[2015.07.25] NA DUNAJECKIE BRZANY (III)
Dodane przez Administrator dnia 24/07/2015 23:14:06
Tydzień temu obiecywałem, że w najbliższym numerze napiszę coś o brzanowych przynętach. Słowo się rzekło, kobyłka i płota. Więc piszę. Brzany najczęściej poławiane są na grunt z ciężkim ołowiem dennym, ale łowią je również spinningowcy.
Jeśli chodzi o zestawy gruntowe, to używana przynęta powinna odpowiadać lokalnym przyzwyczajeniom dietetycznym barweny. Najczęściej ryby te łowi się na rosówki, dendrobeny czy pęczki czerwonych robaków, chociaż pęczek białych robaczków także potrafi skutecznie zwabić barwenę. To informacje ogólne. Ale w moich brzanowych łowiskach na Dunajcu, gdzie na brzany zasadzałem się zwykle w sierpniu, jako przynętę stosowałem parzony pęczak – bo tak doradzili mi miejscowi. Pęczak przyrządza się niezwykle prosto – dzień wcześniej wystarczy zalać go w termosie wrzątkiem. Na drugi dzień jest idealny – miękki i napęczniały. W sam raz dla brzan. Natomiast w Wiśle, na wysokości Warszawy, brzany łowione są skutecznie na namoczony w mleku żółty ser. W okolicach Sandomierza spotkałem wędkarzy, którzy brzany łowili na drobne kiełbie. Cóż, wszystko to pokazuje, że wybierając się gdzieś na brzany, dobrze jest rozpytać tubylców o przyzwyczajenia miejscowych barwen.
Spinningiści na brzany polują na kamienistych i dość rozległych rafach wielkich rzek, a także nad kamieniami długich bystrzyn i granicach szybkich płani. Barweny łowione są zarówno na obrotówki z ciemnymi akcentami na skrzydełkach (niekiedy skrzydełka te wręcz całkowicie pokrytymi są czernią lub ciemnym brązem) jak i na woblery. Dobrze jeśli schodzący wobler z długim językiem, zabezpieczającym przed zaczepami, uderza co jakiś czas o twarde wysłanie dna. To zwiększa szansę na atak barweny. Ryba ta potrafi, co prawda, wyskoczyć do przynęty poruszającej się blisko powierzchni, ale dość często wówczas chybia.
Brzany atakują woblery i blaszki dość nietypowo. Nie ma w tym jakiejś gwałtowności. Wędkarz ma wrażenie, że trafiła się jakaś podwodna zawada. Tyle, że po chwili, ta zawada… rusza pod prąd. A wtedy zaczyna się prawdziwa jazda. Sam hol i lądowanie barweny w ręku czy w podbieraku zapewnia niepomiernie więcej wrażeń niż hol jakiejkolwiek innej ryby uznawanej za sportową. Z brzaną nie może równać się ani boleń (choćby był największy), ani sandacz czy nawet szczupak.
Pewien problem w łowieniu brzan na spinning polega na tym, że w mocnym nurcie woblery dają się prowadzić precyzyjnie tylko na cienkiej żyłce. Standardem w takich sytuacjach są żyłki o przekroju 0,16-0,18 mm. Łatwo sobie wyobrazić, że taka delikatna żyłka w zderzeniu z siłą barweny dodaje adrenaliny. Polując na brzany i używając tak cienkiej żyłki, musimy wręcz stosować bardzo miękkie wędziska. Dość dobrze spisują się w takich sytuacjach wszelkiego rodzaju jigówki z wklejoną pełną szczytówką węglową.
A niezależnie od metody połowu, wybierając się na brzany, sprawdźmy, czy na naszym kołowrotku mamy wystarczający zapas żyłki. Bo zacięta brzana (zwłaszcza na twardym kiju) potrafi podczas pierwszego odjazdu wysnuć z kołowrotka kilkadziesiąt metrów linki. A gdy żyłki na kołowrotku zabraknie, tylko cud może sprawić, że brzanę zdołamy doholować do siebie.
Jakub Kleń