[2018.07.13] DOKĄD ZMIERZAMY?
Dodane przez Administrator dnia 16/07/2018 14:35:13
W ubiegłym tygodniu napisałem o łamaniu Konstytucji RP w kwestii związanej ze zmianami w Sądach Najwyższych, przytaczając zapisy tej najważniejszej ustawy w Polsce. Niestety spotkałem się z brutalnym atakiem jednego z agresywnych krakowskich działaczy Prawa i Sprawiedliwości, że tak piszę o reformie sądownictwa. Ten osobnik nie mający pojęcia o prawie i reprezentujący raczej poziom wiedzy prawniczej na poziomie kamienia łupanego, zarzucił mi pisanie nieprawdy, gdyż jego zdaniem, Konstytucja pozwala obniżać wiek sędziów w drodze ustawy i tak uczyniła jego kochana partia.
I tu pozwolę sobie zwrócić uwagę na następujące rozwiązanie prawne. Jest to podstawowa zasada obowiązująca w cywilizowanych państwach od czasów Rzymu starożytnego, który był kolebką prawa. Lex retro non agit, oznacza, że prawo nie działa wstecz. Cóż to znaczy, otóż to że nie można tworzyć prawa, które reguluje pewne sprawy uregulowane aktem prawnym wyższego rzędu do tyłu. Podam przykład, nie można zabrać praw emerytalnych, obniżając je policjantom, którzy byli w stosunku zatrudnienia. Owszem wprowadzono te zmiany, ale ustawodawca dziwnym trafem w tym przypadku wiedział, że nie może podnieść tego wieku już zatrudnionym, ale tylko w stosunku do nowo przyjmowanych do pracy. I tę prawdę zna każdy, kto ma jakkolwiek do czynienia z prawem. Nie dziwię się, że lokalny i dyspozycyjny wobec władz partii działacz PiS o tym nie wie, ale zastanawia, jak o tym może nie wiedzieć doktor praw, pełniący jeden z najwyższych urzędów w państwie?!
W ślad za tym ponoć przedstawicielem narodu idą inni starannie dobrani wykonawcy poleceń partii rządzącej. Obecny Rzecznik Krajowej Rady Sądowniczej, kolejnego organu władzy sądowniczej, obecnie dobranego według klucza - bierny, mierny, ale wierny, w sposób arogancki na łamach jednej z publicznych telewizji uzasadniał, iż prezes Sądu Najwyższego jest już na emeryturze i nie wiedział kim jest sędzia ją zastępujący. Czynił to z taką miną i pewnością nuworysza, który wie co jest najlepsze dla władzy i jak się jej podlizać. Takie słowa w ustach przedstawiciela jeszcze broniącej swojej niezależności władzy sądowniczej, to jej upadek idący od psującej się głowy.
Cała nadzieja w sędziach sprawujących swoje urzędy i jeszcze wierzących w swoją niezależność. Tylko, że to się może skończyć, gdy organy, które nie powinny na nich wpływać zaczną tego dokonywać. Zgodnie z zasadą niezawisłości sędzia jest podległy tylko prawu oraz swojej wiedzy i nikt nie może mu sugerować orzeczenia. Nie może tego uczynić nawet jego prezes, bo byłoby to naruszeniem niezależności sędziowskiej i podlegało zaskarżeniu, a co dopiero polityk jakim jest minister.
Niestety obecnie sprawujący władzę ustawodawczą i wykonawczą PiS pod pozorem reformy sądownictwa próbuje podporządkować sobie trzecią władzę jaką jest wymiar sprawiedliwości. Już udało się dobrać niektórych prezesów sądów powszechnych przez ministra sprawiedliwości, przechwycić Trybunał Konstytucyjny, w którym decydują dublerzy. Stworzono podporządkowaną władzy ustawodawczej i wykonawczej Krajową Radę Sądowniczą, a teraz niezgodnie z Konstytucją próbuje się spacyfikować Sąd Najwyższy. Zupełną jego profanacją jest wprowadzanie do jednej z izb Sądu Najwyższego ławników, nie mających pojęcia o prawie, ale za to dyspozycyjnych w stosunku do władzy. Nie ma takiego Sądu Najwyższego na świecie, no chyba, że jest nim Sąd Ludowy w Korei Północnej, sprawujący wymiar sprawiedliwości w imieniu jedynego, mającego zawsze rację dyktatora…
SŁAWOMIR PIETRZYK