[2026.05.01] Kraków potrzebuje zmiany
Dodane przez Administrator dnia 29/04/2026 09:20:17
Czy referendum 24 maja w sprawie odwołania prezydenta Miszalskiego okaże się skuteczne? Czy wystarczająco liczni mieszkańcy Krakowa wezmą udział w głosowaniu, aby okazało się ważne? Inicjatorzy referendum, czyli działacze miejskich organizacji, nawołują do powszechnego udziału, ale czy ich głos będzie wysłuchany? To są pytania, które dziś zadają lokalne media, ale odpowiedź poznamy dopiero po zamknięciu lokali referendalnych i policzeniu głosów.
Do odwołania obecnego prezydenta, prominentnego działacza Platformy, zachęca też Prawo i Sprawiedliwość, którego członkowie brali udział w zbieraniu podpisów, koniecznych do uruchomienia referendum. Dla PiS już samo odwołanie działacza partii Tuska będzie sukcesem, który zmobilizuje do podjęcia podobnych akcji w kilku dużych miastach, przede wszystkim w Gdańsku, Poznaniu i Łodzi. Za odwołaniem Miszalskiego opowiada się także Konfederacja, która dodatkowo chce również odwołania Rady Miasta, gdzie nie ma swoich przedstawicieli i marzy o uzyskaniu choćby paru mandatów. Z pewnością udział w referendum wezmą zwolennicy partii Razem, którzy krytykowali politykę władz miasta. Czy to wystarczy aby uzyskać wynik prawie 160 tysięcy uczestników głosowania? Do odwołania Rady Miasta potrzeba jeszcze o 20 tysięcy głosów więcej.
Odwołanie prezydenta to dopiero początek wysiłków na rzecz obrony Krakowa przed nieodpowiedzialnymi decyzjami i kompromitacją władz. Jeżeli Miszalskiego uda się odwołać to zostanie wyznaczony termin wyborów prezydenta, a może i Rady Miasta. Platforma, która obecnie nie przykłada się do obrony swojego działacza, widząc jak bardzo jest niepopularny, z pewnością wystawi kolejnego kandydata. Kto nim będzie jeszcze nie wiadomo, ale dochodzą słuchy o sporze pomiędzy pomysłem wystawienia partyjnego działacza, a wskazaniem kogoś z pozoru neutralnego, np. jakiegoś profesora, sympatyzującego z Platformą i akceptowanego przez Tuska. Gotowe na taki pomysł jest środowisko emerytowanych prawników, które kilkakrotnie ośmieszyło się popierając łamanie obowiązującego prawa przez ministrów Bodnara i Żurka, a teraz niecierpliwie oczekuje jakiejś nagrody.
Obecnego prezydenta miasta broni gromadka jego współpracowników, przy jawnie okazywanej lub dyskretnie skrywanej niechęci większości miejskich urzędników, których zdaniem Miszalski kompromituje Urząd Miasta. To ich głosy mogą zadecydować przy wyborze nowego prezydenta. Oczywiście do wyborów stanie też wieczny kandydat czyli Łukasz Gibała, obecnie radny miasta. Jego słabością jest brak politycznego zaplecza, ponieważ żadna z liczących się partii nie weźmie odpowiedzialności za jego ewentualny wybór.
Ani Prawo i Sprawiedliwość, ani Konfederacja, nie ujawniają swoich planów i czekają na wynik referendum. Jeżeli wypadnie pomyślnie to wybory prawdopodobnie odbędą się w końcu sierpnia. Przy małej, wakacyjnej frekwencji, liczą się tzw. twarde elektoraty i wyborcy zmobilizowani przez swoje partie. Może wówczas dojść do zaskakujących niespodzianek, tym bardziej, że kampania w czasie letnich wakacji nie będzie miała zbyt dużego znaczenia. Kraków jest dramatycznie zadłużony, nowy prezydent będzie miał przed sobą bardzo trudne zadanie. Lepiej niech to nie będzie ktoś, kto ze swojego urzędu nie będzie żartował tak jak prezydent Miszalski.
Ryszard Terlecki