[2015.11.08] NA POCZĄTEK PRZEPYCHANKI
Dodane przez Administrator dnia 08/11/2015 16:13:41
Opadł pył bitewny po stoczonej walce wyborczej. Za nami wybory parlamentarne, które zdecydowanie wygrało Prawo i Sprawiedliwość, a tu okazuje się, że nadal trwają przepychanki. Tym razem dotyczą one zwycięskiego obozu zjednoczonej prawicy. Co prawda zgodnie z zapowiedziami lidera politycznego tego ruchu Jarosława Kaczyńskiego premierem rządu ma zostać Beata Szydło, ale okazuje się, że jej rola wcale nie będzie najważniejsza. Zaczyna to zastanawiać i dla wielu budzi zdziwienie. Przecież człowiek, który zostaje szefem jakiejś instytucji nawet prywatnej ma prawo dobrać sobie zaufanych współpracowników. W samorządach wójtowie, burmistrzowie i prezydenci, którzy uzyskują poparcie społeczne w wyborach tym bardziej dobierają sobie ludzi, z którymi będą współpracować, bo od tego zależy ich efektywna praca. Beata Szydło od początku kampanii wyborczej PiS zapowiadana na objęcie funkcji premiera w pełni na nie zasługuje, bo zapracowała solidnie na jej zwycięstwo.
Niestety wszystko na to wskazuje, że najważniejsze w kraju ciało wykonawcze, czyli rząd wcale nie będzie autorskim kierującego nim premiera. Już wiemy, że czwórka zaufanych polityków PiS na czele z Jarosławem Kaczyńskim podejmie decyzje o składzie rządu i „uszczęśliwi” ministrami panią premier. Nie wróży to nic dobrego. Pisząc te słowa dowiaduje się z mediów o coraz bardziej zaskakujących propozycjach do Rady Ministrów. Przyszła pani premier miała nadzieje, że będzie miała wpływ na skład rządu. Sygnalizowała, że jej bliscy współpracownicy jak np. pan Mastalerek będą w nim odgrywali znaczącą rolę. A tu okazuje się, że jej ludzie brutalnie wyeliminowani z list wyborczych, wiadomo przez kogo, teraz nie będą mieli szansy wspierać swojej przywódczyni. Nawet Jarosław Gowin sygnalizowany przez nią na jednego z głównych ministrów w rządzie, nie dostanie takiej szansy, obejmując prawdopodobnie marginalną tekę.
Mało tego okazuje się, że skrzętnie ukrywany w okresie kampanii wyborczej polityk, ze względu na brak akceptacji społecznej nagle znów wraca na najważniejszy firmament. Chodzi tutaj o Antoniego Macierewicza, który ponoć ma zostać ministrem obrony narodowej. Ten człowiek zaślepiony teoriami spiskowymi w sprawie smoleńskiej i dotknięty obsesją antyrosyjską ma stanąć na czele armii polskiej. Może to wzbudzać obawy nie tylko w Rosji, ale nawet w Unii Europejskiej. Wskazują na to oficjalne komentarze w zagranicznych mediach, a nawet w kręgach rządowych, najwyraźniej zaniepokojonych.
Niektórzy twierdzą, że nie jest to najważniejsze, ale to co przyszły rząd zrobi i jak spełni obietnice z okresu kampanii wyborczej. Wszyscy oczekujemy poprawy swojej sytuacji materialnej i większego bezpieczeństwa socjalnego. Na razie obietnice z czasu kampanii są powtarzane, no może nieco ostrożniej i z coraz dłuższą perspektywą czasową. Natomiast zapowiedź coraz większych reform w różnych dziedzinach jak podatki, administracja, szkolnictwo, gospodarka coraz bardziej zastanawiają. Oby nie skończyło się na permanentnym reformowaniu ku uciesze reformatorów, ale za to bez większego efektu, tak oczekiwanego przez społeczeństwo.
SŁAWOMIR PIETRZYK