Rozjechali Nowohuckie Łąki
Dodane przez Administrator dnia 05/01/2018 20:42:26
Nowohuckie Łąki – teren niezwykle chętnie i często wykorzystywany przez mieszkańców do spacerów oraz uprawiania sportów, został w ostatnich miesiącach 2017 roku w widoczny sposób zniszczony. Okazuje się, że obecny swój stan, widoczny na zdjęciu -  nowohucki użytek zawdzięcza… zabiegom pielęgnacyjnym. Czytelnikom Głosu trudno zrozumieć ten paradoks.
Na portalach społecznościowych aż huczy, do redakcji Głosu. Tygodnika Nowohuckiego dzwonią i przychodzą mieszkańcy, wszyscy nowohucianie mówią zgodnym głosem- to co dzieje się na Łąkach to skandal. Nowohucki użytek ekologiczny wygląda jak plac budowy. Nowohuccy aktywiści złożyli w tej sprawie doniesienie do prokuratury. Głębokie koleiny, poniszczona roślinność – kto za to odpowiada? „Winowajca” wcale się nie kryje rozpoczynając spacer wokół Łąk trafiamy na informację, iż „jednym z najważniejszych zadań ochronnych Obszaru Natura 2000 Łąki Nowohuckie jest wykaszanie i zbiór biomasy z wybranych części Łąk. Z uwagi na wyjątkowo niekorzystne warunki pogodowe tej jesieni, podniesiony poziom wód, prace związane z wywozem balotów znacznie się wydłużyły. Obecnie są już na wykończeniu. Rozpoczynamy jednocześnie prace naprawcze i porządkowe. Przepraszamy za utrudnienia” pod informacją podpisany jest Zarząd Zieleni Miejskiej.  Niby wszystko wyjaśnione, rodzi się jednak pytanie czy te zabiegi, zwłaszcza wykonane w ten sposób były naprawdę konieczne? Zarząd Zieleni Miejskiej twierdzi, że tak – choć Łukasz Pawlik , zastępca dyrektora ZZM, przyznaje, że zniszczenia są w tym roku wyjątkowe. Od 8 lat nie było tak wysokiego poziomu  wód gruntowych, który powoduje że teren jest wyjątkowo grząski. Konieczność koszenia tego obszaru wynika z przyjętego planu ochrony Łąk Nowohuckich i jest niezbędną czynnością pielęgnacyjną na tym terenie. Niekoszone łąki zmieniają swój „skład” roślinny - zarastają trzciną, która wypiera roślinność, którą żywi się żyjący na tym terenie chroniony motyl modraszek. Należy pamiętać, że łąki jako siedliska półnaturane muszą podlegać koszeniu żeby zachować swój charakter. Nie da się jednak ukryć, że widok „skoszonych” a właściwie zmasakrowanych Łąk Nowohuckich budzi sprzeciw. – Teren koszony jest co roku. Trudno jest znaleźć wykonawcę do tej pracy. Skoszona trawę, która jest w balach trzeba zwieźć a do tego trzeba niestety na Łąki wjechać! Jedna taka bala waży ok 800 kg do tego trzeba użyć ciężkiego sprzętu nie ma innego wyjścia – mówi Łukasz Pawlik. Przyznaje, że rozwiązaniem mogłoby być użycie ratraka – nie ma jednak firmy, która wynajmowała by taki sprzęt w Krakowie. Na razie ZZM stara się usunąć w jak największym stopniu powstałe zniszczenia; wykonawca prac deklarował, że do 15 grudnia teren Łąk zostanie wyrównany.  Przed  Świętami deklarację udało się częściowo zrealizować po pracach naprawczych Łąki wyglądały nieco lepiej, wciąż jednak daleko im było do ideału. W miejscach kolein tam gdzie pojawi się „goła ziemia” Zarząd Zieleni Miejskiej wiosną dosieje rośliny, którymi żywi się modraszek. Posadzone zostanie również 1000 sztuk rdesta wężownika. To miejmy nadzieję poprawi sytuację. Czy jednak za rok czeka nas „powtórka z rozrywki”? – Dołożymy wszelkich starań aby sytuacja się nie powtórzyła – deklaruje Łukasz Pawlik i dodaje,  że Zarząd Zieleni Miejskiej rozważa zakup odpowiedniego ratraka – to jednak wydatek ok. 1 mln. złotych. Miejmy nadzieję, że uda się znaleźć pieniądze. Jeśli nie pozostaje mieć nadzieję, że aura będzie łaskawsza a ziemia suchsza. Bardzo dużo zmiennych i dużo znaków zapytania. Na razie zapraszam na spacer na Łąki gdzie jeśli deklaracje ZZM były wiarygodne to po całym bałaganie nie ma już śladu. Idźcie, sprawdźcie i ślijcie zdjęcia  i spostrzeżenia na gmh@o2.pl
(ał)


fot. autor