Co nam zostało z tych wnętrz?
Dodane przez Administrator dnia 09/04/2021 18:04:57
Sklep Cepelixu z oryginalnymi żyrandolami i kasetonami na suficie, z 75 niepowtarzalnymi talerzami (ludowy wzór na żadnym się nie powtarza) lada i witrynami specjalnie dla tego wnętrza zaprojektowanymi, to chyba jedyne miejsce w starej części Nowej Huty, które przetrwało niemal w pierwotnym kształcie nadanym przez projektantów przeszło 60 lat temu.
Jak jest – każdy widzi. Sklepowe wnętrza wokół Placu Centralnego zostały pozmieniane, przebudowane. Zmieniło się ich przeznaczenie,(na początku tego wieku zaczęły wprowadzać się tu banki), teraz – w dobie pandemii – wiele z dawnych lokali użytkowych, szczególnie w Alei Róż świeci pustką.
Jak było ? To co ocalało, dziś różni się od tej pierwszej realizacji. Oryginalne wnętrza sklepów wokół głównego placu Nowej Huty, można dziś zobaczyć już tylko na starych fotografiach. Znajdziemy je w katalogu do wystawy Muzeum Historycznego Miasta Krakowa – Dzieje Nowej Huty, autorstwa Leszka J. Sybili - „Nowohucki design, Historia wnętrz i ich twórcy w latach 1949-1959”.
Ale historia nie stoi w miejscu i od wystawy, w 2007 roku, znowu wiele się zmieniło. W starych wnętrzach pootwierały się nowe lokale, niektóre już kilkakrotnie zmieniły przeznaczenie.
Do wspomnień inspiruje pusta przestrzeń sklepowa w centrum dzielnicy. Taka, jak ta, za wielką szybą wystawową dawnego sklepu Cepelii w os. Centrum B, „odzyskana” po wyprowadzce w kwietniu ub. roku firmy telefonii komórkowej. Przez okno widać, że na szczęście ceramiczny charakterystyczny żyrandol się zachował. W pierwotnym lokalu Cepelii były takie trzy. I wszystkie ocalały. Wystrój sklepu rzemiosła artystycznego wraz z meblami projektowali artyści i rzemieślnicy cepeliowscy. Żyrandole wymyślił Bolesław Książek, ówczesny dyrektor artystyczny Spółdzielni Rzemiosła Ludowego i Artystycznego „Kamionka” w Łysej Górze. Meble wykonała Spółdzielnia Rękodzieła Artystycznego „Meble Artystyczne” z Kalwarii Zebrzydowskiej. Żyrandole miały 3,5 metra długości, bo i samo pomieszczenie w którym zawisły było wysokie. Podobnie, jak w innych reprezentacyjnych wnętrzach wokół Placu Centralnego, sięgało 5,8 metra wysokości.
Część sklepu Ceplixu, będącego następca dawnej Cepelii, na razie stoi pusta. Cepelix czeka na decyzję konserwatorską, która zdecyduje o przeznaczeniu i kształcie tej części powierzchni dawnego sklepu. W każdym razie drewniane lady i szafki wystawiennicze z tej części dawnej Cepelii ocalały. Lokal Cepelixu jest własnością miasta, więc o przetrwaniu decyduje tu wysokość czynszu.
- Turysta mieszkający w Nowej Hucie do nas zaglądnie, ktoś kto wyjeżdża za granicę, albo ma uroczystość w rodzinie i szuka prezentu… Kiedyś mieliśmy więcej bieżników, lniano-bawełnianych. Dziś nie ma kto ich tkać. Stąd, wśród innych tych artystycznych wytworów rzemieślniczych oferujemy te ceramiczne świnki. Rękodzieło ludowe nie cieszy się dziś wzięciem, a one się sprzedają. A najwięcej - sprzedajemy kartek i pocztówek. Ich wybór mamy rzeczywiście duży i odwiedzający Cepelix chętnie je kupują. Najbardziej popularne są te z „Leninem” i „pałacem dożów” oraz Placem Centralnym z lotu ptaka – mówi pan Krzysztof.
Wniosek o wykup lokalu prowadzący sklep złożyli jeszcze w 2012. Po czterech latach, w 2016 konserwator zabytków nie rekomendował sprzedaży, motywując odmowę, większą pieczą nad ruchomymi zabytkami. Mimo, że do rejestru zabytków nie może być wpisane wyposażenie będące prywatną własnością. A ono jest własnością Cepelixu - prywatną własnością.
***
- W 1954 roku, zamieszkałem z rodzicami w bloku w os. Centrum B, tego w którym już wówczas znajdował się sklep Cepelii. Tu się wychowałem. Pamiętam jeszcze wnętrza dawnego sklepu sportowego, zanim zamienił się w „Modę Polską”. Już wówczas zakryto oryginalny sufit, co mi się wcale nie podobało – mówi pan Krzysztof.
Sklep z rzemiosłem ludowym to jedno z nielicznych w starej części Nowej Huty wnętrz, które pomaga nam wyobrazić sobie, jak sklepy w najbardziej reprezentacyjnym punkcie, „wizytówce” nowej dzielnicy, wyglądały. To nie były wnętrza przypadkowe. Jak odnotowuje Leszek J. Sybila, w katalogu wystawy o nowohuckim designie - najpierw powstawały projekty. Wykonywane były przez specjalnie powołany zespół architektów wnętrz.
Projektowanie wnętrz lokali użytkowych wokół Placu Centralnego trwało od kwietnia 1953 roku do czerwca 1954. Przyjęto założenie, że sale sprzedaży będą jednoprzestrzenne. Lady zostały usytuowano w jednej trzeciej odległości od ściany. Posadzki wykonane były z lastriko.
Wiosną 1955 roku przystąpiono do dekoracji i meblowania. Rozpoczęto - od wschodniej pierzei. Pod arkady w os. Centrum A (wtedy A-31), od strony ul. Jana Pawła II (wtedy Igołomskiej), wprowadził się sklep z galanterią skórzaną. Autorką projektu wystroju, w tym ozdobnych krat przy drzwiach wejściowych, siedmioramiennych świeczników, elementów architektonicznych oraz sztukaterii, była Maria Michajłow.
Kolejnym realizowanym wnętrzem był sklep cukierniczy „Markiza”, z charakterystycznymi żyrandolami, w kształcie odwróconych parasolek. Następnym - kompleks trzech sklepów: sportowego, perfumerii i dziewiarskiego (późniejszy „Gallux” i „Moda Polska). Wystrój tych sklepów zaprojektował Zdzisław Szpyrkowski.
Od strony Al. Lenina (dziś Al. Solidarności), pod arkadami umiejscowiono sklep obuwniczy. Na przeciwko – sklep z materiałami tekstylnymi „Merino”; z wielkimi lustrami na ścianach, ozdobnymi żyrandolami i masywnymi meblami. Potem był sklep jubilerski z kryształowymi żyrandolami, a za nim - sklep Cepelii.
Nieco głębiej, przy Al. Róż mieściła się restauracja „Arkadia”, otwarta 22 lipca 1955 roku. Lokal w pierwotnym kształcie, dwupoziomowy ze sztukaterią i kolumnami oraz reprezentacyjnymi żyrandolami, przetrwał do końca lat dziewięćdziesiątych. Potem wprowadził się tu bank.
W bloku nr 3, na przedłużeniu Al. Róż powstał sklep Desy, Dzieła Sztuki i Antyki, a naprzeciwko – kawiarnia „Stylowa”.
W os. Centrum C (C-31) przy Al. Róż, umiejscowiono bar mleczny ozdobiony metalowymi żyrandolami. Do dziś funkcjonuje w tym miejscu. Zachowały się żyrandole, wyposażenie się zmieniło. Obok baru otwarto pierwsze nowohuckie kino „Aktualności”, funkcjonujące do połowy lat 60-tych.
Następnymi lokalem w ciągu Placu Centralnego była księgarnia Skarbnica, prawdziwa „skarbnica” i przykład nowohuckiego designu lat pięćdziesiątych. Wnętrze księgarni zaprojektował Marian Steczowicz - z ozdobnymi żyrandolami, szafami i regałami na książki oraz sztukaterią, widoczną na balkonie antresoli i wzorowana na sklepach warszawskiego MDM. Księgarni już nie ma, zachował się w części restauracyjnej żyrandol.
Za księgarnia do dziś trwa „Papirus”, sklep z artykułami papierniczymi z ośmioramiennymi żyrandolami, regałami i ladami sklepowymi. Niezmieniony, ale i nieodnawiany.
Naprzeciwko, pod arkadami, w os. Centrum D (D-31), długie lata funkcjonował sklep z ceramiką, z charakterystycznymi żyrandolami i oszklonymi drewnianymi szafkami, przy oknach.
Na pozostałej długości tej pierzei Centrum D, siedzibę miał Klub Międzynarodowej Książki i Prasy, dla starszych mieszkańców wnętrze kultowe, jako pierwsze które padło ofiarą przemian historycznych, zaprzepaszczone wraz z meblami sztukaterią na ścianach i suficie, metalowymi dziewięcio- i dwunastoramiennymi żyrandolami, bogato zdobioną balustradą na antresoli oraz kratami na drzwiach wejściowych.
Kwiaciarnię, która spełnia swą pierwotna funkcję do dziś, wyposażono w olbrzymi żyrandol, (konieczny w tych lokalach o wysokich sufitach), olbrzymie lustro, meble oraz regały na kwiaty z metalowymi nóżkami. Klub MPiK i kwiaciarnię otwarto w 1956 roku.
Ostatnim wnętrzem wokół Placu Centralnego, projektowanym specjalnie był salon filatelistyczny (od strony Al. Planu 6-letniego), dziś Al. Jana Pawła II.
***
Historia to i tylko sentyment starszych mieszkańców, którym wnętrza sklepów i lokali wokół Placu Centralnego kojarzą się z własną młodością i młodością dzielnicy, czy coś więcej? Czy tylko świadectwo przeszłości, czy także wartość estetyczna, artystyczna, historyczna czy może także pragmatyczna? Czy ktoś dziś nad tym się zastanawia, czy przywiązuje do tego wagę? Za kilka lat nikt już nie będzie ich pamiętał. Pozostaną chyba tylko stare fotografie.
(krys)



Żyrandol z dawnej Cepelii.