[2020.07.03] Przed nami dogrywka
Dodane przez Administrator dnia 03/07/2020 18:58:01
Pierwsza tura wyborów prezydenckich nie rozstrzygnęła o ostatecznym zwycięstwie. 12 lipca jeszcze raz pójdziemy głosować, wybierając już tylko miedzy dwoma kandydatami. Andrzej Duda zbierze głosy tych, którym zależy na Polsce dostatniej, bezpiecznej, sprawiedliwej oraz godnej swojej tradycji i historii. Rafał Trzaskowski zbierze głosy lewicy i liberałów, w tym tych, którzy już chcieliby się widzieć w lewicowym, ponadnarodowym państwie europejskim, zdominowanym przez Niemcy. Od naszego wyboru zależeć będzie czy Polska nadal wspierać będzie rodziny, ciężko pracujących obywateli i emerytów, czy też raczej znów znajdzie się w rękach szabrowników państwowego majątku, których interesuje wyłącznie napychanie własnych kieszeni.
Prezydent Andrzej Duda wygrał pierwszą turę wysoko, zagłosowało na niego ponad osiem i pół miliona obywateli, przeszło dwa i pół miliona więcej niż na Trzaskowskiego. To, że wybory nie zostały rozstrzygnięte w pierwszej turze, to niestety zasługa dużych miast, w których wygrała Platforma. Tak też stało się w Krakowie. O ile otoczenie miasta, podkrakowskie osiedla i cały podkrakowski powiat mocno stanęły za Dudą, o tyle miasto, które regularnie wybiera Majchrowskiego, nie popisało się i tym razem. Honor Krakowa ratowały Nowa Huta i część Podgórza. W niektórych nowohuckich komisjach Duda wygrywał w pierwszej turze, czyli zdobywał ponad 50 procent głosów oddanych na wszystkich kandydatów.
W Krakowie także Hołownia uzyskał wynik nieco lepszy niż w całym kraju, co oznacza, że część dotychczasowych zwolenników Platformy wybrała tym razem kandydata niepartyjnego. Można mieć nadzieję, że w drugiej turze nie udzielą poparcia kandydatowi Budki, Grodzkiego i Tuska, czyli nie pójdą głosować na wiceprzewodniczącego Platformy. Także elektorat Bosaka miejmy nadzieję nie ulegnie nawoływaniom, żeby głosować na kandydata, który z poglądami narodowymi nie ma nic wspólnego. Lewica w tych wyborach dostała tak słaby wynik, że raczej się nie liczy, a ci, którzy zagłosowali na Kosiniaka-Kamysza, najczęściej także nie mają żadnego interesu w tym, aby wspierać Platformę. Jednym słowem Andrzej Duda ma szansę zebrać sporo głosów swoich dotychczasowych konkurentów. Nawoływania liderów Konfederacji, PSL czy samego Hołowni nie mają tu specjalnego znaczenia, bo ich wyborcy i tak zrobią to, co sami będą uważali za słuszne.
Ważne jest teraz, aby zachęcić także tych, którzy do wyborów w minioną niedzielę nie poszli, zwłaszcza osoby starsze. Seniorzy często dali się nastraszyć rzekomym niebezpieczeństwem udziału w wyborach i pozostali w domach. Tymczasem wyprawa do sklepu, na plac targowy czy do kiosku jest bardziej niebezpieczna, a przecież nikt nie rezygnuje z zakupów. Mobilizacja przed drugą turą jest konieczna, bo chociaż Duda ma dużą przewagę, to jednak Trzaskowski będzie starał się zachęcić do głosowania wszystkich zwolenników Platformy, ale także tych, którzy głosowali na Hołownię. W lipcowych wyborach każdy głos będzie się liczył, bo trzeba pamiętać, że zacznie się okres wakacji i wiele osób weźmie ze sobą odpowiednich dokumentów, żeby zagłosować poza miejscem zamieszkania.
Ryszard Terlecki