[2022.02.18] EMERYCKA PRZYSZŁOŚĆ?
Dodane przez Administrator dnia 19/02/2022 10:01:15
Tak się składa, że w naszym kraju przybywa osób w wieku senioralnym. Z jednej strony to dobra wiadomość świadcząca o rozwoju zdrowotnym kraju, który coraz większej grupie w wieku podeszłym gwarantuje dłuższe życie. Jednak budzi to coraz większy niepokój sprawujących władzę jak tej rosnącej grupie społecznej zabezpieczyć bezpieczne życie, nie wspomnę dostatnie, bo to raczej nie wchodzi w rachubę. Statystyka demograficzna jest coraz bardziej bezwzględna. Rodzi się coraz mnie młodych osób, mimo różnych podejmowanych działań motywacyjnych. 500 plus nie przyniosło efektu i nadal rodzi się coraz mniej dzieci, które w przyszłości będą mogły udźwignąć utrzymanie starzejącego się społeczeństwa. Nasz system emerytalny jest bowiem oparty na prostej zasadzie. Nie ma w nim za dużo kapitału, a emerytury są wypłacane z tego co wypracują obecnie aktywni zawodowi. Kiedyś 4-5 aktywnych zawodowych dostarczało środki dla o wiele mniejszej grupy seniorów. Teraz to już zaczyna być nieco ponad dwóch zarabiających na rosnącą grupę oczekujących świadczeń.
Mimo wszystkich negatywnych wskaźników ekonomicznych nasi rządzący radośnie nadal obiecują zwyżkę świadczeń. W tym roku od marca emerytury mają wzrosnąć o 7 procent. To i tak jest mniej niż szalejąca inflacja sięgająca już 10 procent, ale ogłoszono to za sukces. Fakt, emeryci powinni się cieszyć, że ich emerytury wzrosną nie o kilka złotych, ale o te kilkadziesiąt, a nawet przy większych świadczeniach o kilkaset złotych. Czyli znów bogatsi zyskają więcej niż ci w trudnej sytuacji finansowej. Tylko nasuwa się pytanie czy siła nabywcza emerytur zostanie utrzymana, czy też ulegnie obniżeniu?
Emerytura minimalna jeszcze wynosi 1250,88 zł, co daje na rękę 1066,24 zł. Na pewno tym osobom waloryzacja niewiele da, a nawet nie płacenie podatku. Te osoby nie będą w stanie przeżyć w rzeczywistości obecnie brutalnie rosnących cen wszystkiego. Mało tego, jak wynika z obliczeń ekonomistów, ta rzeczywistość dotknie wszystkich emerytów, którzy otrzymują 3400 brutto, a na rękę 2941 zł. Te obliczenia są czynione przy inflacji rzędu 7-8 procent, a inflacja może być przecież wyższa...
Ostatnio rząd wprowadził tarczę antyinflacyjną i obniżył podatki na wiele artykułów. Najbardziej widoczny był na początku spadek cen paliw, które zeszły od 1 lutego do 5,19 zł za najbardziej popularne paliwo E-95, ale jego cena już wzrosła do ponad 5,30 zł za litr. Obniżki niektórych artykułów żywnościowych o podatek VAT prawie były nieodczuwalne. Ponadto tarcza antyinflacyjna została ogłoszona na pół roku. Zatem nasuwa się pytanie czy inflacja nie wystrzeli znów w górę w sierpniu, gdy przestanie tarcza antyinflacyjna obowiązywać. Co prawda są w obozie rządzącym „obiecywacze”, mówiący o przedłużeniu tego okresu, ale nie wiem, czy zdają sobie sprawę z olbrzymich kosztów tych zapowiedzi.
Opozycja natomiast już obecnie mówi o konieczności drugiej waloryzacji świadczeń emerytalnych na jesieni. Donald Tusk na konwencji programowej PO zapowiedział konieczność drugiej waloryzacji świadczeń emerytalnych we wrześniu, jeśli inflacja przekroczy 10 procent. Tylko nasuwa się pytanie, czy rządzących będzie na to stać? Obecna marcowa waloryzacja świadczeń emerytalnych sięgnie 14-15 mld zł, a kolejna musiałaby być jeszcze wyższa. Do tego trzeba dodać koszty 13 i 14 emerytury. W sytuacji, gdy znaczna część obozu rządzącego nie chce skorzystać z pomocy finansowej Unii Europejskiej, wydaje się to nie realne. Ile można dodrukowywać pieniądza bez pokrycia w towarze?
SŁAWOMIR PIETRZYK