[2026.01.23] Zdrada nie popłaca
Dodane przez Administrator dnia 23/01/2026 15:32:24
Czy w polityce warto zdradzać i oszukiwać? Niestety, różnie z tym bywa. Obecny rok będzie kluczowy dla parlamentarnych wyborów, które czekają nas za nieco więcej niż półtora roku. Rozkład sił na początku 2027 roku zadecyduje o kształcie list wyborczych i możliwościach poszczególnych partii. Do tego czasu wiele może się zdarzyć, łącznie z tym, że powstanie nowy układ rządowy po rozpadzie dotychczasowej koalicji.
Pod te rozstrzygnięcia szykują się wszystkie partie, ale także ci, którzy wypadli z gry i teraz rozpaczliwie szukają dla siebie politycznego ratunku. W Małopolsce kilku działaczy z tzw. drugiego planu, którzy dostali się do sejmiku z list Prawa i Sprawiedliwości, a którzy bez szyldu PiS nie mogli nawet marzyć o obecności w lokalnej polityce, zdradzili partię, która ich przygarnęła, a następnie ją opuścili bądź zostali wyrzuceni. Szybko jednak zorientowali się, że tym samym stracili szanse na ponowny wybór, zaczęli więc – równocześnie zabiegając o ponowne przyjęcie – tworzyć strukturkę, z którą mogliby za półtora roku negocjować przylepienie się do jakiejś listy. Jak na ironię nazwali się Wspólnotą Wartości, najwyraźniej traktując zdradę jako wartość, która ich łączy.
Nie warto byłoby się tym zajmować, ponieważ podobne przypadki zdarzają się przy okazji niemal każdych wyborów, gdyby nie próby naciągania lokalnych samorządów na organizowanie spotkań. Ciekawe czy podczas takich spotkań obiecują naiwnym miejsca na listach w wyborach samorządowych, a może nawet na listach PiS w wyborach parlamentarnych? Cóż, w polityce brak lojalności i honoru nierzadko się zdarza, można więc spodziewać się jeszcze niejednego zwrotu akcji dla choćby doraźnego ulokowania się przy jakimś korytku.
Tymczasem nowy rok zaczyna się od przegrupowań na zapleczu głównych politycznych podziałów czego przykładem są wybory szefa dotychczasowej partii Hołowni, a teraz – po jego odejściu – już nie wiadomo kogo. W każdym razie działacze zarzucają sobie wyborcze przekręty, a sam Hołownia, znużony fasadową funkcją piątego wicemarszałka sejmu, podobno zamierza do kierowania partią powrócić. Nie wiadomo po co, bo większość działaczy przymierza się już do wstąpienia do Platformy, a dla pozostałych zostaną w koalicji jedynie skromne ogryzki. Media prorządowe rozpisują się o dyskusjach wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości, marząc o jakimś rozłamie, a w partiach koalicji wewnętrzne konflikty są starannie ukrywane. Nawet plotki o możliwych transferach z jednego klubu do drugiego, o których mówi się na sejmowych korytarzach, są przez prorządowe media – a takich póki co jest przytłaczająca większość – dyskretnie przemilczane.
Wiosna na pewno przyniesie zmianę nastrojów: na o wiele bardziej optymistyczne dla opozycji, z kolei na jeszcze bardziej pesymistyczne dla rządowych nieudaczników. Daj Boże, żeby rząd, który nie radzi sobie z zimą, nie musiał męczyć się z wiosennymi roztopami. Jedząc argentyńską wołowinę i urugwajskie kurczaki oraz płacąc zabójcze rachunki za prąd i gaz, będziemy czekać na zmiany, które oby nadeszły jak najszybciej. Na szczęście skrajnie nieudolna rządząca ekipa robi wszystko, żeby je przyspieszyć. A cierpliwość oszukanych wyborców też ma swoje granice i może się okazać, że już w tym roku Tuskowi i ferajnie przyjdzie zmierzyć się z objawami społecznego niezadowolenia.
Ryszard Terlecki