[2026.09.18] Rozstrzygnie druga tura
Dodane przez Administrator dnia 19/09/2026 19:06:17
Największy przegrany wyborów prezydenckich w Krakowie jest już znany. Nie wiadomo kto ostatecznie wygra, ale kandydat Konfederacji już zdążył przegrać w sposób kompromitujący dla tej partii. Okazało się, że nie udało się Konfederatom zebrać odpowiedniej ilości ważnych podpisów. Państwowa Komisja Wyborcza, działając bardzo rygorystycznie, odrzuciła te wszystkie, które wykazywały jakiekolwiek braki lub błędy. Na przykład ktoś wpisał nazwę ulicy oraz numer domu i mieszkania, ale nie napisał: Kraków. To wystarczyło, żeby podpis odrzucić. A przecież można było po zgromadzeniu podpisów sprawdzić i uzupełnić ewentualne braki. Podobno najrzetelniej do zbiórki podpisów podeszło Prawo i Sprawiedliwość, które dzięki sprawnej ekipie, głównie radnych miejskich, szybko uporało się z rejestracją.
Konfederacja jest partią, która lubi dyskutować, mędrkować, wygłaszać oryginalne opinie. Czy jednak partia, która – podobnie jak kilka znacznie mniejszych ugrupowań – nie jest w stanie prawidłowo zebrać trzech tysięcy podpisów, może nadawać się do rządzenia państwem? Niech dalej popijają piwo i popisują się rzekomym radykalizmem w mediach.
Tymczasem sondaż przedwyborczy w Krakowie nadal wskazuje na Łukasza Gibałę, jako na faworyta wyścigu. W porównaniu z poprzednim sondażem sytuacja zmieniła się o tyle, że depcze mu po piętach Monika Piątkowska, słabo znana w Krakowie kandydatka Platformy. Widocznie nawet sam szyld partii aferzystów nadal przyciąga zwolenników. Trzecią pozycję utrzymuje Michał Drewnicki z Prawa i Sprawiedliwości, który zyskał parę punktów od poprzedniego sondażu i którego od czołówki dzieli tylko ok. 4 procent. Z kolei 2 procent mniej ma kandydatka lewicy Daria Gosek-Popiołek. Na tym kończy się lista kandydatów, którzy mogą liczyć na zwycięstwo, a przynajmniej na wejście do drugiej tury wyborów.
Pozostała czwórka kandydatów zabiega raczej o wypromowanie swoich nazwisk w przyszłych wyborach samorządowych, niż o zwycięstwo w obecnym wyścigu. Należą do nich Jan Hoffman, jeden z inicjatorów referendum w Krakowie, Aleksandra Owca, miejska radna z partii Razem, Michał Klimek od Grzegorza Brauna oraz Sławomir Pietrzyk, też radny miejski z Socjaldemokracji Polskiej (istnieje jeszcze taka partia?).
Jest więc spora liczba kandydatów, chociaż trzeba pamiętać, że zgłoszonych było jeszcze więcej, ale nie zebrali podpisów. Duży rozrzut głosów spowoduje konieczność przeprowadzenia drugiej tury wyborów 11 października. Kto kogo wtedy poprze, to ciekawe pytanie, na które dzisiaj trudno odpowiedzieć. Kraków od lat zaprzecza opinii o swoim konserwatyzmie i ochoczo głosuje na różne lewice, od Platformy po postkomunistów. Ostatecznie krakowianie będą wybierać między trójką kandydatów, których lewicowe programy praktycznie niczym się nie różnią. Ilu wyborców zdecyduje się na jedynego kandydata prawicy, skoro Konfederacja nie zebrała podpisów? Bo trudno dziwaczną partię Brauna traktować jako prawicową.
Kampania w Krakowie wkracza w ostatnią, rozstrzygającą fazę. Większość spośród tych, którzy wybierają się głosować, ma już swojego kandydata. Zagadką pozostaje, na kogo zagłosują w drugiej turze i tym samym rozstrzygną wynik wyborów.
Ryszard Terlecki