[2017.03.10] Czynna praca przynosi szczęście
Dodane przez Administrator dnia 10/03/2017 20:27:57
Na rozmowę z Malwiną umówiłem się 22 lutego w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką”. Całkiem przypadkowo wybrałem ten dzień. Już na wstępie okazało się, że dla Malwiny nie był to jednak dzień przypadkowy. Zaskoczyła mnie, przyszła w stroju harcerskim, ze wszystkimi odznaczeniami. Jak mnie poinstruowała, też w latach dzieciństwa harcerza, 22 luty to dzień urodzin Roberta Baden-Powella, obchodzony w świecie przez wszystkich harcerzy. Nie pozostało nic innego jak rozpocząć rozmowę od harcerstwa.

- Zygmunt Fura: Czym jest dla ciebie harcerstwo? Jakie jest zainteresowanie w Nowej Hucie harcerstwem?
- Malwina Król: Od 6 lat jestem harcerką Hufca Kraków Nowa Huta. To już ponad 2 lata prowadzę drużynę starszoharcerską. Zajmuję się harcerzami w wieku gimnazjalnym. Harcerstwo daje mi dużo radości, a praca z młodzieżą przynosi wiele satysfakcji. Chociaż czasami nie wszystko wychodzi nauczyłam się nie poddawać. Zasada założyciela harcerstwa Powella „Czynna praca przynosi szczęście” to moje motto życiowe. Harcerstwo jest dla mnie drugim życiem, w którym mogę nabierać nowych umiejętności, kształtować swój charakter i zdobywać potrzebne doświadczenie, które zaowocuje w przyszłości. W naszym nowohuckim hufcu jest 7 działających szczepów, a w każdym szczepie kilka lub kilkanaście drużyn i gromad zuchowych. To nam daje dużą liczbę aktywnych harcerzy i instruktorów, którzy wkładają w harcerstwo dużo serca. Bierzemy udział w wydarzeniach organizowanych przez Radę Dzielnicy czy w różnorodnych akcjach zarobkowych i charytatywnych. W sobotę 25 lutego świętowaliśmy 60-lecie istnienia Hufca Nowa Huta. Z tej okazji zorganizowany został uroczysty benefis integrujący dawnych i obecnych harcerzy.
- Z.F.: Jaki jest twój związek z Nową Hutą? Czym jest dla Ciebie ta dzielnica?
- M.K.: Nowa Huta jest dla mnie domem, tu mieszkam od urodzenia. Tutaj chodziłam do przedszkola oraz do szkoły podstawowej. Również uczęszczałam przez 3 lata do Szkoły Muzycznej na os. Centrum E. Należę do Hufca Kraków – Nowa Huta, nasza harcówka mieści się w obecnym gimnazjum na os. Kolorowym. Brałam też udział w licznych zajęciach w Nowohuckim Centrum Kultury oraz Stowarzyszeniu „Siemacha” w ComComZonie.
- Z.F.: Jakie najmilsze wspomnienia kojarzysz z Nową Hutą?
- M.K.: W Nowej Hucie spędziłam swoje dzieciństwo, wychowałam się na osiedlu pełnym zieleni i placów zabaw, tutaj poznałam pierwszych przyjaciół i spędzałam z nimi wolny czas. Z rozrzewnieniem wspominam wspólne wyprawy w różne zakamarki osiedla, a z czasem poznawanie dalszej okolicy. Tworzyliśmy wspaniałą grupkę przyjaciół, zbieraliśmy się na naszym ulubionym placu zabaw, chodziliśmy od klatki do klatki zwołując się nawzajem, a następnie całą ekipą bawiliśmy się do wieczora.
- Z.F.: Mieszkasz w Nowej Hucie, uczysz się w centrum Krakowa. Spotykasz rówieśników z różnych ośrodków, miejsc. Czy jest różnica między młodzieżą z Nowej Huty, a tą z centrum Krakowa?
- M.K.: Jako nowohucianka nie widzę takich różnic. Jednak wiem, że funkcjonują stereotypy młodzieży z Nowej Huty jako tej gorszej. Zapewne biorą się one stąd, że w przeszłości Nowa Huta była dzielnicą typowo robotniczą. Moim zdaniem przy obecnej intensywnej migracji ludności i zmianach pokoleniowych te różnice zacierają się. Rano można dostrzec tłumy młodzieży podążającej z Nowej Huty do szkół i uczelni w centrum Krakowa. Z kolei w Nowej Hucie jest Teatr Ludowy i Teatr Łaźnia Nowa, które cieszą się powodzeniem u mieszkańców innych części Krakowa. To pokazuje coraz większą integrację różnych części Krakowa.
- Z.F.: Wiem, że byłaś aktywna podczas Światowych Dni Młodzieży. Jakie znaczenie mają ŚDM na twoje życie na co dzień?
- M.K.: W czasie Światowych Dni Młodzieży pracowałam przez dwa tygodnie jako jedna z 20 polskich wolontariuszy na lotnisku w Balicach. Przeszłam szereg szkoleń przygotowujących do tej pracy. Poznałam wiele wspaniałych osób zarówno wśród wolontariuszy, pracowników lotniska jak i pielgrzymów. Nawiązałam bliską znajomość ze skautami z Francji i planuję tam wyjechać w czasie wakacji. Nauczyłam się większej tolerancji i otwartości na inne kultury. Mimo, iż dobrze znałam język angielski to praca w międzynarodowym środowisku pozwoliła mi na płynne posługiwanie się nim w codziennych rozmowach.
- Z.F.: Jesteś osobą czynną, zapracowaną i młodą. Czy masz czas na relaks, rozrywkę i sport?
- M.K.: Muszę mieć czas na wszystko, to decyduje o rozwoju intelektualnym i fizycznym, a jak mówią „w zdrowym ciele zdrowy duch” i staram się tego trzymać. W wolnych chwilach spotykam się z przyjaciółmi, uwielbiam odkrywać klimatyczne kawiarnie, lokale i potańczyć przy dobrej muzyce. Spaceruję po krakowskich parkach i robię zdjęcia, bo moją pasją jest tez fotografia. W zeszłym roku zainteresowałam się też koszykówką, jestem w drużynie szkolnej. Zajęłyśmy trzecie miejsce w licealnych zawodach. Interesuję się tym co dzieje się w kraju. Staram się być na bieżąco.
- Z.F.: Jesteś tegoroczną maturzystką. Jakie masz plany po maturze? Jakie studia chcesz wybrać?
- M.K.: Moim marzeniem jest studiować w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Interesują mnie nauki ścisłe, a w szczególności chemia, myślę więc o studiach inżynieryjnych. Wszystko zależy jednak od tego jakie wyniki osiągnę na maturze.
- Z.F.: Jak wyobrażasz sobie życie na studiach? Gdzie zamierzasz się spełniać?
- M.K.: Na pewno chciałabym podjąć pracę związaną ze zdobytym wykształceniem. Jeśli to będzie możliwe pragnęłabym pozostać w Krakowie. Dzisiaj nie jestem jednak w stanie przewidzieć jak potoczy się moje życie. Dużo zależy od przyszłej sytuacji na rynku pracy.
- Z.F.: Co sądzisz o młodzieży, która swojego miejsca szuka poza krajem?
- M.K.: Uważam, że większość młodych ludzi wolałaby pozostać w kraju blisko swojej rodziny i przyjaciół. Ci, którzy wyjechali często byli zmuszeni do podjęcia takiej decyzji brakiem pracy. Niestety w ostatnich latach w Polsce trudno było znaleźć źródło utrzymania zgodne ze zdobytymi kwalifikacjami. Jeśli sytuacja w kraju poprawi się w tym zakresie, część z nich na pewno wróci. Myślę, że każdy chciałby wychowywać swoje dzieci w kulturze, w której sam dorastał kultywując rodzimy język, zwyczaje i tradycje. Myślę, że moje miejsce jest i będzie w Polsce, bliskiej mi Nowej Hucie.
- Z.F.: Zdobyłaś cenny i prestiżowy tytuł Miss Nowej Huty. Publiczność obdarowała tez Ciebie swoim tytułem. Jak chcesz wykorzystać swój zdobyty tytuł Miss Nowej Huty?
- M.K.: Właściwie to nie wiem czym zajmowały się miss w poprzednich latach. Jeśli byłyby jakieś pomysły lub propozycje na pewno chciałabym pomóc mojej dzielnicy. Nigdy nie wygramy z historycznym, starym Krakowem, ale marzy mi się aby Nowa Huta stała się modną, industrialną dzielnicą z klimatycznymi barami, restauracjami, teatrami, muzeami, galeriami. W miarę wolnego czasu (matura!) postaram się być w wielu miejscach, brać udział w wydarzeniach Nowej Huty.
Z.F.: Jakie były reakcje rodziców na wieść o tym, że zdobyłaś tytuł Miss Nowej Huty?
- M.K.: Mama jest nauczycielką i zawsze mnie wspierała i dopingowała do podejmowania różnych wyzwań i w tym przypadku też tak było. Jest ze mnie bardzo dumna, ale już następnego dnia po Gali Nowohuckiej przypomniała mi o nauce do zbliżającej się matury. Mój tata, który jest radnym Dzielnicy XVI „Bieńczyce” i działa aktywnie na rzecz Nowej Huty również ucieszył się z wyników konkursu. Myślę, że jest to miłe wyróżnienie dla mojej osoby, bo w głębi serca czuję się i zawsze będę nowohucianką.