[2019.08.09] Sierpniowe łowy
Dodane przez Administrator dnia 10/08/2019 12:24:28
Sierpień należy do najlepszych miesięcy dla wędkarzy, chociaż presja wędkarska w tym czasie jest spora (bo trwa sezon urlopowo-wakacyjny). To bardzo dobry czas połowów karpia, leszcza, płoci, wzdręgi czy amura. Nieźle biorą karasie i liny, a w rzekach brzany, świnki i klenie. Warto także zaczaić się na drapieżniki: okonie, węgorze czy sumy. A łowiąc na spinning możemy zapolować na pstrągi, trocie, bolenie, jazie, a także – wspomniane już wcześniej - okonie czy sumy.
Rybą sierpnia jest dla mnie leszcz. Prawdopodobnie jest to efekt moich doświadczeń i wspomnień. Jako młody wędkarz, spędzający wakacje w Porąbce Uszewskiej, często z bratem jeździłem do nieodległego Czchowa, gdzie namiętnie wędkowaliśmy w tamtejszym zbiorniku zaporowym. W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, tzw. jezioro czchowskie (jak je potocznie nazywaliśmy) było zbiornikiem stosunkowo głębokim, z licznymi, znakomitymi łowiskami. Dziś, niestety, zbiornik jest tak zamulony, że praktycznie nie da się w nim łowić. I właśnie w latach siedemdziesiątych, rybami które najczęściej lądowały w naszych siatkach były tamtejsze leszcze – wyrośnięte, piękne i… bardzo smaczne, po usmażeniu na patelni (grille nie były jeszcze wtedy tak bardzo popularne). Z każdego wyjazdu do Czchowa potrafiliśmy przywieźć pełną siatkę dorodnych leszczy. Czasami trafił się na okrasę karp lub wyrośnięta płoć, ale królowały leszcze. Zapewne stąd mój sentyment dla tej ryby.
W jeziorach, zbiornikach zaporowych czy stawach leszcze z reguły łowię na gruntówkę ze sprężyną zanętową, która przy okazji pełni funkcję ciężarka. Na haczyk zakładam zwykle białe lub czerwone robaki. Czasami kuszę leszcza kanapką – na haczyk zakładam wtedy czerwonego robaka okraszonego dwoma białymi.
W wyprawach na leszcze zawsze fascynowała mnie ich wrodzona skłonność do żerowania w grupie rówieśników. Incydentalnie zdarzały się przypadki, że wyciągałem średniego, dużego i małego leszcza w tym samym czasie, z tego samego łowiska. Regułą było to, że jak się trafił trzydziestocentymetrowy, to za nim szły kolejne, niemal takiej samej wielkości. W siatce miałem wtedy, dajmy na to pięć leszczy, i wszystkie o wymiarach pomiędzy dwadzieścia dziewięć, a trzydzieści jeden centymetrów. Jak od sztancy.
Dzisiaj, w dobie panowania grilla, leszcze z rusztu smakują wybornie. A mają i tę zaletę, że ich mięso łatwo zsuwa się po dużych ościach od kręgosłupa w dół. Leszcze można smażyć, piec i marynować w zalewie octowej (najlepiej z dodatkiem marchewki i cebuli). Standardowymi przyprawami do leszcza są: natka pietruszki (najlepiej świeża), majeranek, czosnek, koper i sok z cytryny. Leszcz doskonale komponuje się z takimi warzywami jak cebula, papryka i marchewka. Do przyrządzania dań można wybierać dzwonki, filety, ryby w całości, tusze, zarówno świeże, jak i mrożone. Ale najlepsza oczywiście jest ryba świeża. Przywieziona prosto z łowiska.
Jakub Kleń