[2019.10.04] Śmiechu warte
Dodane przez Administrator dnia 06/10/2019 17:59:58
Już tylko dziesięć dni do rozstrzygnięcia, które przesądzi o przyszłości Polski nie na najbliższą, czteroletnią kadencję, ale na najbliższe dziesięciolecie. Już tylko niewiele ponad tydzień do wyborów. Wszyscy mówią, że będą bardzo ważne, może nawet najważniejsze odkąd Polska odzyskała niepodległość i odkąd w wyborach reprezentowane są różne nurty polityczne i różne poglądy Polaków. Można więc wybierać, chociaż trzeba przyznać, że poza telewizją publiczną, publicznym radiem, a także telewizją Trwam i Radiem Maryja oraz paroma tygodnikami, wszystkie pozostałe media, a są ich dziesiątki: telewizje, rozgłośnie radiowe, gazety codzienne, tygodniki, portale internetowe itd., przedstawiają punkt widzenia opozycji, czyli zaangażowane są w bezwzględną walkę z rządem. Medialna przewaga opozycji sprawia, że wielu Polaków nie ma możliwości ani rzetelnej oceny aktualnej sytuacji politycznej, ani propozycji na przyszłość.
Tymczasem co można powiedzieć choćby o kandydatach na premiera, zgłaszanych przez różne partie? Prawo i Sprawiedliwość mówi jasno: sukcesy gospodarcze, a także w zakresie bezpieczeństwa czy wsparcia dla rodzin, młodzieży, emerytów, małych przedsiębiorstw, wsi itd., są tak oczywiste, że po wygranych wyborach Mateusz Morawiecki będzie kandydatem PiS na premiera polskiego rządu. Tymczasem co mówi Platforma? Premierem, gdy – co nie daj Boże – wygra opozycja będzie Kidawa Błońska, z wykształcenia socjolog, z zawodu producent filmowy. Jej polityczny dorobek jako posła, to m.in. przez kilka miesięcy funkcja rzecznika rządu (najpierw Tuska, potem Kopacz) oraz parę miesięcy marszałka Sejmu. Przez ostanie cztery lata była czysto dekoracyjnym wicemarszałkiem Sejmu, w którym PiS posiadał bezwzględną większość. Jakie więc są jej kompetencje, na czym się zna i na co można liczyć, gdy zostanie premierem? Ładny uśmiech to niewiele, dotąd zawsze posłusznie wykonywała polecenia Tuska i Schetyny, nigdy też nie zdobyła się na własne zdanie. W obecnej kampanii występuje jako przeciwniczka kłótni, równocześnie firmując agresywną i pełną nienawiści kampanię swojej partii. Opowiada się za związkami partnerskimi, o ekonomii nie ma pojęcia, myli się odczytując z kartki imitację programu Platformy i jeździ po miastach, otoczona szczelnie partyjnymi działaczami. Premierem oczywiście nie będzie, a Platforma jak zwykle po prostu oszukuje wyborców.
Resztówka PSL twierdzi, że gdy przeczołga się nad progiem wyborczym i wejdzie do Sejmu, to jak kiedyś obiecał im Tusk, premierem zostanie Kosiniak-Kamysz. Ten, chociaż nauczył się pokrzykiwać z sejmowej trybuny, dotąd dawał się poznać jako polityk bez własnego zdania i bez kręgosłupa, biegający zawsze tam, gdzie można pokazać się przy kimś ważniejszym. Kiedyś gorliwie występował na imprezach KOD-u i znanego alimenciarza, maszerował z Petru i Schetyną w obronie „nadzwyczajnej kasty”, oklaskiwał antykościelne wyskoki lewicowego krzykacza, podpisywał się pod „tęczową” koalicją, a teraz objeżdża Polskę z piosenkarzem Kukizem i udaje ludowego konserwatystę. Wyobraźmy sobie, że on albo Kidawa-Błońska będą reprezentować Polskę w rozmowach z europejskimi politykami. Śmiechu warte. Podobnie śmieszne były zapowiedzi zwolenników Biedronia, dziś wchłoniętych przez SLD, że to on mógłby zostać premierem. Jak widać opozycja żadnego poważnego kandydata na premiera nie posiada, więc całe szczęście nie ma żadnych szans na powołanie rządu.
Ryszard Terlecki