[2017.11.02] TO NIE PANACEUM
Dodane przez Administrator dnia 08/11/2017 20:09:45
Coraz więcej osób pod wpływem reklam i różnego rodzaju promocji sięga coraz częściej po suplementy i paraleki. Jak wynika z raportu przygotowanego przez Aliant Consulting Group Instytut Ochrony Zdrowia w tym roku na zakup tych produktów przeznaczymy 4 mld zł, a za trzy lata będzie to 5 mld zł. Jeśli te badania nie wzbudzają państwa zaufania, to przyjrzyjmy się twardym faktom wynikających z analiz Unii Europejskiej. Dane Komisji Europejskiej wskazują, że w latach 1997 do 2015 polski rynek suplementów diety wzrósł o 216 procent i był to najwyższy wynik w tej dziedzinie w Europie.
Co to są suplementy i paraleki? Suplement diety to, zgodnie z ustawą o warunkach zdrowotnych żywności i żywienia, środki spożywcze, które mają uzupełniać normalną dietę, są skoncentrowanym źródłem witamin, składników mineralnych i innych substancji wykazujących efekt odżywczy lub inny fizjologiczny. Są wprowadzane do obrotu w opakowaniach jednostkowych w formie umożliwiającej dawkowanie, a więc w postaci tabletek, drażetek, syropów itp. Suplementy diety jako środki spożywcze muszą mieć cechy i spełniać kryteria, za pomocą których charakteryzuje się żywność pod względem jakości sensorycznej, wartości odżywczej i bezpieczeństwa dla zdrowia konsumenta.
Paralek to inaczej mówiąc parafarmaceutyk, czyli preparat o działaniu łagodnie leczniczym, profilaktycznym lub pielęgnacyjnym, dostępny bez recepty. Tak wygląda teoretyczne wyjaśnienie tych pojęć. A jak wygląda praktyka? Niestety brutalnie. Pod wpływem ogłupiających reklam kupujemy coraz więcej cudownych suplementów i parafarmaceutyków na wszystko. Mają nam pomóc w wygładzeniu zmarszczek, uzdrowić wątrobę, a przy okazji odchudzić, wzmocnić kości, zapewnić trawienie i lepszy sen, wzmocnić odporność i dać lepszą pamięć… Nie sposób wymienić wszystkie zalety proponowanych nie tylko w aptekach, ale nawet w stacjach benzynowych niezwykle skutecznych preparatów.
W rzeczywistości bywa, że producenci tych wspaniale działających specyfików używają co nieco masy wypełniającej, barwnika, jakiejś substancji smakowej no i oczywiście nakładów na reklamę i mają zbyt. Bywa, że te „leki” nie tylko nie leczą, ale mogą zaszkodzić. Środków naprawdę leczniczych jest w nich śladowa ilość, a mają szkodliwe wypełniacze, źle dobrane. Pamiętajmy, że witaminy przedawkowane mogą zaszkodzić.
Niestety nikt tego na rynku nie kontroluje. To nie leki wymagające testów i dopuszczenia do sprzedaży. Główny Inspektorat Sanitarny może teoretycznie dokonać kontroli, ale czyni to wyrywkowo i bardzo rzadko. Nie ma żadnej regulacji prawnej, która zapobiegałaby wprowadzaniu ludzi w błąd poprzez reklamy?! Dopiero trwają w resorcie zdrowia prace, które miałaby uregulować rynek suplementów diety i leków bez recepty. Prace jednak trwają i końca ich nie widać, bo prowadzący w tej branży interesy skutecznie hamują ich wydanie i czynią to chyba nie za darmo…
Póki co kupujemy coraz więcej, tabletek i mikstur które mają nam pomóc we wszystkich schorzeniach lub im zapobiec. To ma być panaceum. Słowo to pochodzi z greckiego od pan ‘wszystko’ i ákos ‘lekarstwo’, czyli lekarstwo na wszystko, domniemany środek leczniczy przeciw wszystkim chorobom, poszukiwany przez alchemików, spotykany w legendach i mitach. Niestety nikt go nigdy nie stworzył. My póki co zamiast się leczyć coraz częściej się trujemy wierząc, że używamy panaceum. Nie ma leków na wszystko, a im więcej ich używamy tym bardziej sobie szkodzimy, bo często wchodzą one w interakcję, wpływając negatywnie na nasze zdrowie.
SŁAWOMIR PIETRZYK