wybór mamy rzeczywi¶cie du¿y i odwiedzaj±cy Cepelix chêtnie je kupuj±. Najbardziej popularne s± te z „Leninem” i „pa³acem do¿ów” oraz Placem Centralnym z lotu ptaka – mówi pan Krzysztof.
Wniosek o wykup lokalu prowadz±cy sklep z³o¿yli jeszcze w 2012. Po czterech latach, w 2016 konserwator zabytków nie rekomendowa³ sprzeda¿y, motywuj±c odmowê, wiêksz± piecz± nad ruchomymi zabytkami. Mimo, ¿e do rejestru zabytków nie mo¿e byæ wpisane wyposa¿enie bêd±ce prywatn± w³asno¶ci±. A ono jest w³asno¶ci± Cepelixu - prywatn± w³asno¶ci±.
***
- W 1954 roku, zamieszka³em z rodzicami w bloku w os. Centrum B, tego w którym ju¿ wówczas znajdowa³ siê sklep Cepelii. Tu siê wychowa³em. Pamiêtam jeszcze wnêtrza dawnego sklepu sportowego, zanim zamieni³ siê w „Modê Polsk±”. Ju¿ wówczas zakryto oryginalny sufit, co mi siê wcale nie podoba³o – mówi pan Krzysztof.
Sklep z rzemios³em ludowym to jedno z nielicznych w starej czê¶ci Nowej Huty wnêtrz, które pomaga nam wyobraziæ sobie, jak sklepy w najbardziej reprezentacyjnym punkcie, „wizytówce” nowej dzielnicy, wygl±da³y. To nie by³y wnêtrza przypadkowe. Jak odnotowuje Leszek J. Sybila, w katalogu wystawy o nowohuckim designie - najpierw powstawa³y projekty. Wykonywane by³y przez specjalnie powo³any zespó³ architektów wnêtrz.
Projektowanie wnêtrz lokali u¿ytkowych wokó³ Placu Centralnego trwa³o od kwietnia 1953 roku do czerwca 1954. Przyjêto za³o¿enie, ¿e sale sprzeda¿y bêd± jednoprzestrzenne. Lady zosta³y usytuowano w jednej trzeciej odleg³o¶ci od ¶ciany. Posadzki wykonane by³y z lastriko.
Wiosn± 1955 roku przyst±piono do dekoracji i meblowania. Rozpoczêto - od wschodniej pierzei. Pod arkady w os. Centrum A (wtedy A-31), od strony ul. Jana Paw³a II (wtedy Igo³omskiej), wprowadzi³ siê sklep z galanteri± skórzan±. Autork± projektu wystroju, w tym ozdobnych krat przy drzwiach wej¶ciowych, siedmioramiennych ¶wieczników, elementów architektonicznych oraz sztukaterii, by³a Maria Michaj³ow.
Kolejnym realizowanym wnêtrzem by³ sklep cukierniczy „Markiza”, z charakterystycznymi ¿yrandolami, w kszta³cie odwróconych parasolek. Nastêpnym - kompleks trzech sklepów: sportowego, perfumerii i dziewiarskiego (pó¼niejszy „Gallux” i „Moda Polska). Wystrój tych sklepów zaprojektowa³ Zdzis³aw Szpyrkowski.
Od strony Al. Lenina (dzi¶ Al. Solidarno¶ci), pod arkadami umiejscowiono sklep obuwniczy. Na przeciwko – sklep z materia³ami tekstylnymi „Merino”; z wielkimi lustrami na ¶cianach, ozdobnymi ¿yrandolami i masywnymi meblami. Potem by³ sklep jubilerski z kryszta³owymi ¿yrandolami, a za nim - sklep Cepelii.
Nieco g³êbiej, przy Al. Ró¿ mie¶ci³a siê restauracja „Arkadia”, otwarta 22 lipca 1955 roku. Lokal w pierwotnym kszta³cie, dwupoziomowy ze sztukateri± i kolumnami oraz reprezentacyjnymi ¿yrandolami, przetrwa³ do koñca lat dziewiêædziesi±tych. Potem wprowadzi³ siê tu bank.
W bloku nr 3, na przed³u¿eniu Al. Ró¿ powsta³ sklep Desy, Dzie³a Sztuki i Antyki, a naprzeciwko – kawiarnia „Stylowa”.
W os. Centrum C (C-31) przy Al. Ró¿, umiejscowiono bar mleczny ozdobiony metalowymi ¿yrandolami. Do dzi¶ funkcjonuje w tym miejscu. Zachowa³y siê ¿yrandole, wyposa¿enie siê zmieni³o. Obok baru otwarto pierwsze nowohuckie kino „Aktualno¶ci”, funkcjonuj±ce do po³owy lat 60-tych.
Nastêpnymi lokalem w ci±gu Placu Centralnego by³a ksiêgarnia Skarbnica, prawdziwa „skarbnica” i przyk³ad nowohuckiego designu lat piêædziesi±tych. Wnêtrze ksiêgarni zaprojektowa³ Marian Steczowicz - z ozdobnymi ¿yrandolami, szafami i rega³ami na ksi±¿ki oraz sztukateri±, widoczn± na balkonie antresoli i wzorowana na sklepach warszawskiego MDM. Ksiêgarni ju¿ nie ma, zachowa³ siê w czê¶ci restauracyjnej ¿yrandol.
Za ksiêgarnia do dzi¶ trwa „Papirus”, sklep z artyku³ami papierniczymi z o¶mioramiennymi ¿yrandolami, rega³ami i ladami sklepowymi. Niezmieniony, ale i nieodnawiany.
Naprzeciwko, pod arkadami, w os. Centrum D (D-31), d³ugie lata funkcjonowa³ sklep z ceramik±, z charakterystycznymi ¿yrandolami i oszklonymi drewnianymi szafkami, przy oknach.
Na pozosta³ej d³ugo¶ci tej pierzei Centrum D, siedzibê mia³ Klub Miêdzynarodowej Ksi±¿ki i Prasy, dla starszych mieszkañców wnêtrze kultowe, jako pierwsze które pad³o ofiar± przemian historycznych, zaprzepaszczone wraz z meblami sztukateri± na ¶cianach i suficie, metalowymi dziewiêcio- i dwunastoramiennymi ¿yrandolami, bogato zdobion± balustrad± na antresoli oraz kratami na drzwiach wej¶ciowych.
Kwiaciarniê, która spe³nia sw± pierwotna funkcjê do dzi¶, wyposa¿ono w olbrzymi ¿yrandol, (konieczny w tych lokalach o wysokich sufitach), olbrzymie lustro, meble oraz rega³y na kwiaty z metalowymi nó¿kami. Klub MPiK i kwiaciarniê otwarto w 1956 roku.
Ostatnim wnêtrzem wokó³ Placu Centralnego, projektowanym specjalnie by³ salon filatelistyczny (od strony Al. Planu 6-letniego), dzi¶ Al. Jana Paw³a II.
*** Historia to i tylko sentyment starszych mieszkañców, którym wnêtrza sklepów i lokali wokó³ Placu Centralnego kojarz± siê z w³asn± m³odo¶ci± i m³odo¶ci± dzielnicy, czy co¶ wiêcej? Czy tylko ¶wiadectwo przesz³o¶ci, czy tak¿e warto¶æ estetyczna, artystyczna, historyczna czy mo¿e tak¿e pragmatyczna? Czy kto¶ dzi¶ nad tym siê zastanawia, czy przywi±zuje do tego wagê? Za kilka lat nikt ju¿ nie bêdzie ich pamiêta³. Pozostan± chyba tylko stare fotografie.
(krys)
Dziêki kolejnym dostawom nowych tramwajów od soboty, 27 marca nowoczesne, niskopod³ogowe Lajkoniki zaczê³y kursowaæ na kolejnej trasie do Nowej Huty. Zgodnie z wcze¶niejszymi zapowiedziami jest to linia nr 9, ³±cz±ca Mistrzejowice z Nowym Bie¿anowem P+R.
Na trasie pojawi³y siê trzy Lajkoniki, co oznacza, ¿e niemal po³owa kursów bêdzie tam obs³ugiwana nowymi, niskopod³ogowymi tramwajami. Liczba posiadanych obecnie przez MPK SA Lajkoników umo¿liwi wysy³anie tych nowych wagonów na liniê nr 9 tylko w weekendy, ale wraz z przysz³ymi kolejnymi dostawami, najprawdopodobniej ju¿ w najbli¿szych tygodniach, zaczn± one kursowaæ na tej trasie tak¿e w dni powszednie.
Przypomnijmy, ¿e pierwsze Lajkoniki na nowohuckich torowiskach pojawia³y siê niemal rok temu – w czerwcu 2020 roku. Wyjecha³y wtedy na liniê nr 52 (Czerwone Maki P+R – Os. Piastów). Obecnie te najnowsze w Krakowie wagony przewo¿± mieszkañców nowohuckich Mistrzejowic na trasie linii nr 14 (Mistrzejowice – Bronowice). Ka¿dego dnia na tej trasie w dzieñ powszedni kursuj± ju¿ cztery Lajkoniki. Docelowo z Mistrzejowic do Bronowic bêd± kursowaæ wy³±cznie nowoczesne Lajkoniki i wagony NGT6 Bombardiera. Warto pamiêtaæ, ¿e najd³u¿sze w Polsce niskopod³ogowe tramwaje, czyli Krakowiaki, ju¿ od kilku lat obs³uguj± w ca³o¶ci liniê nr 4 (Wzgórza Krzes³awickie – Bronowice Ma³e) i wiêkszo¶æ kursów na linii nr 52 (Czerwone Maki P+R – Os. Piastów).
Wraz z kolejnymi dostawami Lajkoników wagony z nisk± pod³og± bêd± jeszcze w tym roku coraz czê¶ciej pojawiaæ siê na nowych trasach. Niezale¿nie od tego na jak± liniê zostan± skierowane wagony Stadlera pozwol± na wycofywanie z ruchu kolejnych poci±gów E1 i c3 lub 105Na. Ju¿ teraz w weekendy wagony niskopod³ogowe kursuj± na 14 z 19 krakowskich linii tramwajowych.
Lajkoniki to nowoczesne tramwaje wyposa¿one w klimatyzacjê, monitoring, o¶wietlenie ledowe wnêtrza oraz nowoczesny system informacji pasa¿erskiej z³o¿ony z g³osowego zapowiadania przystanków i tablic wy¶wietlaj±cych trasê przejazdu. W ka¿dym z tramwajów jest zamontowana specjalna platforma, która u³atwia wsiadanie i wysiadanie osobom niepe³nosprawnym poruszaj±cym siê na wózkach. Z my¶l± o u¿ytkownikach smartfonów w poje¼dzie do dyspozycji s± porty USB umo¿liwiaj±ce ³adowanie urz±dzeñ mobilnych oraz gniazdka elektryczne.
(f)
Projekt Syntezy powraca! Tak jak jesieni±, Klub 303 O¶rodka Kultury Kraków-Nowa Huta zaprasza na spacery d¼wiêkowe. Tym razem jednak - w wersji on-line, zachêcaj±c by samemu ruszyæ ¶ladem brzmieñ Nowej Huty.
Od 27 marca co tydzieñ, przez 4 kolejne soboty, w aktualno¶ciach na stronie www.krakownh.pl i na fanpage’u Klubu 303 na Facebooku, prezentowane bêd± trasy spacerowe szlakiem miejsc charakterystycznych i wa¿nych dla Nowohucian. Biegn±c w czterech ró¿nych kierunkach, stworz± mapê d¼wiêkow± Nowej Huty, uka¿± jej niesamowity pejza¿ brzmieñ. Spacery skupi± siê tak¿e na miejscach, w których ludzie kiedy¶ siê spotykali i zweryfikuj±, jak one brzmi± dzisiaj. Nie zabraknie te¿ krótkiej informacji historycznej zwi±zanej z danym miejscem. Spacery podzielone bêd± na kolory, z których ka¿dy obejmie okre¶lon± trasê. W odcinku pierwszym zaprezentowany zostanie spacer zielony, którego trasê wyznacz± nastêpuj±ce miejsca: Plac Centralny, Osiedle Wandy, dawne Kino Stal a dzi¶ szkolna sala gimnastyczna, Kombinat, Kopiec Wandy i Pleszów.
Syntezy to projekt, który ma charakter interdyscyplinarny. Za punkt odniesienia i g³ówn± o¶ artystycznych dzia³añ przyjête zosta³y nowohuckie przestrzenie. Projekt zainaugurowa³ w marcu 2020 roku koncert Fischerle - nietuzinkowego artysty zajmuj±cego siê muzyk± elektroakustyczn±, preparowanym field-recordingiem, dubem i instrumentalnym hip-hopem. W drugiej czê¶ci projektu, w czasie lockdownu, zaprezentowany zosta³ w sieci cykl D¼wiêkowe podró¿e. W pa¼dzierniku ubieg³ego roku Klub 303 zaprosi³ mieszkañców do udzia³u w trzeciej czê¶ci projektu - d¼wiêkowych spacerach po Nowej Hucie, które zosta³y przerwane przez obostrzenia wprowadzone w zwi±zku z rozwojem pandemii.
(f)
„Za¶ dla mê¿czyzn wêdliny le¿± do wyboru:
Pó³gêski t³uste, kumpie, skrzydliki ozoru,
Wszystkie wyborne, wszystkie sposobem domowym
Uwêdzone w kominie dymem ja³owcowym”
A. Mickiewicz, „Pan Tadeusz”
Jeszcze tylko kilka dni dzieli nas od ¦wi±t Wielkiej Nocy. Czas do ich nadej¶cia wype³niaj± przygotowania, zarówno w sferze duchowej, jak i materialnej. Aspekt pierwszy wi±¿e siê z uczestnictwem w modlitwach, nabo¿eñstwach oraz po¶cie. Dzia³aniom tym czêsto towarzyszy refleksja i skupienie. Jednak¿e zbli¿aj±ca siê Wielkanoc, oprócz wymiaru sakralnego, posiada te¿ drug±, bardziej przyziemn± postaæ. Polega ona na szczególnej dba³o¶ci o stó³ – piêknie udekorowany i suto zastawiony rozmaitymi potrawami. Owe wielkanocne dania, tak pieczo³owicie przygotowywane i szykowane, maj± tradycjê i symbolikê ¶ci¶le zwi±zan± z charakterem tych uroczysto¶ci.
Przed laty, gdy ¿ycie ziemian toczy³o siê wraz ze zmieniaj±cymi porami roku, a jego rytm wyznacza³ kalendarz liturgicznych ¶wi±t, Wielkanoc by³a szczególnie wa¿nym czasem. Tradycj± by³o gromadzenie solidnych, miêsnych zapasów oraz szykowanie s³odko¶ci, które nastêpnie mia³y siê znale¼æ na ¶wi±tecznym stole. Co istotne przygotowania do ucztowania czyniono odpowiednio wcze¶niej, albowiem zwyczaj nakazywa³ ograniczenie wszelkich prac domowych, a zatem i gotowania, w Wielkanoc. Dlatego te¿ gospodynie szykowa³y rozmaite specja³y z kilkudniowym wyprzedzeniem.
Na stole, oprócz ¿uru, zimnego miêsiwa, jajek, chrzanu czy chleba, królowa³y s³odko¶ci: mazurki, placki czy ciasto dro¿d¿owe. Szczególn± jednak pozycjê zajmowa³y wielkanocne baby bêd±ce najwa¿niejszym, ¶wi±tecznym wypiekiem. By³y one pieczone z m±ki pszennej z dodatkiem du¿ej ilo¶ci ¿ó³tek utartych z cukrem. Bardzo czêsto do ciasta dodawano bakalie – migda³y oraz rodzynki. Wysoko¶æ, puszysto¶æ i delikatno¶æ owego ciasta wiele mówi³a o kulinarnych talentach pani domu, gospodynie stara³y siê wiêc, aby ich dzia³o nie zosta³o wcze¶niej zniszczone. W tym celu ciasto na baby chowano przed domownikami i przykrywano lnian± ¶ciereczk±, maj±c± zapobiec jego opadniêciu.
Ozdob± sto³u by³y piêknie zdobione pisanki. Skorupki barwiono na jednolity kolor mocz±c je w ³upinach cebuli, wywarze z m³odego ¿yta czy ciemnej malwy. Wcze¶niej, przed zanurzeniem skorupek w naturalnym barwniku, nanoszono za pomoc± wosku ornament. Te najpiêkniejsze, bogato udekorowane pisanki, podarowywano bliskim w prezencie.
Oczywi¶cie nale¿y pamiêtaæ, i¿ liczba potraw i ich rodzaj by³ zale¿y od zasobno¶ci danego gospodarstwa. Zanim jednak zostawa³y one spo¿yte przez mieszkañców dworu koniecznie musia³y zostaæ pob³ogos³awione przez kap³ana. Nie przynoszono ich jednak, jak dzi¶ w koszyczkach do ko¶cio³a, lecz to ksi±dz w Wielk± Sobotê przychodzi³ do ziemiañskich domostw i tam te¿ dokonywa³ ich po¶wiêcenia. Pokarm do ¶wiêcenia uk³adano na bia³ym obrusie, ozdobionym girlandami z bukszpanu, baziami, rze¿uch± oraz kwiatami.
W uroczysto¶ci tej brali udzia³ wszyscy mieszkañcy folwarku, którzy cierpliwie czekali przed dworem z kobia³kami wype³nionymi pokarmem. Przyniesione przez w³o¶cian specja³y by³y nastêpnie ustawiane przed gankiem dworu. Tam ksi±dz po¶wiêcon± wod± kropi³ zgromadzonych i naszykowane w koszach przysmaki.
D³ugo oczekiwana wielkanocna biesiada mog³a siê odbyæ dopiero po rezurekcyjnym nabo¿eñstwie. Wówczas domownicy zasiadali do wystawnego ¶niadania. Zgodnie ze zwyczajem ucztowanie poprzedza³o dzielenie siê jajkiem, przy czym tradycja nakazywa³a, aby nie pomijano nikogo, równie¿ s³u¿by.
Wiele z tych obrzêdów jest kultywowanych do dzi¶. Wprawdzie tegoroczne ¶wiêta Wielkiej Nocy bêd± zapewne celebrowane mniej hucznie, ni¿ to bywa³o w latach minionych, najwa¿niejsze jednak, aby nie zatraciæ pamiêci o istocie tych uroczysto¶ci.
Anna Kolasa
Gdy mówimy, ¿e co¶ jest specjalne – wiêkszo¶æ my¶li o czym¶ wyj±tkowym, ekskluzywnym, unikatowym. Kiedy natomiast pojawia siê okre¶lenie szko³a specjalna – emocje bywaj± ju¿ ró¿ne. Okazuje siê, ¿e zupe³nie bezpodstawnie bo te placówki – czyli szko³y specjalne to miejsca naprawdê wyj±tkowe! Zajrzyjmy do jednej z nich, do Zespo³u Szkó³ Specjalnych nr 6 na ul. Ptaszyckiego.
Rozgorza³a w mediach dyskusja na temat szkó³ specjalnych. Rodzice, nauczyciele i dzieci zgodnie wystêpuj± w ich obronie – choæ oficjalnie nie mówi siê o ich zamykaniu czy przekszta³caniu - co¶ siê w sprawie dzieje. Nowostworzony przez Ministerstwo Edukacji i Nauki dokument pod bardzo ogóln± nazw± „Edukacja dla wszystkich”, który w za³o¿eniach ma m.in. edukacjê w³±czaj±c± - budzi niepokój, gdy¿ póki co owiany jest tajemnic±. W rodzicach dzieci z niepe³nosprawno¶ciami sytuacja budzi strach, który jak wiadomo zawsze jest pochodn± niewiedzy. Nie ma jednak mo¿liwo¶ci aby t± wiedzê uzupe³niæ, gdy¿ nie mo¿na poznaæ jeszcze rozwi±zañ przyjêtych do realizacji. Wci±¿ trwaj± prace nad dokumentem, rodzice pytaj± jednak zgodnym g³osem – czemu nie s± do tych prac zaproszeni! Pozostaj± w nadziei, ¿e nowe rozwi±zania nie zburz± wypracowanego przez lata systemu, który ich dzieciom daje poczucie bezpieczeñstwa i mo¿liwo¶æ rozwoju. O tym jak wyj±tkowe s± szko³y specjalne i czy umieszczenie dziecka niepe³nosprawnego w szkole masowej to sposób na skuteczn± integracjê czy raczej droga do pog³êbiania siê ró¿nic miêdzy dzieæmi zdrowymi a tymi, które maj± dysfunkcje rozmawiam z rodzicami dzieci, które ucz± siê w nowohuckim Zespole Szkó³ Specjalnych nr 6. Bezpieczeñstwo, rado¶æ, rozwój
Te s³owa najczê¶ciej padaj± gdy pytam o to co daje ta szko³a ich dzieciom. Mamy s± zgodne okazuje siê, ¿e dla ka¿dej z nich oznacza to co innego. -Bartu¶ chodzi do II klasy i od pierwszego dnia w szkole – mimo moich wielkich obaw - odnalaz³ siê ¶wietnie. Atmosfera jaka tu panuje, kameralny klimat placówki, jej doskona³e wyposa¿enie, organizacja a przede wszystkim ¶wietna kadra – wszystko to sprawia, ¿e syn wrêcz nie lubi weekendów, bo tak dobrze czuje siê w szkole. Zajêcia s± dla niego bardzo atrakcyjne i rozwijaj±ce, robi ogromne – jak na swoje mo¿liwo¶ci – postêpy. Najbardziej cieszy nas rozwój umiejêtno¶ci komunikacyjnych i samoobs³ugowych. Przez niespe³na dwa lata spêdzone w szkole osi±gn±³ progres jakiego nie uda³o mu siê uzyskaæ przez 9 wcze¶niejszych lat intensywnej pracy na zajêciach wczesnego wspomagania i w przedszkolu. – opowiada mama ma³ego ch³opca z zespo³em Downa. Zupe³nie inaczej wygl±da rozwój autystyka – 12-letniego Miko³aja. – U syna nie widaæ spektakularnej ró¿nicy – podkre¶la jego mama – on idzie do przodu bardzo ma³ymi kroczkami. Odnalaz³ siê w tej szkole, funkcjonuje du¿o lepiej ni¿ w przedszkolu, tu jest wielu terapeutów, z pomocy których mo¿e skorzystaæ, on kwitnie – oczywi¶cie na miarê swoich mo¿liwo¶ci. Dobrze dzia³aj± na niego zajêcia sensoryczne, masa¿e – to go wycisza. Mama Julki, dziewczynki z rzadkim schorzeniem jakim jest Zespó³ Angelmana z dum± opowiada o tym, ¿e jej córka gdy wraca, ¿e szko³y z ksi±¿k± do komunikacji pokazuje jej co robi³a w szkole, przy pomocy znajduj±cych siê w ksi±¿ce obrazków. Dla Julki to w³a¶nie jest rozwój. Bezpieczeñstwo i rado¶æ – dla wszystkich chyba mam i dzieci maj± jeden wyk³adnik entuzjazm z jakim dzieci id± do szko³y! Bo uczniowie Zespo³u Szkó³ Specjalnych nr 6 czuj± siê w tej szkole po prostu dobrze. Integracja wa¿na rzecz
Co do tego ¿adna z mam nie ma w±tpliwo¶ci, jednak swoich dzieci nie pos³a³yby do szko³y integracyjnej - wybra³y placówkê specjaln± z pe³n± ¶wiadomo¶ci±. – Wiktoria chodzi³a do przedszkola integracyjnego, pierwsze lata by³o w porz±dku. Ma³e dzieci nie widz± ró¿nic miêdzy sob±. Dziewczynki by³y w stosunku do niej bardzo opiekuñcze. Ale pod koniec, jak ju¿ mia³y 5, 6 lat wiedzia³am, ¿e nie bêdzie kontynuowa³a nauki w integracji. Po co mam dziecko stresowaæ? Chcia³am, ¿eby trafi³a do grupy z dzieæmi na podobnym poziomie. – opowiada mama 14-latki z zespo³em Downa. Wszystkie zgadzaj± siê, ¿e powinno siê rozpocz±æ dzia³ania u¶wiadamiaj±ce ludziom zdrowym, ¿e w spo³eczeñstwie s± osoby niepe³nosprawne. Byæ mo¿e rozwi±zaniem by³y projekty, w ramach których uczniowie ze szkó³ masowych i specjalnych podejmowa³y by wspólne dzia³ania. – Podkre¶la siê rolê integracji w wieku szkolnym jako wa¿nego elementu przygotowuj±cego nasze dzieci do ¿ycia w spo³eczeñstwie, do pó¼niejszej pracy, ale przecie¿ nasze dzieci raczej do pracy nie pójd±. Integracja wa¿na rzecz, ale czy trzeba j± przeprowadzaæ na si³ê?- pytaj± mamy. Wy³±czeni przez w³±czanie
Bo ¼le przeprowadzona integracja mo¿e wyrz±dziæ ogromn± krzywdê i to zarówno dzieciakom z niepe³nosprawno¶ciami jak i tym zdrowym. – Absolutnie nie wyobra¿am sobie Miko³aja w szkole masowej. Prosta sprawa jak zadzwoni dzwonek Miko³aj zatka uszy. A przecie¿ w szkole masowej dzwonek dzwoni w³a¶ciwie co chwilê! – mówi mama autystyka. Moje rozmówczynie s± zgodne co do tego, ¿e umieszczenie ich dzieci w placówce z dzieæmi zdrowymi mog³oby skoñczyæ siê katastrof±. - Mieli¶my krótk± „przygodê” z nauczaniem integracyjnym na poziomie przedszkola. Wydawa³o nam siê wówczas, ¿e Bartek bêdzie siê szybciej uczy³ g³ownie przez na¶ladownictwo od zdrowych rówie¶ników i dziêki intensywnej pracy nauczyciela wspomagaj±cego. Z perspektywy czasu widzimy, ¿e to by³ stracony rok, bo niestety syn nie funkcjonowa³ w grupie, znacznie cofn±³ siê w rozwoju, przesta³ mówiæ a zdrowe dzieci traktowa³y go jak dziwol±ga - wspomina mama ch³opca z Zespo³em Downa. – Mówi siê, ¿e po³±czenie dzieci zdrowych z niepe³nosprawnymi w jednej placówce mia³oby przeciwdzia³aæ dyskryminacji. Mnie siê wydaje, ¿e zmuszanie ich by rywalizowali z rówie¶nikami, z którymi tak naprawdê nie maj± szansy rywalizowaæ to dopiero by³aby dyskryminacja – podkre¶la mama Wiktorii. Jej córka jak ka¿da nastolatka lubi byæ chwalona, w szkole specjalnej codziennie ma na to szansê. Czy podobnie by³oby w szkole masowej? -Z naszego do¶wiadczenia integracja dzieci niepe³nosprawnych intelektualnie ze zdrowymi to tylko pobo¿ne ¿yczenie. Dajmy wiêc szansê zdrowym dzieciom na zrównowa¿ony rozwój na w miarê zrównowa¿onym poziomie, ale w warunkach zdrowej szkolnej konkurencji. Pozostawmy natomiast dzieciom niepe³nosprawnym intelektualnie szansê na rozwój i edukacjê na poziomie dostosowanym do ich mo¿liwo¶ci, dajmy im szansê na rozwój komunikacji i maksymalne usamodzielnienie w bezpiecznej, ¶wietnie wyposa¿onej specjalistycznej placówce, w przyjaznym gronie podobnych sobie rówie¶ników, pod opiek± wysokiej klasy specjalistów. Nie róbmy krzywdy dzieciom. ani tym pe³nosprawnym, ani tym niepe³nosprawnym. Dajmy im równe szanse, dostosowane do ich mo¿liwo¶ci. – apeluje mama Bartka. A mama Julki wspomina – Kiedy córka by³a w przedszkolu w grupie z dzieæmi, które funkcjonowa³y lepiej ni¿ ona by³a p³aczliwa, nie chcia³a nic robiæ. Gdy trafi³a do grupy gdzie by³y dzieci na jej poziomie od¿y³a. Ten przyk³ad wyra¼nie pokazuje ¿e w³±czaj±c dziecko niepe³nosprawne na si³ê w grupê dzieci zdrowych mo¿na je tak naprawdê skutecznie wy³±czyæ. Czemu kto¶ ma za nas decydowaæ?
To pytanie w rozmowie pojawia siê najczê¶ciej. ¯adna z mam uczniów ZSS nr 6 nie twierdzi, ¿e szko³y integracyjne s± z³e. Z rozmowy wynika jednak wyra¼nie, ¿e dzieci niepe³nosprawne – to niezwyk³y zbiór osobowo¶ci. Nie da siê ich obj±æ, nie da zdefiniowaæ tym bardziej nie da siê wrzuciæ do jednego worka i zastosowaæ jednej regu³y, która uczyni ich ¿ycie lepszym, ³atwiejszym. – Przecie¿ jak kto¶ chce to jego dziecko mo¿e chodziæ do szko³y integracyjnej, s± dzieci, które dadz± sobie tam radê - mówi z przekonaniem mama Kuby, który ma zespó³ Downa- ale mój syn by sobie tam nie poradzi³. Poszed³ by dzieñ , mo¿e dwa trzy a potem powiedzia³by, ¿e nie idzie i co ja mia³abym zrobiæ? On potrafi byæ bardzo uparty. I dodaje - Dobrze jest tak jak teraz kiedy to mama ma wybór czy jej dziecko bêdzie chodziæ do szko³y masowej, integracyjnej czy specjalnej. Dla moich rozmówczyñ ten wybór by³ oczywisty -¯adna masowa czy nawet integracyjna szko³a nie zapewni naszym dzieciom takich warunków edukacji, wspomagania rozwoju, takiego poziomu opieki, komfortu i bezpieczeñstwa jak szko³a specjalna. – podkre¶la mama Bartka i nie s± to puste s³owa szko³a ma bowiem niezwykle bogate zaplecze zarówno kadrowe jak i pod wzglêdem wyposa¿enia s± tu m.in. sale specjalistyczne – sala do integracji sensorycznej, gabinet hydromasa¿u, sala do¶wiadczania ¶wiata, ¶cianka wspinaczkowa. Tu uczniowie, w malutkich klasach, odzia³y s± bowiem kilkuosobowe – s± klasy do których chodzi 2 lub 3 dzieci, rozwijaj± siê na miarê swoich mo¿liwo¶ci.
Bo sukces ma ró¿ne oblicza
Ka¿da mama marzy o tym by jej dziecko go osi±gnê³o. Dla ka¿dej mamy znaczy to co innego. Ka¿de te¿ dziecko ró¿ne ma predyspozycje i w ró¿nych dziedzinach mo¿e byæ najlepsze. Niezaprzeczalnie jednak osi±ganie sukcesów, du¿ych czy tez ma³ych jest konieczne do prawid³owego rozwoju, daje nam wiarê w siebie i pozwala siê i¶æ do przodu. Mamy s± zgodne -Szko³y specjalne wyci±gaj± z naszych dzieci to co najlepsze, sprawiaj± ze s± one w stanie normalnie funkcjonowaæ – normalnie czyli zje¶æ przespaæ siê, mo¿e cos ko³o siebie zrobiæ! To jest sukces na miarê ich mo¿liwo¶ci. S± przekonane, ze w szkole masowej nikt by dziecka za taki sukces nie pochwali³, nikt by go nie doceni³. Sukcesem Julki jest „zdanie z³o¿one” w postaci dwóch obrazków w ksi±¿ce do komunikacji i to ¿e chce siê sama myæ, sukcesem Wiktorii wyprawa do sklepu podczas której „umia³a siê zachowaæ” i umiejêtno¶æ ubrania siê, sukcesem Bartka to, ¿e nauczyæ siê sygnalizowaæ potrzeby fizjologiczne zespó³ pracuj±cych w Zespole Szkó³ Specjalnych nr 6 nauczycieli to ludzie, którzy doceniaj± te, mo¿e dla as ludzi zdrowych ma³e sukcesy, ale dla tych m³odych ludzi to wielkie sprawy! Dobrze, ¿e jest miejsce i ¿e s± ludzie dziêki którym s± one „oklaskiwane”
Agnieszka £o¶
Ten serwis u¿ywa cookies i podobnych technologii (brak zmiany ustawienia przegl±darki oznacza zgodê na to)Prezentowane na stronie internetowej informacje stanowi± tylko czê¶æ materia³ów, które w ca³o¶ci znale¼æ mo¿na w wersji drukowanej "G³osu - Tygodnika Nowohuckiego".