[2026.05.22] Pieniędzy nie ma i nie będzie
Dodane przez Administrator dnia 22/05/2026 06:35:55
Pamiętamy ministra Rostowskiego i jego rozbrajające wyznanie: pieniędzy nie ma i nie będzie? Tak jest zawsze, gdy do władzy dobiera się dobrze nam znana zgraja nieudaczników i naciągaczy. Tak jest zawsze, gdy premierem jest Donald Tusk. Nie możemy się dziwić, że tak jest i tym razem. Deficyt finansów publicznych na koniec 2025 roku osiągnął 275 miliardów, a nasze państwo zadłuża się obecnie w tempie miliarda złotych dziennie. Nie martwi to rządzących, bo zanim stracą władzę zabezpieczą swoje majątki na pokolenia. A jak już stracą władzę to uciekną zagranicę, bo pieniądze mają na Cyprze albo w Luksemburgu.
Skoro zabrakło pieniędzy, to trzeba zmniejszyć wydatki. Na czym jest łatwo oszczędzać? Na służbie zdrowia. Bo chorzy nie będą protestować, zmuszeni chorobą pójdą leczyć się prywatnie, a jak nie mają pieniędzy, to będą umierać. Brakuje pieniędzy w budżecie państwa, to zamknie się szpitale, zlikwiduje porodówki, ograniczy badania. Młodych nauczono, żeby nie myśleli o przyszłości, a na razie jak są zdrowi, to szpitale im niepotrzebne. Starsi wysupłają ostatni grosz na lekarza i lekarstwa więc nie ma co się nimi przejmować. Budżet zaoszczędzi parę miliardów.
To oczywiście nie wystarczy i za chwilę trzeba będzie znów łatać budżetową dziurę. Czy trzynasta i czternasta emerytura są koniecznie potrzebne? Przecież emeryci nie wyjdą na ulicę i nie będą palić opon pod Sejmem. A czy 800 plus trzeba dawać tak szeroko? Ograniczy się do najuboższych, tak symbolicznie, żeby można było mówić o trosce rządu. Za chwilę zabiorą nam i dodatkowe emerytury i dodatek na dzieci, a potem jeszcze dołożą parę nowych podatków.
Z tym wszystkim chcą wytrzymać do najbliższych wyborów, wciąż wierząc, że mogą je wygrać i dalej rządzić. Bezrobocie rośnie, zwłaszcza wśród młodych, praca rolników przestaje się opłacać, zwijają się małe firmy, bo drastycznie rosną ceny energii. A rząd zajmuje się problemem homoseksualistów, którzy zarejestrowali swój związek za granicą i teraz żądają uznania go w Polsce. Tusk zrobi wszystko, żeby utrzymać sojusz z lewicą, bo bez niej straci władzę.
Najbardziej niebezpieczna jest zależność rządu Platformy od Niemców, bo to zagraża naszemu sojuszowi z Ameryką. Na polecenie Berlina ekipa Tuska demonstruje swój niechętny stosunek do Stanów Zjednoczonych, co może odbić się na obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce. Niemcy chcą, żebyśmy byli skazani na ich łaskę, zwłaszcza wtedy gdy skończy się wojna na Ukrainie i znów zakwitnie przyjaźń niemiecko-rosyjska. Kto nam wtedy pomoże skoro wcześniej zrazimy sobie Amerykanów? Tusk zaciąga ogromną pożyczkę, rzekomo na zbrojenia, ale głównie na załatanie budżetowej dziury. To co przeznaczy na uzbrojenie, Niemcy każą mu wydać w swoich fabrykach zbrojeniowych. Problem w tym, że to uzbrojenie jest znacznie gorsze od amerykańskiego, a poza tym trzeba będzie czekać latami, na zrealizowanie kontraktów. Tymczasem rosyjskie niebezpieczeństwo jest realne dzisiaj i jutro, a żeby się przed nim uchronić potrzebna jest obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce.
Finansową katastrofę polskiego państwa odczuwamy wszyscy w naszych portfelach. Dlatego Tusk, uwikłany w niemieckie i brukselskie zależności, musi stracić władzę. Im szybciej to się stanie, tym lepiej.
Ryszard Terlecki