To by� zimny listopadowy poranek.
Wacek z ch璚i� by poszed� ju� do domu. R璚e mu zgrabia造 i og鏊nie by這 mu ju� zimno. Niedu瘸 renta sko鎍zy豉 si� ju� jakie� cztery dni temu, o czym przypomina這 mu doskwieraj帷e ssanie w 穎陰dku. Zimny wiatr zmarszczy� wod� niedaleko nieruchomego sp豉wika w璠ki...
- Chyba dzisiaj ju� raczej nic nie z豉pi� - pomy郵a� Wacek i ju� mia� zwija� tak zwany mand簑r, gdy sp豉wik znikn掖 pod wod�. Wacek zaci掖 i ju� po chwili mia� na haczyku sporych rozmiar闚 z這t� rybk�.
- Ozdobna jaka�... - pomy郵a� Wacek, gdy rybka nagle odezwa豉 si� ludzkim g這sem:
- Wacku! Wacku!!! Wypu嗆 mnie, a spe軟i� twoje trzy 篡czenia!
Wieczorem, po jego kawalerce rozszed� si� apetyczny zapach... Wacek z lubo軼i� wci庵n掖 go w p逝ca. Zadziwiaj帷e jak mu si� ten w璚h wyostrzy� odk康 og逝ch� dziesi耩 lat temu...
Sentencja tygodnia
Sumienie nie powstrzymuje od grzech闚, przeszkadza tylko cieszy� si� nimi.
Jean Cocteau
· Napisane przez Administrator
dnia December 01 2011
1258 czyta� ·
Ten serwis u篡wa cookies i podobnych technologii (brak zmiany ustawienia przegl康arki oznacza zgod� na to)Prezentowane na stronie internetowej informacje stanowi� tylko cz窷� materia堯w, kt鏎e w ca這軼i znale潭 mo積a w wersji drukowanej "G這su - Tygodnika Nowohuckiego".