[2022.03.18] SPOSÓB NA PUTINA?
Dodane przez Administrator dnia 25/03/2022 19:53:57
Agresja Rosji na Ukrainę trwa kolejny tydzień. Wojska rosyjskie z powodu braku sukcesów militarnych próbują złamać ducha Ukraińców ostrzeliwując domy mieszkalne, szpitale i inne cywilne obiekty. To budzi coraz większy protest cywilizowanego świata i eskalację różnego typu sankcji. Póki co jednak nie przynoszą one spodziewanego skutku w postaci zaprzestania agresji.
To nie pierwszy przypadek, gdy demokratyczne kraje stosują różnego rodzaju represalia na kraje dyktatorskie. W przeszłości niektóre z nich przynosiły efekty. W 1986 roku mimo oporów Ronalda Reagana, który obawiał się pauperyzacji czarnoskórej ludności, Kongres amerykański przeforsował sankcje, które doprowadziły do zerwania współpracy 230 koncernów światowych z Republiką Południowej Afryki stosującej w swoim kraju apartheid. Jednak dopiero w kilka lat później, bo dopiero w 1994 roku doszło do upadku reżimu niedemokratycznego i wygrania wyborów przez Nelsona Mandelę.
Dziś Joe Biden próbuje powtórzyć ten manewr w sposób jeszcze bardziej spotęgowany. Amerykanie ogłosili w miniony weekend odebranie klauzuli najwyższego uprzywilejowania w handlu Rosjanom. Do tej pory tylko Korea Płn. i Kuba nie korzystały w ramach Światowej Organizacji Handlu ze statusu, który pozwala na uniknięcie wysokich ceł w wymianie handlowej z Zachodem. Kolejnym drastycznym uderzeniem w gospodarkę Rosji jest zamrożenie ok. połowy wartych 640 mld dolarów rezerw dewizowych banku centralnego Rosji. Z tego powodu następuje szybka dewaluacja rubla, który z kursu ok. 80 dolarów za dolara spadł do 133 w miniony piątek, a proces nadal trwa. To napędza inflację, która mimo podwojenia stóp procentowych o sto procent do 20 procent nie przynosi efektu. Inflacja w Rosji już jest dwucyfrowa i może wkrótce sięgnąć 30-40 procent.
Zwykli Rosjanie w coraz większym stopniu odczuwają skutki sankcji na własnej skórze. Z rynku znikają kolejne firmy, które przez ostatnie lata zadomowiły się w Rosji znajdując tu spory rynek zbytu. Są to znane koncerny jak np. IKEA, Pepsi, czy McDonald’s. Zatem z rynku ubywa firm, które nie tylko oferują artykuły przemysłowe, ale także popularne na rynku żywnościowym. Rosjanie przyzwyczaili się już do konsumpcji hamburgerów przepijanych Pepsi. Jednak tu już nie tylko chodzi o pewien blichtr konsumpcyjny, bo coraz bardziej pustoszeją sklepy. Wielkie firmy albo wyprowadzają się z Rosji, pozostawiając puste markety lub te które zostały nie są w stanie zapewnić dostaw coraz bardziej kurczących się zapasów żywności. I tu nie chodzi tylko o importowane artykuły luksusowe, ale zaczyna brakować cukru i mąki, czyli podstawowych produktów przydatnych w kuchni. To może wreszcie obudzić zastraszonych i ogłupionych propagandą ludzi. Mimo wprowadzenia drastycznych represji mogą zacząć się protesty na większą skalę.
Tego najbardziej boi się Putin i jego współpracownicy. Brak akceptacji społecznej poczynań dyktatora może wyzwolić reakcję w jego otoczeniu. Bogaci oligarchowie już są wściekli, że zamrożono im cenne majątki na Zachodzie i nie mogą tam wyjechać na zakupy, czy wypoczynek. Wojskowi widzą słabość ponoć potęgi militarnej Rosji, która zaczyna być nieprawdziwym mitem. Może warto przerwać tę degrengoladę w wojsku. Nie da się na dłuższą metę okłamywać społeczeństwa i wciskać ciemnotę o sukcesach, gdy Ukraina dzielnie się broni, a do Rosji docierają w coraz większym stopniu wieści o tysiącach zabitych Rosjan i ponoszonych coraz większych klęskach. Ponadto elity wokół Putina mają coraz większą świadomość, że tej wojny nie da się wygrać, bo nawet zdobycie Kijowa i ustanowienie marionetkowego rządu nie rozwiąże sprawy. Nie da się na dłuższą metę okupować kraju, który odzyskał świadomość narodową i poczuł smak wolności.
SŁAWOMIR PIETRZYK