[2015.08.02] JAK POWSTRZYMAĆ HANDLARZY ŚMIERCI?
Dodane przez Administrator dnia 02/08/2015 21:08:40
Tak się złożyło, że ostatnio odwiedzałem osobę bliską w dużym wojewódzkim szpitalu. Warunki przebywania chorych nie są najlepsze, szczególnie w te upalne dni. W czteroosobowej sali na ostatnim piętrze temperatura była bardzo wysoka i personel nie wiele mógł pomóc. Jeden z lekarzy zgryźliwie mówił, no cóż panu bliska osoba leży w „czterogwiazdkowym” hotelu, a mamy tu jeszcze sale „sześciogwiazdkowe”, bo sześcioosobowe. No cóż bieda dotyka nasze lecznictwo i nie upoważnia do oczekiwań, że będziemy mieli sale szpitalne klimatyzowane.
Jednak okazało się, że nie to było największym utrudnieniem dla przebywających tutaj chorych. Z niepokojem oczekiwali oni godzin wieczornych i nocnych, gdy do szpitala trafiali młodzi ludzie zatruci dopalaczami lub innymi narkotykami. Ten stres dotykał także personelu, który musiał stosować niekonwencjonalne metody „leczenia” przywożonych pacjentów będących pod wpływem użytych specyfików. W miniony weekend na oddział gastroenterologii tego szpitala trafił młody człowiek, który ryczał jak zarzynane zwierzę, był agresywny i odgrażał się wszystkim. Zanim personelowi udało się go obezwładnić i związać pacjenta, podać mu jakieś środki uspokajające, to blady strach padł na innych pacjentów. Nawet panie z jednego pokoju próbowały się zabarykadować w swojej sali. Ten kto nie widział człowieka pod wpływem dopalaczy to nie zdaje sobie sprawy co to znaczy, komentowali świadkowie tego zdarzenia.
To moje osobiste doświadczenie zderzyło się z informacjami o licznych zatruciach dopalaczami w lipcu i próbach walki z dystrybutorami tych środków. Nie tylko młodzi, a nawet wydawałoby się dojrzali ludzie, trafiali w ciężkim stanie do szpitali po użyciu dopalaczy. Tłumaczyli się, że kupując środki w oficjalnie otwartych sklepach nie spodziewali się, że spotka ich coś złego. I tutaj nasuwa się pytanie jak to możliwe, że po ogłoszeniu różnych programów pod hasłem zero tolerancji dla dopalaczy, handel tymi środkami nadal kwitnie. Mało tego okazuje się, że nasze prawo i wymiar sprawiedliwości nie może sobie poradzić z tym problemem.
Na początku lipca weszła w życie znowelizowana ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii, poszerzając listę substancji zakazanych. W efekcie dilerzy rzucili na rynek zwiększone ilości „towaru”, chcąc się go szybko pozbyć. Efekt już znamy, setki, tysiące zatruć, a nawet przypadki zgonów. Na to nałożyło się „sprawne” działanie sądów, które zwalniają zatrzymanych sprzedawców dopalaczy. W Katowicach jeden z głównych hurtowników został zwolniony za dziesięciotysięczną kaucję. W Lublinie król dilerów, u którego znaleziono towar za milion złotych i który był wielokrotnie karany za sprzedaż narkotyków został zwolniony za pięćdziesięciotysięczną kaucję. Moim skromnym zdaniem, jeżeli nasze państwo będzie tak „skuteczne” wobec handlarzy śmierci, to coraz więcej ludzi będzie się truć, a w naszych szpitalach zwykli pacjenci, na niektórych oddziałach, będą przeżywali horror.
SŁAWOMIR PIETRZYK