[2018.02.23] STRZEŻMY SIĘ „WIELKICH” LUDZI
Dodane przez Administrator dnia 23/02/2018 22:55:59
Wydawnictwo Bellona specjalizujące się w wojskowych opowieściach wypuściło na rynek książkę Paula Cartledge „Aleksander Wielki”. Jest to opowieść o wielkim człowieku, który w pewnym momencie wpłynął na losy świata. Jeśli bliżej przyjrzymy się tej postaci to rodzi się pytanie, czy należy cenić jego potęgę, którą zbudował kosztem wielu innych ludzi, skazanych na zatracenie? Aleksander Wielki to jedna z najsłynniejszych postaci w historii świata. Mimo że żył krótko, zaledwie 33 lata, jego osiągnięcia polityczne i militarne robią wrażenie nawet obecnie, chociaż wiele z jego działań budzi sporo kontrowersji. Najsłynniejszym jego sukcesem było pokonanie perskiego króla Dariusza i zajęcie jego imperium. Niestety Aleksander miał także cechy negatywne. Był porywczy, nieufny, mściwy i nie lubił, gdy go krytykowano (np. pijany zabił własnoręcznie Klejtosa Czarnego macedońskiego arystokratę i jednego z ważniejszych dowódców tylko dlatego, że ten nie zgodził się z jego zdaniem). Prowadziło to niejednokrotnie do bardzo niebezpiecznych sytuacji i niepotrzebnego marnowania życia własnych żołnierzy. Przykładowo po tym jak wojsko odmówiło dalszego marszu w stronę Indii poprowadził ich z powrotem do Persji przez pustynny obszar Gedrozji w wyniku czego z braku wody zmarło wielu żołnierzy i towarzyszących im osób. Bez skrupułów pozbawiał życia potencjalnych pretendentów do tronu Macedonii. Prawdopodobnie zamieszany był w zamordowanie swojego ojca Filipa, chociaż w tamtych czasach nie było w tym nic nadzwyczajnego. Wielu zarzuca mu także nadużywanie alkoholu i homoseksualizm, niemniej w owym czasie w Grecji ta ostatnia „przypadłość” nie była czymś nagannym a wręcz przeciwnie, takie „kontakty z kolegami” były jak najbardziej pożądane…
Współcześnie mieliśmy i mamy też w świecie polityki ludzi aspirujących do bycia wielkimi. Chcących odgrywać wielką rolę, nie tylko w życiu własnych narodów, ale także świata. Takim był Napoleon, który podbił Europę i wiemy czym się to skończyło pod Waterloo. Polacy dali mu się też omamić i wzięli udział w wojskowych kampaniach, z których na pewno nie mogą być dumni. Tragiczne skutki swoim dążeniem do wielkości i stworzenia Tysiącletniej Rzeszy przyniósł Hitler zarówno Niemcom jak i wielu narodom świata. Szalony egoista, który rozpętał II wojnę światową i doprowadził do holocaustu, w którym straciły życie miliony ludzi, do dzisiaj budzi strach i niedowierzenie, że człowiek może drugiemu człowiekowi stworzyć taką hekatombę. Podobnie tragiczny los spotkał Rosjan i wiele narodów w strefie rządzonej przez Stalina. Rozliczenia z tymi czasami trwają do dzisiaj.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie wyciągamy z przeszłości wniosków i nauki. Nadal w naszym otoczeniu pojawiają ludzie chorzy na wielkość. To oni uważając się za wszechwiedzących i omnipotentnych narzucają innym ludziom swoje zdanie i tępią w swoim otoczeniu jakiekolwiek próby samodzielnego myślenia. Na czele jednego z atomowych mocarstw stoi człowiek, który wygrywa „demokratyczne” wybory raz za razem, a brutalne eliminacje przeciwników są czymś normalnym. Prezydentem drugiego mocarstwa atomowego został niedawno bogaty człowiek, który też uważa się za wielkiego i deklaruje, że będzie dążył do wielkości przede wszystkim swojego państwa. Wszystko to budzi niepokój, bo i w państwach starej Europy pojawiają się ludzie aspirujący do bycia wielkimi. Oby ich czas nie nabrał znaczenia, bo historia nas uczy, że „wielcy” ludzie prowadzą do upadku swojego i swoich współplemieńców. Strzeżmy się „wielkich” ludzi, bo zostawiają po sobie spaloną ziemię.
SŁAWOMIR PIETRZYK