[2019.02.22] ZAKAZ ZABIJA MAŁYCH
Dodane przez Administrator dnia 21/02/2019 17:11:19
Ustawa o selektywnym zakazie handlu w niedzielę przynosi smutne żniwo. W ub. roku sklepy miało prawo handlować w dwie niedziele, a w tym roku już tylko w jedną. Wiarygodna gazeta „Rzeczpospolita” przeprowadziła ekspertyzę w sprawie ograniczenia handlu w niedzielę. I co? Okazuje się, że zakaz handlu w niedzielę najbardziej uderza w małe rodzime sklepy osiedlowe. Trwa proces zamykania małych sklepów, które ze względu na spadek obrotów plajtują. Jak wynika z analiz ok. 5200 takich sklepów w tym roku zostanie zamkniętych. Owszem, rodzinne sklepiki mają możliwość otwarcia w niedzielę, jeśli za ladą stanie właściciel lub bliski członek jego rodziny, ale mają one coraz mniej klientów. Duże firmy zagraniczne i dyskonty starannie przygotowały się do nowej ustawy ograniczającej handel w niedzielę. Wydają mnóstwo pieniędzy na reklamę, aby robić zakupy w piątek i sobotę. Wabią obniżkami cen w tych dniach niektórych artykułów. No i oczywiście przynosi to dla nich korzystne efekty. Coraz więcej klientów osaczonych agresywną reklamą robi zakupy w weekend. Dziwnie nie zauważają, że jedno, czy dwa obniżenia cen za wybrane asortymenty wcale nie obniżają cen za zakupy. Jeśli już robimy zakupy w takim sklepie, to kupujemy nie tylko te sprzedawane z cenie dumpingowej np. banany za 2,50 zł/kg i zyskujemy kilka złotych, ale kupujemy inne artykuły za które płacimy już normalne ceny, a bywa wyższe niż w sklepach osiedlowych.
Efekt jest piorunujący, rosną zyski zagranicznych sieci sklepowych i coraz mniej osób odwiedza małe sklepy prowadzone przez polskich kupców. Mało tego, bywa, że sterroryzowani moralnie przez lokalną opinię publiczną, rodzimi kupcy też zamykają sklepy w niedzielę. Małe sklepy tracą w ten sposób dochody, a to prowadzi do ich zamknięcia raz na zawsze. Właściciele zasilają grupę bezrobotnych i idą na zasiłki. Przyjdzie czas, że aby kupić bochenek chleba lub kilogram ziemniaków trzeba będzie jechać do dyskontu lub hipermarketu. Dla wielu starszych osób, niezmotoryzowanych, i do tej pory jeszcze korzystających z osiedlowych sklepów będzie to kolejne wyzwanie życiowe. Jak przydźwigać zakupy z odległego dyskontu.
Ponadto nie zapominajmy, że dla wielu sklepów sieciowych rodzimy mały handel był w jakiejś mierze konkurencją. Teraz gdy on zniknie i na placu boju pozostaną duże sieci handlowe, to dopiero zaczną dyktować warunki. Rynek monopolistyczny zawsze jest niekorzystny dla klientów, bo nie mając wyboru i tak będą musieli robić zakupy w hipermarketach, które bez sentymentu ustalą ceny korzystne dla siebie. Nie ulega wątpliwości, że zmowy cenowe są lepiej dokonywane w gronie nielicznych właścicieli sieci niż wśród dużej grupy niezależnych kupców.
Czas najwyższy przerwać ten zły kierunek. Przestańmy dorabiać do procesów ekonomicznych ideologię. Nie da się uniknąć pracy w dni świąteczne dla niektórych grup pracowniczych w energetyce, ruchu ciągłym, a także handlu, bo większość stacji benzynowych pracuje 24 godziny na dobę. Wystarczałoby wprowadzić prawo, które nie zmusza do pracy w niedzielę i święta, ale zachęca dużymi zarobkami do takiej pracy. Byłby to wolny wybór. Podejmuję pracę w takiej firmie, która pracuje w świątek, piątek i niedzielę, ale w zamian otrzymuję zdecydowanie wyższe wynagrodzenie lub np. mam dwa weekendy obowiązkowo wolne. Jestem przekonany, że w ten sposób obronilibyśmy mały polski handel i zwiększyli dochody tych, którzy chcą pracować. Każdy miałby równe szanse i otwierał swoje interesy tak, aby przynosiły mu godziwe zyski. Na pewno zahamowałoby to preferencje dla dużych firm, które obecnie zeszły z kosztami nie płacąc większych kwot pracownikom w niedzielę i święta, a dzięki agresywnej reklamie, na którą nie stać małych, zwiększają swoje obroty, a tym samym dochody, które wywożą za granicę. My na razie mamy coraz większą plajtę polskich kupców, którzy przestają płacić podatki i wyciągają rękę o pomoc społeczną. Mało tego, likwidujemy konkurencję, która podroży ofertę handlową, a wszystko to uderzy nas po kieszeni.
SŁAWOMIR PIETRZYK