[2017.03.26] RÓBMY SWOJE
Dodane przez Administrator dnia 26/03/2017 15:10:59
Ten felieton jest inny niż zwykle. Z żalem żegnam wybitnego polskiego twórcę, jakim był zmarły 15 marca Wojciech Młynarski. Jego twórczość jest nie do podrobienia. Trudną, czasami pozbawioną sensu rzeczywistość opisywał lekko i dowcipnie. Mistrz puenty, pisał dla największych. Jego teksty nuciła cała Polska, od „Jesteśmy na wczasach”, „W Polskę idziemy” aż po „Kocham Cię życie!”. Nic co wyszło spod pióra Wojciecha Młynarskiego nie traci ze swojej aktualności, to wiersze poza czasem, zawsze w punkt. Jeremi Przybora zaliczył go do „trójcy wieszczów polskiej piosenki” obok Agnieszki Osieckiej i Jonasza Kofty.
Wojciech Młynarski urodził się 26 marca 1941 roku w Warszawie. Był absolwentem Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Filolog, poeta, satyryk, artysta kabaretowy, konferansjer, dramaturg, scenarzysta, librecista, tłumacz, felietonista, kompozytor, reżyser teatralny i wykonawca swoich piosenek. Autor ponad 2000 tekstów piosenek. Debiutował na początku lat sześćdziesiątych w kabarecie i teatrze studenckiego klubu Hybrydy. Współpracował z kabaretami: Dudek, Owca i Dreszczowiec. Przez lata związany ze sceną Teatru Ateneum, na której stworzył legendarne spektakle „Brel”, „Wysocki" „Hemar - piosenki i wiersze” „Młynarski- recital”. Uznawany jest za twórcę nowej formy artystycznej – felietonów śpiewanych. Jego piosenki, pisane m.in. dla Skaldów, Hanny Banaszak, Kaliny Jędrusik, Haliny Kunickiej, Andrzeja Zauchy, Zbigniewa Wodeckiego, Alicji Majewskiej, Ewy Bem, Maryli Rodowicz, Edyty Geppert, Michała Bajora, Krystyny Prońko czy Ireny Santor stały się ponadczasowymi przebojami.
W latach sześćdziesiątych współpracował z tuzami polskiego kabaretu i jako młody poeta przebojem wszedł w polską kulturę, a jego teksty wykonywane przez znane piosenkarki uzyskiwały główne nagrody m.in. na Festiwalu w Opolu. W latach siedemdziesiątych zaczął mieć kłopoty z cenzurą, która jednak była bezsilna wobec Jego inteligencji i po roku wycofała na niego zapis. Wprowadzenie stanu wojennego w Polsce zastało Młynarskiego i Jerzego Derfla w Szwajcarii, gdzie obaj przebywali na zaproszenie siostry Młynarskiego, Barbary. 13 grudnia 1981 dali zaplanowany wcześniej koncert w Domu Polskim w Zurychu, który przerodził się w demonstrację solidarności z Polakami. Choć wielu artystów korzystało z okazji, by pozostać na stałe na emigracji, Młynarski podjął decyzję o powrocie; do Warszawy przyleciał 27 stycznia 1982 r., ostatnim na wiele miesięcy samolotem łączącym Warszawę z zagranicą. Mimo kłopotów z cenzurą w 1987 r. uhonorowany został Nagrodą Ministra Kultury i Sztuki za całokształt twórczości. Rok później, wspólnie z wieloletnim partnerem scenicznym Jerzym Derflem, otrzymał nagrodę kulturalną „Solidarności” za recital Róbmy swoje i za tytułową piosenkę, która stała się jednym z nieformalnych hymnów opozycji demokratycznej. Każdy z nas raz chociaż raz w życiu odniósł się do słów jego piosenki „Róbmy swoje”. To kultowa piosenka, która zachęca słuchaczy do bycia sobą, mimo wszystko. Ostatnie publiczne wystąpienia Wojciecha Młynarskiego, mimo choroby, były jednoznacznie krytyczne wobec znów tłamszącej rodaków rzeczywistości. To ostatnie przesłanie tego wielkiego Polaka, którego odejście dziwnym trafem jest ledwie zauważalne w publicznych środkach przekazu.
Najpełniejsze wydanie wierszy i piosenek Wojciecha Młynarskiego, „Od oddechu do oddechu”, właśnie w styczniu br. trafiło na rynek. Jest hołdem oddanym twórczości genialnego poety. Polecam szanownym Czytelnikom zapoznanie się z nim, bo będziecie mieli szansę zaczerpnąć nieco oddechu swobody i wolności w tym mrocznym czasie.
SŁAWOMIR PIETRZYK