[2017.04.28] PSEUDOREFORMA SĄDOWNICTWA
Dodane przez Administrator dnia 28/04/2017 20:23:12
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro prawnik po ukończonych studiach na UJ, intensywnie realizuje zamówienie polityczne swojego mentora jakim jest prezes (nomen omen) Prawa i Sprawiedliwości dotyczące likwidacji trójpodziału władz. Konkretnie chodzi o osłabienie władzy sądowniczej i podporządkowanie jej dwóm pozostałym, czyli ustawodawczej i wykonawczej.
Wszystko jest prowadzone pod chwytliwymi hasłami jakoby uzdrawiania chorego wymiaru sprawiedliwości. I tutaj materia jest wdzięczna, bo faktycznie nasze sądownictwo nie najlepiej funkcjonuje. Jesteśmy w czołówce liczby sędziów w Europie, bo przypada ich 278 na 10000 mieszkańców, co sytuuje nas pod względem na drugim miejscy w Unii Europejskiej. Niestety Ci sędziowie nie najlepiej są zorganizowani w swojej pracy. Znaczna ich część nie bierze udziału w orzekaniu piastując przeróżne funkcje. Próba prawdziwej reformy w sądach rejonowych b. ministra sprawiedliwości w rządzie PO/PSL Jarosława Gowina (obecnego wicepremiera rządu), polegająca na ich częściowej likwidacji i przekształceniu w wydziały zamiejscowe innych sąsiadów została cofnięta. Była to niepowtarzalna okazja proporcjonalnego rozdziału spraw na barki wszystkich sędziów sądów rejonowych - została zatrzymana, a nowy rząd nic nie robi pod względem
Co natomiast proponuje Prawo i Sprawiedliwość ? Podporządkowanie sędziów władzy ustawodawczej i wykonawczej. Wybór sędziów ma zostać podporządkowany politykom. Już nie Krajowa Rada Sądownicza składającą się głównie z sędziów będzie decydować o wyborze sędziego. Teraz ma to czynić też dla niepoznaki KRS, ale składająca się z dwóch izb, w tym jednej złożonej w większości z polityków. Obie izby muszą być zgodne w wyznaczaniu kandydatów na sędziów i do awansu. Istotną rolę odegra Sejm który będzie wyznaczał tych kandydatów, aby w ostatniej fazie Prezydent RP otrzymywał dwie kandydatury i ostatecznie sam decydował, kto zostanie sędzią lub otrzyma awans. Aby całkowicie podporządkować sobie Krajową Radę Sądowniczą jej obecna kadencja ma wygasnąć, a politycy partii rządzącej mający większość w Sejmie mieliby wybrać nowych członków KRS zapewne deklarujących przychylność partii rządzącej. Jest to sprzeczne z Konstytucją, gdzie wyraźnie jest określona kadencja KRS i nikt nie ma prawa jej skracać.
Widzi to inny prawnik po UJ pan Prezydent RP, który wysyła sygnały do „centrali” na Nowogrodzkiej, że może nową ustawę reformującą sądownictwo zawetować. Spowodowało to panikę w obozie rządzącym i nagle po długiej rozmowie pana prezesa z panią premier odwołano „klepnięcie” nowej ustawy w Komisji Sprawiedliwości, gdzie inny serwilista b. prokurator PRL-owski Stanisław Piotrowicz, uczyniłby to z dużą gorliwością. Nie będzie więc ustawa procedowana na najbliższym Sejmie, a komisja ma zaopiniować projekt w przerwie pomiędzy obradami. Ciekawe co ostatecznie znajdzie się w projekcie ustawy, który krytykowany jest przez społeczność sędziowską, Rzecznika Praw Obywatelskich i organizacje stojące na straży praw obywatelskich, zarówno krajowe jak i zagraniczne.
Nic dziwnego, bo jako prawnik nie znam państwa, które by tak rażąco łamało Konstytucję i likwidowało trójpodział władz. Ponadto oddanie jednemu człowiekowi, funkcjonariuszowi partii rządzącej, nadzoru i kontroli nad sędziami, polegających na mianowaniu odpowiednio dobranych swoich namiestników, w postaci prezesów sądów, a także możliwości odwoływaniu sędziów za „złą pracę” (czytaj nie realizowanie poleceń rządzących) czyni z sędziów posłusznych wykonawców polityki przewodniej partii i nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek reformą wymiaru sprawiedliwości.
SŁAWOMIR PIETRZYK