[2016.10.20] CZY BĘDZIE KATASTROFA?
Dodane przez Administrator dnia 20/10/2016 21:17:26
W Polsce system ubezpieczeń społecznych oparty na tzw. zasadzie solidarnościowej, czyli pokrywaniu zasadniczo wypłat emerytur i rent z bieżących dochodów wypracowanych przez aktualnie pracujących, jest od dawna zagrożony. Z prostej przyczyny ubywa aktywnie pracujących, a przybywa tych co pobierają świadczenia, których jest obecnie w Polsce 7,2 mln. Przyczyną jest zapaść demograficzna narastająca od lat, pogłębiona wyjazdem z kraju młodych Polaków na saksy za granicę.
Widząc to już poprzednia ekipa rządząca rozpoczęła reformy systemu emerytalnego. Podniesiono wiek przejścia na emeryturę do 67 lat. W 2013 roku podniesiono o 10 lat wiek emerytalny dla nowo wstępujących do służb mundurowych. Ówczesna opozycja z PiS krytykowała te posunięcia twierdząc, że jest to zamach na prawa ludzi pracy i zapowiadała przywrócenie tych praw. Jednak PiS po dojściu do władzy i poczuciu brzemienia odpowiedzialności za losy kraju, zaczyna zmieniać zdanie. Owszem jeszcze chce obniżyć wiek emerytalny, ale tak to zamierza zrobić, że dopiero po 67 roku życia będzie można dorabiać do emerytury. Przechodząc wcześniej na emeryturę trzeba będzie wybrać, albo tylko wyliczona emerytura, albo dalsza praca do 67 lat. Nikt z rządzących już nie krytykuje posunięć rządu PO-PSL dotyczących podnoszenia wieku w służbach mundurowych, ale wręcz odwrotnie zapowiada się dalsze posunięcia w tym zakresie.
Sam główny ekonomista rządu wicepremier Mateusz Morawiecki szczerze powiedział, że jeżeli nie dokonamy reform systemu świadczeń społecznych to grozi nam katastrofa. Pani premier Beata Szydło powinna zdawać sobie sprawę ze zbliżającej się katastrofy w wypłacie emerytur i rent, bo jak wyliczono w ciągu pięciu lat może zabraknąć w budżecie 400 mld zł na ich pokrycie, gdy roczny budżet całego państwa na rok 2017 zakłada tylko 324,1 mld wpływów.
W tej sytuacji pani premier tuż przed wakacjami zleciła ZUS-owi przeprowadzenie debat i przygotowanie planu ratunkowego. Ostatnio do mediów przeniknęły proponowane przez ZUS plany naprawcze proponowane na 27 zorganizowanych debatach z udziałem ludzi nauki i praktyków. Wynika z nich, że reformy są niezbędne, bo będzie w ogóle zagrożona wypłata świadczeń z ZUS. Powraca propozycja emerytury obywatelskiej wypłacanej wszystkim uprawnionym w wysokości 1000 zł brutto. Byłaby ona wypłacana tylko tym kobietom co przepracowały minimum 15 lat i panom 25 lat i to składkowych. Pozostali nie otrzymywaliby w ogóle świadczeń i musieliby szukać ratunku w pomocy społecznej. Owszem ta emerytura mogłaby być zwiększana przy kolejnych wpłatach pracodawców od 4 do 7 proc. zarobków do ZUS, ale dotyczyłoby tych co zarabiają powyżej średniej krajowej. Na pewno te propozycje nie spotkają się z przychylnym przyjęciem wyborców i tu zaczyna się problem partii rządzącej.
Jaką drogą zatem pójdzie PiS? Czy będzie miał odwagę wprowadzenia niezbędnych, ale tak nie popularnych reform w systemie świadczeń społecznych? Obawiam się, że partia Jarosława Kaczyńskiego nie zdecyduje się na radykalne reformy, a jedynie będzie chciała załatwić sprawę półśrodkami. Do czego to prowadzi? Przekonali się o tym już Grecy, gdzie wieloletnie zaniedbania doprowadziły do gigantycznego zadłużenia kraju. Odwlekanie reform przyniesie katastrofę w postaci zawalenia się budżetu i radykalnych cięć nie tylko w wypłacie emerytur i rent, ale także w innych programach prowadzonych przez państwo… Na koniec uwaga, piszę te słowa, nie po aby straszyć, ale tylko po to aby pewne prawdy dotarły do obywateli i rządzących, którzy jak najszybciej powinni przystąpić do realizacji reform.
SŁAWOMIR PIETRZYK