Sukces nowohuckich aktorów
Dodane przez Administrator dnia 13/10/2005 21:42:59
W sobotę 8 października br. w Tarnowie zakończył się Festiwal Komedii „Talia”. W prezentacjach wzięło udział 14 wyselekcjonowanych przedstawień teatralnych z całej Polski, w których zagrało blisko 100 aktorów.
Rozszerzona zawartość newsa
Festiwalowemu jury przewodniczyła Olga Lipińska. Grand Prix zdobył zespół Teatru Groteska za spektakl „Kandyd, czyli optymizm” Voltera. Wielki sukces odnieśli nowohuccy aktorzy: Andrzej Franczyk i Jacek Strama, którzy pokazali „Męża mojej żony” autorstwa chorwackiego dramaturga Miro Gavrana (notabene cieszącego się wielką sławą zarówno w Europie jak i w Stanach Zjednoczonych). Obaj nowohucianie otrzymali indywidualne nagrody aktorskie, a pokazany przez nich spektakl – jako jedyny – doczekał się owacji na stojąco. Nagrodę otrzymał również reżyser spektaklu Tomasz Obara. Oprócz nowohucian, aktorskie nagrody indywidualne otrzymali także Marian Dziędziel i Grzegorz Mielczarek z Teatru Słowackiego za „Życie w teatrze”.
Premiera „Męża mojej żony” odbyła się na wiosnę 2003 roku na Scenie Pod Ratuszem. Tam też spektakl grany jest do dzisiaj i cieszy się niesłabnącą popularnością.
+ Jak Panowie wspominają swoją przygodę z „Mężem mojej żony”? Z tym pytaniem zwróciliśmy się do Jacka Stramy i Andrzeja Franczyka.
Jacek Strama: Granie w komedii, to nic śmiesznego. Strasznie się trzeba napracować, żeby było śmiesznie. Praca nad „Mężem mojej żony” była niesłychanie intensywna, gęsta, a przy tym na totalnym luzie. Spotykaliśmy się punktualnie o godz. 10.00. Przez pierwszą godzinkę gadaliśmy o tym i owym, piliśmy kawę lub herbatę..., a potem znienacka graliśmy sporą partię tekstu, dopóki reżyser nam nie przerwał. A przerywał rzadko, byliśmy bowiem z Franiem nieźle przygotowani. Poza próbami spotykaliśmy się prawie codziennie na dwie godziny i „tłukliśmy” tekst. Potem Tomek Obara szczegółowo analizował to, co zobaczył i usłyszał, my z Franiem dziwiliśmy się, że tak dużo tego było, wykręcaliśmy koszule i dla utrwalenia powtarzaliśmy. Po miesiącu byliśmy gotowi by skonfrontować naszą robotę z publicznością. Tego, jednego z najintensywniejszych w moim życiu miesiąca, nie zapomnę nigdy. I to z wielu powodów.
Andrzej Franczyk: „Mąż mojej żony” to spektakl kameralny, grany przez dwóch aktorów. Kiedyś przyszło nam go zagrać w Katowicach, dla 700 widzów w plenerze. Obawy były, bo być musiały. Jak się okazało – niepotrzebnie. Spektakl został przyjęty fantastycznie. Oklaski w trakcie. Oklaski po... Ale zmierzam do sedna. Otóż przedstawienie opowiada o dwóch, bardzo różnych mężczyznach, którzy oszaleli z miłości do tej samej kobiety. Kiedy skończyliśmy grać, tłum bijąc brawa zaczął skandować imię bohaterki. To były jedne z najpiękniejszych braw jakie słyszałem w życiu: He-le-na, He-le-na, niosło się tego wieczoru po wielkim placu przed katowicką filharmonią.
Stanisław Hortamen