Obrazki z wystawy – Stale o Nowej Hucie
Dodane przez Administrator dnia 03/08/2018 20:45:21
„Stale o Nowej Hucie”, to trzecia już odsłona wystawy o Nowej Hucie. Opowiada w fotograficznym skrócie o kluczowych momentach w historii tej dzielnicy i jej mieszkańców. Subiektywnie wybrane zostały tematy według następującego klucza: Kombinat – Miasto – Obrona Krzyża – Pomnik Lenina – Arka Pana – Opozycja antykomunistyczna – Życie i kultura – Zapomniane dziedzictwo Nowej Huty – historia nowohuckich wsi.
Rozszerzona zawartość newsa
W wakacje można ją oglądać również w soboty i niedziele. I – jak zauważyliśmy – w Aleję Róż, do siedziby nowohuckiego oddziału Muzeum Historycznego Miasta Krakowa zagląda także wielu cudzoziemców.
Uruchomienie odlewni szkolnej
To było niemal dokładnie 66 lat temu. Można zajrzeć do Kroniki Nowej Huty Tadeusza Gołaszewskiego, opowiada o tym również jeden z eksponatów wystawy.
30 czerwca 1952 rok: Parę dni temu wielu działaczy partyjnych, związkowych, kierownictwo Działów, przedstawiciele młodzieży Nowej Huty otrzymało zaproszenie na uruchomienie szkoleniowej odlewni żeliwa. Zaproszeni byli świadkami uroczystej chwili: w dniu dzisiejszym, w Nowej Hucie po raz pierwszy polało się płynne żelazo. Plany br. Roku nie przewidywały budowy odlewni szkolnej – załoga sama wygospodarowała tę inwestycje. Myśl zorganizowania jej powstała pod koniec marca i została zrealizowana przez załogę i kierownictwo Wydzialu Odlewni, w ramach uczczenia 1 maja i rocznicy urodzin Bolesława Bieruta. Założenia projektowe zostały wykonane przez personel odlewni, rysunki robocze przez Biuro Projektów, konstrukcja żeliwiaka o wydajności 1,5 tony na godzinę, wyciągu elektrycznego i podestu załadowczego – przez WKS Huty. Prace montażowe wykonał Mostostal. Odlewnia będzie przygotowywać kadry fachowców do zawodu odlewniczego dla odlewni żeliwa i staliwa, produkować będzie gotowe wytwory dla zaspokojenia potrzeb inwestycyjnych Nowej Huty, części zamienne oraz umożliwi przygotowanie narzędzi i pomocy warsztatowych.
(…) W początkowym okresie wytop odbywać się będzie co drugi dzień, a waga produkowanych odlewów wyniesie do 22 lipca 15 ton, a w późniejszym okresie – do 20 ton. Dziewięciu uczniów z naboru szkolić się będzie na formierzy, a 4 kobiety – na rdzeniarki. Do końca roku odlewnia wyszkoli 75 uczniów na piecowych i formierzy.
Otwór spustowy przebił dyrektor inwestycyjny Nowej Huty inż. P. Mendera. Popłynęła pierwsza struga płynnego żeliwa. Mimo że nie wszystko było zapięte na ostatni guzik, to załoga z dumą wręczała gościom pierwsze pamiątkowe odlewy: żeliwne popielniczki z emblematami Nowej Huty i dzisiejszą datą.
Moment ten opisał w swojej „Kronice Nowej Huty” Tadeusz Gołaszewski, a jedną z owych opisywanych popielniczek zachowała się. Obejrzeć ją można w Alei Róż na wystawie „Stale o Nowej Hucie” , w oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa – Dzieje Nowej Huty.
Na brzegu popielniczki umieszczono plakietkę z metalu, z wytłoczonym napisem „Tow. Naczelnemu Dyrektorowi z pierwszego spustu.” To był w czasach gdy palono papierosy bez żadnych ograniczeń, bardzo popularny gadżet. Popielniczkaa waży 2 kilogramy i jest wykonana z ciemnego metalu. Wewnątrz widać napis NOWA HUTA i wielki piec, taśmociąg i kadź odlewniczą. I datę.
Miasto bez loggi
W latach pięćdziesiątych „normy” regulowały wszystko, nie zawsze w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem. Także w budownictwie.
Świadectwo powstawania miasta Nowa Huta znajdziemy we wspomnieniach Tadeusz Binek, architekt, który przyjechał do budującego się miasta na początku lat pięćdziesiątych.
Zgodnie z decyzjami z 49 roku we wszystkich budynkach mieszkalnych NH miała być zainstalowana radiofonia przewodowa. To znaczy we wszystkich mieszkaniach, w głównym pokoju, miała być nad drzwiami miniaturowa skrzynka głośnika, podłączonego przewodami do centrali osiedlowej. I tak było to realizowane, ale niekonsekwentnie i nie do końca, gdyż opóźniała się realizacja centrali osiedlowych i nie wszędzie zawieszano gadające skrzynki. Z drugiej strony radiofonia przewodowa okazała się rychło anachronizmem, wobec burzliwego rozpowszechnienia się odbiorników radiowych, jakich masową produkcję podjęło kilka fabryk krajowych.
Podobnie wyglądał problem instalowania pralni domowych. Zgodnie z normatywami projektowania w każdym nowym budynku, mniej więcej w co drugim segmencie, projektowane były w piwnicach pomieszczenie na pralnie do zbiorowego użytkowania przez mieszkańców. Wyposażane były w piec węglowy z kotłem do gotowania bielizny, kadź zamokową, zlew, kadź pralnicza i kratkę sciekową \. Oprócz tego w piwnicy bądź na poddaszu projektowano suszarnie. Również w tym przypadku nie przewidziano burzliwego rozpowszechnienia się indywidualnych pralek domowych, w jakie od polowy lat 50-tych masowo zaopatrywały się rodziny w nowych mieszkaniach. W ramach „odwilży” dwie duże fabryki zbrojeniowe w kraju przestawiły się częściowo na produkcję wirnikowych pralek indywidualnego użytku i w kilka lat zarzuciły nimi cały kraj.
W tamtych, pierwszych latach nowego miasta bardzo marnie wyposażane były kuchnie. Instalowano w nich właściwie jedynie zlew lub zlewozmywak żeliwny i dwu-płomienną kuchenkę gazową na metalowych wspornikach. Dopiero do polowy 57-roku zaczęliśmy we wszystkich kuchniach instalować trzy lub cztero-plomienne kuchenki gazowe z piekarnikami. Ponadto – pisze T. Binek - z mojej inicjatywy, część kuchen na osiedlach D-1 i D-2 była wyposażona w zestaw szafek kuchennych. Były produkowane seryjnie przez stolarnię głównego wykonawcy.
Normatyw projektowania zobowiązywał do projektowania w każdym mieszkaniu szaf wbudowanych, w ilości zależnej od wielkości mieszkania. Z drugiej strony jednak obowiązujące inwestorów zarządzenia oszczędnościowe zabraniały montowania tych szaf. Mieszkańcy otrzymywali więc jedynie wnęki w pokojach i przedpokojach. Zmieniliśmy ten stan rzeczy montując szafy we wnękach przed oddaniem mieszkania.
Do 1956 roku normatywy w ogóle nie przewidywały projektowania loggi w budynkach mieszkalnych, zaś projektowanie balkonów było dopuszczalne jedynie w wąskim zakresie. Był nawet okres gdy budowanie balkonów było w ogóle zabronione – wykonywało się wtedy jedynie portfenetry, zabezpieczane balustradą w płaszczyźnie ścian. Według tych reguł zabudowano Plac Centralny.
Do serii ustaleń można jeszcze zaliczyć rezygnację z budowy 5 i 6-cio kondygnacyjnych domów. Zamieszkiwanie na 4-tym piętrze było dość uciążliwe w przypadku braku wind osobowych, tymczasem obowiązujące normatywy dopuszczają stosowanie wind w budynkach mieszkalnych dopiero od 6-ciu kondygnacji. Dlatego tez był okres gdy w Nowej Hucie budowano budynki do 4 pięter i 8 – 10 kondygnacyjne.
ChWLP i Krzyż Nowohucki
Kurator wystawy Piotr Kapusta zwraca uwagę na jedno ze zdjęć. To manifestacja ludzi z transparentem ChWLP . Chodzi o Chrześcijańską Wspólnotę Ludzi Pracy. 27 kwietnia 1979 roku, w 19.rocznicę obrony nowohuckiego krzyża, ogłoszono deklarację ChWLP. Jej założycielami byli Franciszek Grabczyk, Adam Macedoński i Jan Leszek Franczyk oraz nieujawniający wówczas swojego nazwiska Wojciech Sukiennik. W deklaracji zapisano, ze celem wspólnoty jest praktyczna realizacja chrześcijańskich ideałów wśród wszystkich pracujących. Założyciele deklarowali że nie są partią polityczną, związkiem ani stowarzyszeniem lecz wspólnotą ludzi pragnących służyć duchowi Ewangelii i w jej duchu realizować codzienna pracę. W kwietniu 1980 roku członkowie Chrześcijańskiej Wspólnoty Ludzi Pracy zorganizowali manifestację z okazji 20.rocznicy obrony krzyża w Nowej Hucie. Od 20 kwietnia rozwieszali ulotki z informacja, ze 27 kwietnia po mszy św. O godz. 11 w Arce Pana ma się odbyć procesjonalne przejście pod krzyż znajdujący się w os. Teatralnym. Dwa dni wcześniej, by zabezpieczyć się przed zatrzymaniem na 48 godzin przez SB benedyktyni tynieccy umożliwili J. Franczykowi i Sukiennikowi dwudniowy pobyt w swoim klasztorze. Spod Arki Pana wyruszył pochód ok. 1000 osób. Już na wyłączonym z ruchu skrzyżowaniu z ul. Kocmyrzowską czekały grupy funkcjonariuszy SB, które próbowały rozbić pochód. Nie powiodła się próba wciągnięcia przywódców pochodu do samochodów milicyjnych i tłum dotarł pod krzyż….
Medal Jolanty Szatko
Na wystawie będzie można zobaczyć kilka nowych eksponatów, których nie było na poprzednich ekspozycjach, m.in.: brązowy medal Mistrzostw Europy w Brnie 1980 w tenisie stołowym należący do Jolanty Szatko – Nowak, czy piłka Jupiter z podpisami zawodników, którzy w czerwcu 1990 r. awansowali do I Ligi.
Niech to będzie zapowiedź wystawy o krakowskich klubach sportowych, która na 100-lecie odzyskania niepodległości przygotowują Muzeum Historii Miasta Krakowa. W październiku wystawę można będzie obejrzeć w nietypowym miejscu – Galerii Krakowskiej.
- Mamy tam miejsce na zaprezentowanie nowohuckich klubów sportowych; Wandy, Hutnika i Grębałowianki – mówi Piotr Kapusta.

Krystyna Lenczowska


Manifestacja pierwszej nowohuckiej grupy opozycyjnej - ChWLP - 11 listopada 1980 r.