[2022.05.27] INFLACJA I DŁUG ROŚNIE
Dodane przez Administrator dnia 28/05/2022 11:12:53
To co dzieje się w Polsce wzbudza coraz większe zaniepokojenie obywateli. Wskaźniki gospodarcze są coraz gorsze, a rząd mówi o rozwoju krajowej gospodarki. Ten dysonans pogłębia się coraz bardziej. Wybór największego szkodnika dla polskiej złotówki na kolejną kadencję prezesa NBP pogłębia pesymistyczne rokowania. Człowieka, który jeszcze niedawno mówił, że polska gospodarka jest w znakomitej kondycji i on nie zamierza podnosić stóp procentowych, nie można traktować poważnie. Jest zwykłym kłamcą, jak wielu polityków, bo później zaczął podnosić stopy procentowe i zapowiada dalsze takie działania. W efekcie kredytobiorcy wcześniej zwabieni w kredytową pułapkę płacą coraz większe raty i wkrótce będą niewypłacalni.
Polityka fiskalna polskiego rządu budzi coraz większe zdziwienie i zaniepokojenie. Zamiast w dobie narastającego kryzysu gospodarczego rozpocząć zaciskanie pasa to rozdaje się puste pieniądze na lewo i prawo. Przecież „Glapa” dodrukuje Sobieskich ile potrzeba, a pewnie już niedługo wprowadzi się do obiegu banknot z Kaczyńskim Lechem wart 1000 zł. Wszystko to wskazuje na rosnącą niezmiernie inflację. Co prawda w kwietniu oficjalnie ogłoszono 12,4 procentową inflację w Polsce, ale to nie koniec. Eksperci zapowiadają, że jeżeli rząd nie rozpocznie racjonalnej polityki fiskalnej w oparciu o pozyskane fundusze z Unii Europejskiej, to inflacja już w okresie wakacji może zbliżyć się do 20 procent!!!
Jeszcze bardziej złowieszczą informacją jest ta dotycząca narastającego polskiego długu, który nie wiadomo, czy spłacą nasze praprawnuki. Oficjalnie liczony przez rząd „po polsku” państwowy dług publiczny na koniec roku 2021 wyniósł 1 bilion 150 miliardów złotych. Rzetelniej stan polskich finansów obrazuje dług liczony „po europejsku”, czyli sektora rządowego oraz samorządowego. A ten wynosi 260 mld więcej. Zatem tak liczony dług wynosi już 1 bln 410 mld zł.
To jednak nie cała prawda o gigantycznym długu Polski. W danych przesłanych do Brukseli Ministerstwo Finansów rząd pokazał aktualny szacunek wydatków, które w tym roku wypchnie poza budżet. Okazuje się, że Polska pod tym względem będzie ewenementem na skalę europejską. Te dane są porażające. 72 proc. deficytu jest poza demokratyczną kontrolą parlamentu. „Finanse publiczne stały się jakimś kadłubkiem, niebotyczną fikcją" – komentuje Sławomir Dudek, ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju i wieloletni pracownik Ministerstwa Finansów. Łącznie z danymi sprawozdawczymi i prognozą Ministerstwa Finansów w latach 2020-2022 fundusze poza kontrolą parlamentu w Polsce (m.in. Polski Fundusz Rozwoju i fundusze przy Banku Gospodarstwa Krajowego) wygenerowały deficyt w skali ok. 8 proc. PKB. To dziesięciokrotnie więcej, niż średnio w pozostałych krajach generujących deficyt poza budżetem. Łączny dług tych funduszy poza kontrolą parlamentu na koniec 2021 roku to już kwota prawie 290 mld zł, 1/5 prawdziwego długu raportowanego do Brukseli. Czyli do długu trzeba dodać kolejno prawie 300 mld zł, co daje łącznie ponad 1 bilion 700 miliardów złotych. Powoli zbliżamy się do długu 2 bilionów złotych, co w stosunku do polskiego PKB budzi grozę. Coraz więcej instytucji funkcjonujących na międzynarodowym rynku finansowym to widzi. Liczba chętnych do pożyczania pieniędzy polskiemu rządowi maleje, a oprocentowanie długu rośnie. Trzeba zadać sobie pytanie, dokąd to nas prowadzi…
SŁAWOMIR PIETRZYK