[2016.11.11] WYBORY W USA
Dodane przez Administrator dnia 11/11/2016 12:57:56
Kiedy piszę te słowa, jak zwykle w niedzielny wieczór, sprawa wyboru prezydenta Stanów Zjednoczonych była jeszcze otwarta. Ostatnie doniesienia z USA wskazywały na wyraźną utratę poparcia przez Hillary Clinton, a nawet wyjście na prowadzenie w sondażach jej przeciwnika Donalda Trumpa. Gdy będą szanowni Czytelnicy czytać te słowa w czwartek będzie już wiadomo, kto został kolejnym prezydentem największego mocarstwa w świecie.
Nie jestem doraźnym koniunkturalistą i nie będę czekał na ogłoszenie wyników wyborów w USA i pozwolę sobie na tym etapie zaprezentować swoje zdanie, co może nastąpić po wyborach, w zależności od tego kto je wygra.
Obecna kampania wyborcza w Stanach Zjednoczonych jest zupełnie inna niż dotychczasowe. Nie jest to kampania merytoryczna ukazująca programy kandydatów na przyszłość. Ogranicza się ona jedynie do doraźnych ataków kandydatów na prezydenta nawzajem na siebie i wskazywanie na popełniane błędy. Dowiadujemy się z tej kampanii o tym, że maile wysyłane przez Hillary Clinton naruszały interesy państwowe, a mąż kandydatki, były prezydent USA jest gwałcicielem. Zwolennicy Clinton też nie są dłużni i wskazują na molestowanie przez Donalda Trumpa kobiet i ich traktowanie instrumentalne. Niestety te rozważania mają istotny wpływ na notowania kandydatów w sondażach.
Ja jednak zwróciłbym uwagę na inne elementy kampanii wyborczej, które w ostatniej jej fazie mogą mieć decydujący wpływ na ostateczny wynik wyborów. Trzeba jasno zdać sobie sprawę, że Donald Trump jest przykładem klasycznego populisty, który mówi wszystko co mu ślina na język przyniesie, pod jednym warunkiem, że jest to atak na rządzący w USA establishment. Wykorzystuje w sposób bezwzględny niezadowolenie społeczne np. z rosnących kosztów ubezpieczeń zdrowotnych wprowadzonych szeroko przez obecnego prezydenta Obamę. Hasło „wysuszmy waszyngtońskie bagno” stało się głównym motywem przewodnim wszystkich wieców wyborczych Trumpa. I na to może nabrać się wielu ludzi. To, że nie ma nic konkretnego do zaproponowania to już nie jest dostrzegane. Oczywiście jeśli wygra Trump, to na pewno nic osuszy, ale jeszcze pogłębi problemy wewnętrzne w kraju. Co może dobrego zrobić dla społeczeństwa kandydat, który sam od lat kombinował jak tu nie płacić podatków i udawało mu się to skutecznie. A każdemu jest wiadomo, że państwo pozbawiane podatków i to jeszcze nie płaconych przez bogatych, nie będzie w stanie finansować swojej działalności.
Jeszcze większą groźbą dla świata jest wygrana wyborów w USA przez prorosyjskiego populistę, który nie ukrywa swoich sympatii dla Putina i mówi o „wielkiej Ameryce”, tak jak tamten o „wielkiej Rosji”. Zresztą nie przypadkowo Rosja popiera Trumpa i dotąd nie zostały wyjaśnione jego związki z oligarchami b. ZSRR, czy b. prezydentem Ukrainy Janukowyczem. Co prawda Trump straszy, że jeżeli do władzy dojdzie Hillary Clinton, nie lubiana przez Kreml, to może dojść do III wojny światowej, to ja uważam, że ta groźba jest bardziej realna w przypadku wygrania wyborów przez 70-letniego playboya i ignoranta w znajomości polityki zagranicznej. Dlatego uważam, że korzystniej dla świata w tym także dla Polski byłoby wybranie Hillary Clinton, pierwszej kobiety w historii Stanów Zjednoczonych, na urząd Prezydenta państwa.
SŁAWOMIR PIETRZYK