[2025.08.29] Rząd na wakacjach
Dodane przez Administrator dnia 30/08/2025 08:06:23
Czy ktoś wie, o co chodzi? – pytali ministrowie po zakończonej, połowicznej rekonstrukcji rządu. Dlaczego połowicznej? Bo rząd miał być odchudzony – nie został, bo obiecywano mniejszą liczbę wiceministrów – jest większa, bo na jesień już zapowiedziano kolejną przebudowę. Ministrowie, nowi i starzy, nie dostali żadnych poleceń ani instrukcji, nie wiedzą co mają robić i bezradnie oglądają się na premiera i jego świtę. Ale premier jest na wakacjach, więc oni też się rozjechali, bo lepiej się nie rzucać w oczy w Warszawie zirytowanym dziennikarzom, którzy nie mają o czym pisać. Na rządowym posterunku został wicepremier – burczymucha, zawsze bardzo zafrasowany, którego partia szczęśliwie zeszła już do jednego procenta poparcia. W dodatku w Polsce spadł ruski dron i wicepremier z marsową miną musi tłumaczyć, że nie wie ani skąd, ani po co ten dron przyleciał.
W Warszawie został też biedny Szłapka, wciąż niedoinformowany (bo skąd ma brać informacje, gdy wszyscy na urlopach), w dodatku musi bronić wiatrakowego lobby, co nie jest zajęciem sympatycznym. Cwaniacki podstęp, przygotowany jeszcze parę tygodni temu, polegał na tym, że połączono dwie ustawy: o zamrożeniu cen prądu na kolejne miesiące – dobrą, o możliwości stawiania wiatraków 500 metrów od domów mieszkalnych – złą. Broniąc ludzi przed handlarzami wiatraków musiał prezydent Nawrocki zawetować ustawę. Ale ograł cwaniaków, bo równocześnie złożył w sejmie osobny projekt o zamrożeniu cen. Taki sam, tylko bez wiatraków. Co teraz zrobią rządowe mędrki? Znowu dopiszą coś w sejmie albo w senacie, bo jeszcze mają większość? Tymczasem ta większość wcale już nie jest taka pewna.
Niektórzy z posłów koalicji 13 grudnia zapewniają, że ustawę prezydenta poprą. Tusk będzie dla zasady przeciw i każe Hołowni zamrozić ją przed procedowaniem, czyli przetrzymać w szufladzie. Co zrobi Hołownia? Za dwa miesiące ma oddać fotel marszałka sejmu Czarzastemu z lewicy. Zechce wygłupić się na koniec? A może będzie prosił Tuska, żeby pozwolił mu nadal marszałkować? Koalicja skłócona wewnętrznie, bez planu i programu, teraz także bez rządu, który rozjechał się na urlopy, trzyma się już resztkami sił. Czy tych sił wystarczy, żeby przetrwać jeszcze choćby parę miesięcy?
Prezydent tymczasem dwoi się i troi, jeździ, spotyka, rozmawia, wyznacza zadania, przygotowuje spotkanie z prezydentem Trumpem. Tusk za nim nie nadąży. Nawet Szłapka nic nie pomoże. Prezydent zwołał Radę Gabinetową, czyli spotkanie rządu z jego udziałem, a wtedy przepyta ministrów jakie mają plany. Żadnych? To będzie kolejna kompromitacja. Wakacje się kończą, a problemów coraz więcej. Największy z nich to dziura budżetowa, która rośnie z każdym tygodniem. Będą więc nowe podatki. Za podatek od banków zapłacimy my wszyscy, bo banki odbiją to sobie na nas, klientach. Wzrosną ceny alkoholu i słodzonych napojów, ale to nie wystarczy. Jesienią rząd będzie chciał naszym kosztem ratować zagrożony budżet. A budżet to niebezpieczna sprawa, bo sejm może nie przyjąć projektu wydatków na przyszły rok, a wtedy prezydent ma prawo rozwiązać sejm i rozpisać przyspieszone wybory. Platforma dobrze wie, że nowej większości już nie skleci. Co będzie, gdy straci władzę? Wtedy trzeba będzie odpowiadać za łamanie prawa, za trwonienie narodowego majątku, za bezpodstawne areszty, za użycie siły przy przejmowaniu telewizji i prokuratury. Czy Berlin i Bruksela przyjdą z pomocą swoim pupilom, którzy zawiedli i przegrali prezydenckie wybory?
Ryszard Terlecki