Z Miss Internetu Nowej Huty Sandrą Jazgar rozmawia Zygmunt Fura
Dodane przez Administrator dnia 26/03/2017 16:12:21
Tylko cel wymagający wysiłku nadaje sens w życiu
Po opublikowaniu wywiadu z Miss Nowej Huty Malwiną Król – dziś prezentujemy rozmowę z Miss Internetu Nowej Huty Sandrą Jazgar.
Zygmunt Fura: Odniosłaś duży sukces internetowy: Miss Internetu, drugie miejsce w portalu Kraków-Nasze Miasto; jak to możesz skomentować? Przypadek, czy coś innego?
Sandra Jazgar
: Takie osiągnięcie to dla mnie bardzo duże wyróżnienie, to miłe, że internautów zainteresowała moja osoba, że zatrzymali się na chwilkę mając (z pewnością) wiele swoich prywatnych spraw i zdecydowali się oddać swój głos. Z tego co wiem – niektórzy głosowali na mnie regularnie. Korzystając z okazji pragnę serdecznie wszystkim podziękować za oddane na mnie głosy! Mam dużo znajomych, jestem czynna, aktywna na co dzień, jestem w wielu środowiskach, znana w różnych stowarzyszeniach - stąd nazbierała się grupa znajomych. Oni o tym wiedzieli i mi pomagali. Były też jak wiem głosy z zagranicy. Więc może podobała się im moja naturalność na zdjęciach.
Z.F.: Młode pokolenie przywiązuje dużą rolę do obecności w Internecie. Takie lansowanie się. Czy nie uważasz, że to targowisko próżności?
S.J.: Myślę, że wizerunek w Internecie jest ważny. Nie mówię o „słit fociach na fejsa”, o tym kto ma większą ilości lajków, polubień, czy komentarzy pod profilem i całodobowego przeglądania serwisu, bo „może akurat jakiś znajomy coś dodał, a ja muszę zobaczyć to pierwszy/a”, bo to uważam za targowisko próżności... Jednak w dzisiejszych czasach Internet jest obecny praktycznie w każdej sferze naszego życia i wszyscy doskonale zdają sobie z tego sprawę. Nie jesteśmy tam anonimowi, powinniśmy zwracać uwagę na treści udostępniane przez nas w Internecie i zdając sobie sprawę, że niejednokrotnie „co raz umieszczone, nigdy nie ginie”, zdarza się często, że do udostępnianych treści mogą mieć dostęp nasi nauczyciele, czy pracodawca (obecny lub przyszły), którym zależy na nienagannym wizerunku uczelni, szkoły, czy też zakładu pracy. Wystarczy zobaczyć ile w ostatnim czasie powstało poradników dotyczących tematu kreowania wizerunku w Internecie, można zauważyć, że do obecności i wizerunku w Internecie już nie tylko młodzi przywiązują dużą rolę, ale również starsze pokolenie, a także przedsiębiorcy. Internet to też zagrożenie i o tym należy pamiętać!
Z.F.: Studiujesz w Wyższej Szkole Zarządzania i Bankowości w Krakowie. Co zadecydowało o takim wyborze?
S.J.: Wyższa Szkoła Zarządzania i Bankowości w Krakowie ma bardzo dobrą opinię, zarówno wśród moich rówieśników, absolwentów tej uczelni (którzy mi ją polecali), jak i m.in. nauczycieli w Technikum, do którego uczęszczałam. Z „Ekonomika 2” zorganizowane mieliśmy wyjście na Dni Otwarte WSZiBu, które bardzo dobrze wspominam. Urzekł mnie wtedy pomysł na promocję uczelni, ciekawe wykłady prowadzone przez sympatycznych wykładowców, dobrze wyposażone sale komputerowe, mili studenci tej uczelni, którzy opowiadali o niej... Dało się odczuć, że mówią szczerze. Po tym wydarzeniu, poczytałam opinie w Internecie, sprawdziłam dokładnie ofertę, okazało się, że to jest to czego szukam. WSZiB okazał się również wyborem moich przyjaciółek, które poznałam podczas nauki w technikum. Zdecydowanie mogę polecić tą uczelnię! Przyszłą pracę wiążę z biznesem, trzeba więc dobrze zarządzać.
Z.F.: Jak widzisz swój biznes i swoje miejsce w życiu po studiach?
S.J.: Hmm… To jest jedno z trudniejszych pytań. Oczywiście mam w życiu kilka marzeń i kilka celów, do których chcę dążyć. W najbliższym czasie planuję jeszcze rozpocząć szkołę w kierunku Administracji, a swojego kształcenia na pewno nie skończę tylko na obecnych studiach. Bardzo chciałabym, aby moja przyszłość była związana z fotografią i wiem, że tak na pewno będzie, jeśli nie w życiu zawodowym to osobistym, fotografia urzekła mnie na tyle, że na pewno się z nią nie rozstanę. Mam również pomysł na własną firmę, ale aktualnie nie chciałabym zdradzać szczegółów, jeśli to jeszcze nie jest dopracowane. Na pewno nie zapomnę o wartościach wyniesionych z domu rodzinnego, a pomoc innym, która sprawia mi taką radość, z pewnością będzie towarzyszyła mi przez całe życie.
Z.F.: Pracujesz na stażu w jednym z Biur Poselskich. Czym jest dla Ciebie ten staż?
S.J.: Decydując się na staż w biurze poselskim głównie zainteresowana byłam powiększeniem mojego doświadczenia i nabyciem nowych umiejętności. Jednakże patrząc na to teraz, to nie tylko nowe umiejętności – to poznanie wielu wartościowych ludzi nie tylko z polityki, ale także sportu i biznesu, nauczenie się radzenia sobie ze stresem i słabościami. Nabycie umiejętności organizacyjnych – podczas stażu pomagałam przy organizacji wyścigu rowerowego „II Finału Tour de Cracovia Amatorów” oraz Turnieju Piłkarskiego „Mini Mundial 2016 powiatu krakowskiego”. Poseł Raś u którego pracuję jest kibicem sportu, działa w komisji sejmowej sportu, a ja też kocham sport. Dzięki uprzejmości pana posła miałam przyjemność również reprezentowania Go podczas niektórych wydarzeń, co było wspaniałym doświadczeniem.
Z.F.: Czy nie uważasz, że młodzi ludzie niechętnie angażują się w sprawy kraju, Krakowa? Jak sądzisz z czego to wynika?
S.J.: Uważam, że jest to temat dyskusyjny. W dzisiejszych czasach ludzie, w tym młodzi mają dużo swoich spraw, są zabiegani, za pracą, za edukacją, za spędzeniem czasu z najbliższymi. W tym zgiełku i pędzie dzisiejszego życia potrzeba bardzo dużo samozaparcia i poświęcenia, by działać i angażować się w takie sprawy, ale jest to możliwe. Nie ma co uogólniać, bo w ten sposób można urazić osoby, które są zaangażowane. Jest wiele osób, które się interesują, które pomagają i które działają, jednakże nie potrzebują się tym afiszować, tylko robią swoje, działają i to się liczy! Sama np. ucząc się w technikum, równocześnie kończyłam inny kierunek w innej szkole, zaangażowana byłam w działalność na rzecz stowarzyszeń (w których jestem do tej pory), wraz ze znajomymi dążyliśmy do zrealizowania projektu społecznego „Pomagam więc zmieniam świat na lepsze” i znajdowałam czas dla rodziny i przyjaciół, choć niekiedy było ciężko.
Z.F.: Działasz dużo charytatywnie, w wolontariacie. Czy w twoim środowisku taka działalność jest popularna? Co daje ci wolontariat?
S.J.: Odkąd pamiętam lubię pomagać, takie wartości wyniosłam z domu – od rodziców i dziadków. Działam w wielu organizacjach m.in. brałam udział w projekcie społecznym „Pomagam więc zmieniam świat na lepsze”, byłam współorganizatorem Pobiednickiego Półmaratonu POMAGAM, z którego cały zysk został przekazany na Warsztaty Terapii Zajęciowej w Pobiedniku Małym. Wolontariat i pomoc innym daje mi ogromną satysfakcję, pomagając czuję się spełniona, a radość osoby, której pomagam, jest najlepszą zapłatą. Co do popularności w moim środowisku to, zależy o jakie środowisko chodzi – wśród mieszkańców mojej miejscowości oraz Gminy pomoc innym odgrywa bardzo ważną rolę – organizowane są różne wydarzenia, licytacje, zbiórki, z których zyski zostają przekazane na szczytne cele, inicjatywy te bardzo chętnie wspierane są przez lokalne władze, przedsiębiorców, a także mieszkańców. Co do zaangażowania w wolontariat moich rówieśników jest ono troszkę mniejsze, aczkolwiek znam wiele osób, którym prace wolontaryjne na rzecz innych również sprawiają radość.
Z.F.: Jak widać masz czas wypełniony maksymalnie. Czy w twoim życiu jest coś takiego jak rozrywka?
S.J.: Jest!!! Oczywiście, że jest. Gram na gitarze, występuję z grupą wokalno-instrumentalną „Sacrum”. Mam swoje zwierzaki, z którymi lubię się bawić. Są też wypady do klubu, disco, tańce. Relaksuję się przez wysiłek. Moje motto: „Tylko cel wymagający wysiłku nadaje sens w życiu”.
Z.F.: Życzę zatem - jak najdłużej pozostać przy nim.