Solidarna Nowa Huta
Dodane przez Administrator dnia 01/09/2005 19:51:34

Znany artysta fotografik Stanisław Markowski na jednym ze swych zdjęć utrwalił trzech mężczyzn biegnących z biało-czerwoną flagą. Obraz ten umieszczano w licznych publikacjach czy na wystawach jako symbol ostatniego etapu w zmaganiach Polaków o wolność odzyskaną po 1989 roku. Nie przypadkowo ta słynna fotografia została zrobiona na nowohuckiej ulicy. Właśnie Nowa Huta – solidarna Nowa Huta – odegrała w latach 1980-1989 roku znaczącą rolę w zmaganiach z komunizmem i przyczyniła się do jego upadku.

Fot. Grzegorz Ziemiański
Podpis pod foto: Pomnik ku czci tych, którzy wnieśli cząstkę swojego życia w tworzenie NSZZ „Solidarność” zostanie odsłonięty i poświęcony 8 września br. przy placu Centralnym.

Rozszerzona zawartość newsa
Solidarna Nowa Huta
Społeczność Nowej Huty może być dumna, iż korzenie jesieni narodów 1989 roku, która przyniosła upadek jałtańskiego podziału Europy, wyrastają także z ich odwagi i determinacji jaką wykazali w latach 80.
Nowohuckie lato 1980 roku nie było chłodne. Ówczesna Huta im. Lenina – największy zakład przemysłowy w PRL zatrudniający prawie 40 tys. osób – budził się bardzo powoli. Tymczasem już od 1 lipca 1980 roku, w reakcji na wprowadzenie podwyżki cen niektórych artykułów spożywczych, przez Polskę przetaczała się fala strajków. W połowie lipca objęła Lubelszczyznę, aby miesiąc później dotrzeć na Wybrzeże.
14 sierpnia 1980 roku kilku sympatyków Wolnych Związków Zawodowych, na czele z Jerzym Borowczakiem, zorganizowało strajk kilkunastotysięcznej załogi Stoczni im. Lenina w Gdańsku. Pracę przerwały także inne zakłady Trójmiasta. Ich przedstawiciele w nocy z 16 na 17 sierpnia wyłonili Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, którego członkowie sformułowali 21 postulatów, domagając się w pierwszym z nich „Akceptacji niezależnych od partii i pracodawców wolnych związków zawodowych wynikającej z ratyfikowanej przez PRL Konwencji nr 87 Międzynarodowej Organizacji Pracy, dotyczącej wolności związkowych”. Wkrótce MKS powstał także w Szczecinie. Dziesięć dni później gdański MKS zrzeszał już ponad 500 zakładów, a strajki popierające 21 postulatów obejmowały kolejne ośrodki Dolny Śląsk, Łódź, Poznań, Bydgoszcz oraz Górny Śląsk.
W Krakowie oczy wielu skierowane były na Hutę im. Lenina. Na poparcie największego w Polsce zakładu niecierpliwie czekali również stoczniowcy, czego jednym z przejawów były wracające do huty wagony z napisami: „Krakowiacy ch... nie rodacy”. W HiL pracowało 39 tys. ludzi, co czwarty z nich należał do PZPR, część do ORMO, zakład był pod silną kontrolą SB i jej agentury. Silna była również presja dyrekcji i kierownictwa, aby w takim zakładzie nie dopuścić do protestu. Ludzie nie mieli do siebie zaufania, obawiali się konsekwencji. Tymczasem 19 sierpnia strajk rozpoczęli pracownicy Wydziału Mechanicznego HiL. Trwał on jednak kilka godzin. Wkrótce stanął zgniatacz, pracę ponownie przerwali też robotnicy z innych wydziałów. Dyrekcja jednak natychmiast spełniała wszystkie postulaty socjalne, a ludzie kończyli protest i wracali do pracy. Ostatecznie w ostatnich dniach sierpnia w najważniejszych wydziałach huty ukonstytuowały się komitety strajkowe. Pracę przerwali również pracownicy Nowohuckiego Przedsiębiorstwa Instalacji Przemysłowych „Montin”, kierowcy zajezdni MPK w Czyżynach oraz w „Transbudzie”. Symboliczny wymiar miał strajk głodowy rozpoczęty 26 sierpnia w kościele Matki Bożej Królowej Polski – „Arce Pana” w Bieńczycach. Prowadziło go kilku członków Chrześcijańskiej Wspólnoty Ludzi




Pracy: Jan Leszek Franczyk, Adam Macedoński, Mieczysław Majdzik i Stanisław Tor oraz Zygmunt Łenyk z KPN. ChWLP była jedyną nowohucką organizacją opozycyjną powstałą przed sierpniem’80. W ten sposób wyrażali swe poparcie dla 21 gdańskich postulatów oraz strajku w krakowskim „Elbudzie” jaki rozpoczął syn Mieczysława – Ryszard Majdzik.
Latem 1980 r. strajki w Krakowie i Małopolsce nie przybrały większych rozmiarów. Do protestu przystępowały pojedyncze zakłady i ich działania nie miały zorganizowanego charakteru. Z tej niewielkiej aktywności wyrósł jednak jeden z najsilniejszych regionów „Solidarności” czego szczególnym świadectwem był czas stanu jednym i następne lata walki o wolność
W tydzień podpisaniu porozumień gdańskich – 6 września 1980 roku – na terenie huty delegaci z poszczególnych wydziałów HiL tworzący wcześniej komitety strajkowe utworzyli Komitet Robotniczy Hutników będący wyłącznym organizatorem „Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego na terenie Kombinatu Huta im. Lenina na zasadach wynegocjowanych przez MKS Gdańsk”. W połowie miesiąca skupiał on reprezentantów 24 wydziałów i zakładków HiL. Przewodniczącym KRH został Sylwester Mlonek (wkrótce zastąpiony przez Władysława Hardka, a po wyborach w marcu 1981 roku przez Mieczysława Gila), jego zastępcami Stanisław Zawada, Henryk Wartalski i Edward Petlic. W tym czasie w Krakowie trwały już pierwsze spotkania mające wyłonić ponadzakładową strukturę tworzących się nowych związków zawodowych. Już w tym czasie stopień zorganizowania oraz wielkość huty wyznaczały ten zakład do wiodącej roli. 15 września 1980 roku w Sali teatralnej HiL zebrali się reprezentanci 69 zakładów, którzy utworzyli Międzyzakładowy Komitet Założycielski Niezależnych Samorządnych Związków Zawodowych. W jego skład weszło czterech pracowników HiL: Stanisław Zawada – przewodniczący, Mieczysław Gil – wiceprzewodniczący oraz dwóch członków: Stanisław Góral i Jerzy Kuczera. Ponadto Nową Hutę reprezentował także Jerzy Pilch z „Montinu”. Dwa dni później – 17 - września - w Gdańsku spotkali się przedstawiciele MKZ z całej Polski (krakowski MKZ reprezentowali Andrzej Zawada i Jerzy Kuczera). Podjęli oni decyzję o utworzeniu jednolitego, ogólnopolskiego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego, dla którego przyjęli wtedy nazwę „Solidarność”.
Struktury NSZZ „Solidarność” w nowohuckich zakładach pracy zaczęły tworzyć się błyskawicznie. Pierwszym sprawdzianem ich organizacji był sprawnie przeprowadzony jednogodzinny strajk ostrzegawczy 3 października 1980 roku. Dwa tygodnie później 18 października do Krakowa przybyła entuzjastycznie witana delegacja „Solidarności” z Wybrzeża na czele z Lechem Wałęsą, Andrzejem Gwiazdą, Anną Walentynowicz, Marianem Jurczykiem. Na stadionie „Hutnika” na spotkanie z nimi przybyło ponad 10 tysięcy osób. „naprawdę poczułem się, że jestem w Polsce, w Polsce – naszej Polsce, a każdy z nas chciałby, aby ona była uśmiechnięta, bogata i szczęśliwa. Na pewno recepty na to wszystko nie ma, na pewno ja ani Gdańsk tej recepty nie przywiózł i nie wymyślił. Należy wiedzieć o tym, że to wszystko, co sobie zrobimy w tym kierunku, aby właśnie tak się stało, jest w naszych rękach i w naszych umysłach” – mówił entuzjastycznie przyjęty Lech




Wałęsa. Nazajutrz w katedrze wawelskiej ks. Józef Tischner tłumaczył znaczenie słowa „solidarność”, które „przyłączyło się do innych, tych najbardziej polskich słów, aby nadać nowy kształt naszym sercom. Jest takich polskich słów kilka. Słowo wolność, słowo niepodległość, słowo godność człowieka, a dziś słowo solidarność. Każdy z nas czuje ogromny ciężar ukrytych w tym słowie treści.” Wielotysięczna rzesza przeszła Traktem Królewskim na Rynek niosąc przywódcę związku na rękach na koniec odśpiewując Hymn i „Boże coś Polskę”. Atmosfera tych dwu dni była niezwykle podniosła i stanowiła dla krakowian namiastkę klimatu charakterystycznego dla sierpniowych strajków na Wybrzeżu. Wydarzenia te były jednocześnie potwierdzeniem, że „Solidarność” z wielką siłą zakorzeniła się już w Krakowie i Nowej Hucie. Potwierdzeniem tego może być niemal powszechny akces do nowych związków. Na początku grudnia 1980 roku spośród 38 tys. zatrudnionych w Hucie im. Lenina, do NSZZ „Solidarność” przystąpiło już 34 tys. osób tworząc największą w kraju zakładową organizację związkową w kraju.
W tym czasie Polska była już innym krajem. Miliony Polaków chciało żyć godnie, sprawiedliwie i uczciwie. Uwierzyli, że mogą to osiągnąć, że naprawdę coś od nich zależy. Ludzie przestali się bać, poczuli smak wolności, a „Solidarność” wyzwoliła ogromną społeczną aktywność. W zderzeniu z autentycznym, powstającym oddolnie zgodnie z demokratycznymi zasadami ruchem społecznym, objawiła się fikcja i fasadowość istniejących w PRL struktur, na czele z PZPR.
Jarosław SZAREK
Autor jest historykiem, pracownikiem Instytutu Pamięci Narodowej. Opublikowany w „Głosie” tekst jest fragmentem większej całości, która ukaże się jako wstęp do katalogu wystawy „U progu wolności. Nowa Huta w latach 1980-1989” zorganizowanej przez nowohucki oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.