[2015.05.22] WYBIERZMY MĄDRZE
Dodane przez Administrator dnia 22/05/2015 15:01:16
W najbliższą niedzielę odbędzie się druga tura wyborów prezydenckich, w której zmierzą się urzędujący prezydent Bronisław Komorowski i kandydat Prawa i Sprawiedliwości Andrzeja Duda. Ten wyścig do fotela głowy państwa, który nie ma za mocnej pozycji w naszym obecnym ustroju, jest wyjątkowo wyrównany. Po co prawda minimalnym, ale niespodziewanym zwycięstwie Andrzeja Dudy w I turze, wszystko jest otwarte i może się zdarzyć. Gdy piszę te słowa jesteśmy po pierwszej debacie pretendentów w telewizji publicznej i w czasie wręcz ekspansywnego wędrowania kandydatów po kraju w celu pozyskania elektoratu.
Pierwsza debata także była zaskakująca, bo tym atakującym i z werwą był starszy Bronisław Komorowski. Swoją ekspansją chyba nawet zadziwił swojego kontrkandydata, którego pokazują memy w Internecie, gdzie Duda ubrany w strój kosmonauty, zgłasza do centrali w Houston, że ma problemy, a w tle Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz próbują mu pomóc.
Faktycznie stoimy przed trudnym wyborem. Z jednej strony mamy doświadczonego politycznie prezydenta z przeszłościową etosową kartą solidarnościową, a z drugiej polityka młodego pokolenia, który ma poparcie obecnej związkowej Solidarności. Nie budzi to zdziwienia, bo przywódca tego związku nosi to samo nazwisko, jak ten kandydat i daje do zrozumienia, że świat będzie należał do Dudów, co w kontekście nepotyzmu wcale nie zachęca…
Kontrkandydat obecnego prezydenta próbuje wykorzystać swoją kartę opozycyjnego polityka, co jest pewnym ułatwieniem, bo łatwo jest obciążyć przedstawiciela wywodzącego się z obozu rządzącego, za wszystko zło związane ze sprawowaniem władzy. Jednak każdy poważny człowiek powinien mieć świadomość, że pozycja prezydenta w naszym ustroju jest słaba i nie ma on za dużego wpływu na bieżące zarządzanie państwem.
W tym kontekście dziwię się obietnicom Andrzeja Dudy, który jako tylko prezydent nie ma żadnych szans na realizację rozdętych i niestety populistycznych haseł. Chyba, że zakłada iż jego obecna wygrana doprowadzi do zwycięstwa PiS w wyborach parlamentarnych i całkowitego przejęcia władzy przez obóz, który reprezentuje.
Najwięcej moich wątpliwości budzi fascynacja jednomandatowymi okręgami wyborczymi, którą po panu Kukizie, przejęli obecni kandydaci na prezydenta. JOW-y, dla tego trzeciego w prezydenckim wyścigu wyborczym kandydata, są panaceum dla polskiej demokracji. Natomiast ja uważam, że nie ma nic gorszego. Wystarczy przeanalizować wyniki ostatnich wyborów w porównaniu do JOW-ów i przełożyć ja na wyniki do parlamentu i okazało by się, że w Sejmie mielibyśmy po 229 posłów PO i PiS, jednego z Mniejszości Niemieckiej i pana Kukiza. Chyba jednak nie o to chodzi w polskiej demokracji. Jednomandatowe okręgi wyborcze zabetonowały na lata brytyjski parlament, ale w tej monarchii konstytucyjnej torysi i wigowie istnieli od wieków, a u nas obecne dwie największe partie nie mają takich korzeni. Zdecydowanie lepszym jest system wyborczy mieszany, który funkcjonuje w Niemczech i dopuszcza do władzy szeroką reprezentację społeczeństwa.
A w wyborach prezydenckich wybierzmy po prostu mądrze.
SŁAWOMIR PIETRZYK