[2020.01.24] Niespodzianki nie będzie
Dodane przez Administrator dnia 24/01/2020 10:02:33
Wprawdzie termin wyborów prezydenckich nie został jeszcze ogłoszony (prawdopodobnie nastąpi to na początku lutego), ale przewidywania wskazują na 10 maja jako na najbardziej prawdopodobną datę. W sumie zostało już tylko około czterech miesięcy. Wybory będą bardzo ważne, bo od nich zależy czy Prawo i Sprawiedliwość będzie nadal miało możliwość przeprowadzania koniecznych zmian. W razie przegranej prezydent z opozycji miałby możliwość wetowania sejmowych ustaw. Dlatego prezydent Andrzej Duda musi uzyskać mocne poparcie nie tylko całego obozu Zjednoczonej Prawicy, ale także wszystkich zwolenników rządu dobrej zmiany. W przypadku jego porażki programy prospołeczne, takie jak 500 plus czy trzynasta emerytura mogłyby zostać zlikwidowane. Na szczęście sondaże wskazują na przewagę urzędującego prezydenta, a wysiłek włożony w kampanię wyborczą może ten wynik jeszcze poprawić.
Opozycja nie znalazła kandydatów, którzy mogą być przekonujący nie tylko dla wyborców jednej partii. Na największe poparcie może liczyć Małgorzata Kidawa-Błońska z Platformy, ale jej kandydatura nie zmobilizuje szerszego kręgu zwolenników. Działania Platformy przypominają przegraną kampanię Komorowskiego, nie tylko z powodu powtarzających się gaf, które popełnia kandydatka, ale także z powodu braku entuzjazmu w partyjnych szeregach PO. Reprezentantka tzw. salonu, bez politycznego doświadczenia i charyzmy, występuje w roli dobrej cioci, która chciałaby dobrze, ale brakuje jej doświadczenia, jasno wyrażanych poglądów oraz jakiegokolwiek pomysłu na program ewentualnej prezydentury. W mediach wypada słabo i to mimo intensywnego szkolenia, które podobno przeszła w ostatnich tygodniach. W dodatku w Platformie trwa walka o przywództwo w partii, co sprawia, że kampania została odsunięta na dalszy plan. Zwolennicy Schetyny nie sprzyjają Kidawie-Błońskiej, podobnie jak tzw. młodzi posłowie PO, których irytuje jej brak wyrazistości. Ponadto część Platformy wciąż tęskni z Tuskiem i nie wierzy w zwycięstwo bez jego udziału.
Lewica, która walczy o wyborców z Platformą, zdecydowała się na najsłabszy z możliwych pomysłów, czyli wystawienie Roberta Biedronia. Partia Wiosna, którą zakładał, praktycznie już nie istnieje, a jej zwolenników oburzył fakt, że Biedroń nie dotrzymał słowa, kiedy startując w wyborach do europarlamentu obiecywał, że w razie wygranej zrezygnuje z mandatu i wróci do krajowej polityki. Nie wrócił, wybrał wysokie wynagrodzenie w europarlamencie, a teraz będzie łączył pobyt w Brukseli z kampanią w Polsce. Wiadomo czym to się skończy. SLD niechętnie patrzy na kandydaturę Biedronia mimo poparcia udzielonego przez Czarzastego.
Pozostali kandydaci raczej nie liczą się w tym wyścigu. Kosiniak-Kamysz ma w sondażach poparcie na poziomie paru procent i więcej nie wywalczy. Hołownia, który udaje kandydata niezależnego i jest powtórzeniem starych pomysłów z wystawieniem Palikota, a następnie Petru, też paru procent nie przekroczy. Poparcie TVN czy „Gazety Wyborczej” z pewnością nie wystarczy. Kandydata (lub kandydatów) wystawi też Konfederacja, skłócona wewnętrznie, uparcie trzymająca się politycznego marginesu. Wybory mogą rozstrzygnąć się w pierwszej turze, zwycięstwem Andrzeja Dudy, ale jeżeli dojdzie do drugiej tury, to jest raczej pewne, że poparcie dla opozycyjnych kandydatów nie zsumuje się dla kandydatki Platformy.
Ryszard Terlecki