[2026.02.06] Miętus, czyli od nienawiści do miłości (2)
Dodane przez Administrator dnia 06/02/2026 11:06:16
W ubiegłym tygodniu pisałem, że przy mroźnym lutym, marzec może być dobrym miesiącem, by zapolować na miętusa (z ostatnim dniem lutego dla tej ryby kończy się okres ochronny). Pierwsze dni lutego przywitały nas tęgim mrozem. I wszystko wskazuje na to, że w kolejnych tygodniach lutego, chociaż może nie będą już tak zimno, to nie będzie też jakiegoś specjalnego ciepła. A marzec już za trzy tygodnie.
W marcu jeziora na północy Polski mogą jeszcze pozostawać pod lodem, ale generalnie powoli będzie nachodzić wiosna. 1 marca słońce wschodzi o 6.23, a zachodzi o 17.15. Dzień więc staje się ewidentnie coraz dłuższy. Jak mówi stare polskie przysłowie: „Na Kazimierza, dzień z nocą się zmierza” (a Kazimierza świętujemy 4 marca). W rowach i na podmokłych łąkach spotkać można pierwsze kwiaty kaczeńca. Ale woda – jeśli chodzi o roślinność – jest jeszcze martwa. W powiewach marcowego wiatru szeleszczą jedynie wyschnięte, przybrzeżne trzciny. Za to pojawiają się pierwsze wodne owady i drobne bezkręgowce, a w drugiej połowie marca ze zimowego snu budzi się doskonała miętusowa przynęta, czyli żaba trawna. Nad wodą ożywiają się również ptaki. W norach, na stromych brzegach, zimorodki zakładają swoje gniazda. Powracają kaczki krzyżówki, czaple, łyski i mewy śmieszki. Przyroda powoli budzi się do życia po zimowych miesiącach.
Co prawda, żarłoczność miętusów wraz ze zbliżającą się wiosną maleje, ale zarówno marzec jak i kwiecień, to jeszcze bardzo dobry okres ich łowienia. Przed nadejściem ciepłych dni, miętus gromadzi zapasy tłuszczu uganiając się za pożywieniem. Na przedwiośniu miętusa możemy łowić nie tylko wieczorem. Przy sprzyjających warunkach atmosferycznych, czyli przy dużym zachmurzeniu i dużym zmętnieniu wody, miętusy biorą także w dzień. Naprawdę warto wykorzystać ten przedwiosenny czas na przyjemne zasiadki nad wodą, słuchając budzącej się do życia przyrody.
Łowimy w pobliżu typowych dla miętusa kryjówek: faszynowych i kamiennych główek, młyńskich zastaw, mostowych filarów, tam i zastaw, brzegów z plątaniną korzeni drzew i krzewów, leżących na dnie rzek i jezior głazów i kamieni... Najczęściej stosowanym sprzętem są „denki” i lekkie gruntówki, a do używanego koszyczka z zanętą dobrze jest dodać czerwone robaki. Użyteczna może okazać się również rosówka.
W niektórych rejonach Polski wczesną wiosną nad wodą pojawiają się także kłusownicy, którzy pod osłoną zmroku zastawiają miętusowe sznury, by następnego dnia o świcie zdjąć z haków samołówek wiszące na nich ryby. No cóż, tak jak zdarzają się kłusownicy zastawiający pułapki na żyjące w lesie zwierzęta, tak też zdarzają się i kłusownicy nad wodą.
Jakub Kleń