[2026.10.30] Kombinatorzy przegrali
Dodane przez Administrator dnia 28/10/2026 09:18:35
Sprzedali się za stołki dla partyjnej familii, zagłosowali za proaborcyjnymi ustawami, forsowanymi przez lewicę i część Platformy, ale zostali oszukani przez koalicjantów i zostali z niczym – tak o kombinacjach PSL i Kosiniaka-Kamysza mówią polityczni obserwatorzy. „Ludowcy” słyną z pazerności i obsadzania „swoimi” wszystkiego co się da obsadzić, bez względu na kwalifikacje swoich protegowanych. Tymczasem zasada dwukadencyjności, wprowadzona w 2018 roku przez PiS, a głosowana w sejmie ponownie w zeszły czwartek, została utrzymana. Około 60 procent wójtów, burmistrzów i prezydentów miast nie będzie mogło po raz kolejny kandydować na swoje stanowiska. PSL, które żyło dzięki kolesiom z samorządów, straci teraz swoje zaplecze, a to może spowodować słabszy wynik w wyborach parlamentarnych i tym samym zakończyć epokę prześlizgiwania się PSL do sejmu.
Głosowanie zakończyło się dla PSL przegraną zaledwie trzech głosów. Wcześniej większość posłów tej partii zagłosowała za proaborcyjnymi ustawami lewicy. W zamian mieli zapewnić bezpieczeństwo swoim partyjnym folwarkom na kolejne kadencje. Nic z tego nie wyszło, kilkoro posłów koalicji wyłamało się z ustaleń i nie zgodziło na wycofanie przepisu, który nie pozwala włodarzom miast i wsi kandydować po raz trzeci. Oczywiście, można się spodziewać, że pazerna partia nie odpuści i wkrótce znów podejmie walkę o swoje być albo nie być. Czy jej to się uda? Za utrzymaniem dwukadencyjności głosowały PiS, Rozwój Plus, Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej, a także lewicowa partia Razem.
Teraz w PSL panika, a także pretensje do „ludowych” liderów, że dali się oszukać. Sondaże są dla partii Kosiniaka-Kamysza bezlitosne: PSL cały czas pod progiem, a nieraz nawet poniżej trzech procent poparcia. Platforma w ostatnim sondażu dla Wirtualnej Polski wciąż trzyma się na prowadzeniu i osiąga nieco ponad 29 procent poparcia. PiS ma drugi wynik, ale z rezultatem 17 procent pozostaje daleko w tyle. Konfederacja Mentzena i Bosaka ma 13 procent, a Konfederacja Brauna około 10 procent. Do sejmu, według stanu na dziś weszłyby jeszcze Lewica z ponad 7 procentami poparcia i Rozwój Plus Morawieckiego z nieco ponad 6 procent. Tak więc Platforma z Lewicą mogłyby uskładać 37 procent, a PiS z Konfederacjami i Rozwojem Plus – 46 procent. Tym samym oznaczałoby to koniec obecnej koalicji, koniec władzy Tuska oraz koniec rządu nieudaczników. Polska odetchnęłaby z ulgą.
Do wyborów parlamentarnych pozostał niemal cały rok. Obecne przymiarki do ewentualnych sojuszy, w tym także do tzw. paktu senackiego, są zdecydowanie przedwczesne. O ocenie rzeczywistego poparcia poszczególnych partii będzie można mówić dopiero wiosną. Wtedy też ruszy kampania wyborcza. Ponieważ notowania rządu systematycznie spadają, może się okazać, że układ sił przed jesiennymi wyborami będzie całkiem inny. Duże znaczenie będzie miała sytuacja gospodarcza, a szczególnie wzrost cen, jaki czeka nas zimą i na przedwiośniu. Trudno też przewidzieć jak polityka międzynarodowa i zagrożenie bezpieczeństwa Polski będzie wpływało na nastroje społeczne. Jedno wydaje się pewne: liberalna lewica jest w odwrocie, a na znaczeniu zyskują partie prawicowe. Tak się dzieje w większości państw europejskich i można się spodziewać, że tak stanie się również w Polsce.
Ryszard Terlecki