[2015.03.13] ROŚNIE LICZBA EMERYTÓW
Dodane przez Administrator dnia 12/03/2015 18:49:17
Jak wynika z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w marcu liczba emerytów przekroczy 5 milionów osób. I będzie to rekord w historii demokratycznej Polski. Już raz mieliśmy podobną ilość emerytów w 2009 roku, ale było ich nieco mniej i proces ich przybywania wówczas uległ na kilka lat wyhamowaniu. To w tamtym roku rząd wygasił powszechne przywileje dla 55-latek i 60-latków. Wiedząc o tym kobiety urodzone w 1953 roku i mężczyźni urodzeni w 1948 roku uciekli wówczas na wcześniejsze emerytury. Wtedy to wygaszając przywileje, rząd zamknął drogę do wcześniejszego przechodzenia na emeryturę pięciu rocznikom. Te osoby musiały poczekać na osiągnięcie zwykłego wieku emerytalnego. Ponadto przybywa czterdziestoletnich emerytów wywodzących się ze służb mundurowych, bezpieki i innych zawodów. Patrz słynny „Tomek”, któremu urodziło się dziecko i zrezygnował z posłowania na jego wychowanie, bo wystarcza mu świadczenie resortowe i możliwość dorabiania. Skalę zjawiska potwierdzają dane, które mówią o powiększeniu liczby emerytów o 60 tysięcy w ciągu ostatnich 6 miesięcy ub. roku i 12 tysięcy tylko w grudniu, czyli przyrost jest progresywny.
Wiadomo, że rosnąca liczba emerytów oznacza większe wydatki ZUS na emerytury. W styczniu roku 2014 wydawaliśmy na emerytury 9,88 mld złotych miesięcznie. W tym roku styczeń zamknął się wydatkami sięgającymi kwoty 10,26 mld zł. To wzrost o 380 milionów złotych miesięcznie, co oznacza ok. 4,6 mld złotych więcej w skali roku, przy założeniu constans takiego przyrostu pobierających świadczenia, a wiadomo, że liczba ta będzie rosła niż malała.
W sytuacji, gdy obecnie co trzecia złotówka wypłacana z ZUS nie pochodzi ze zbieranych składek, a z budżetu państwa, budzi to niepokój. Rosnąca liczba emerytów powinna budzić coraz większe zaniepokojenie pracujących, albowiem z przez nich płaconych podatków, będzie trzeba przeznaczyć coraz więcej pieniędzy na wypłacane świadczenia. Może to spowodować konieczność wzrostu danin, aby podołać rosnącym wydatkom.
Szukając jakiegoś bardziej optymistycznego spojrzenia na naszą rzeczywistość demograficzną wyczytałem, że Polska ma stosunkowo nie najgorszą populację. Odsetek osób w wieku powyżej 65 lat, do liczby tych w wieku produkcyjnym wynosi 21,6 proc. Oznacza to, że wskaźnik osób potencjalnie w wieku emerytalnym do tych, co powinni pracować nie przekracza 1 do 4. To całkiem niezły wynik, bo średnia tego wskaźnika dla krajów zrzeszonych w OECD (zrzeszającej 34 rozwinięte kraje świata) wynosi 25,5 procent, a na przykład w takich krajach jak Grecja, Francja, Belgia, Finlandia, czy Szwecja oscyluje on wokół 30 procent, a w Niemczech sięga nawet 35 proc.
Okazuje się jednak, że to nie te kraje wydają najwięcej na świadczenia emerytalne. To Polska jest rekordzistą świata w tych wydatkach, bo wydajemy na nie 11,8 proc. PKB, a w przeliczeniu każdego punktu procentowego populacji starszych osób pochłania to w naszym kraju 0,55 pkt. proc. PKB. Nawet w rozpasanej socjalnie Grecji ten wskaźnik wynosi 0,41 pkt., w bogatych Niemczech sięga 0,32 pkt., a w Wielkiej Brytanii wynosi tylko 0,2 pkt.
Świadczy to o tym, że na świadczenia emerytalne wydajemy zdecydowanie dużo więcej pieniędzy w stosunku do obecnego potencjału gospodarczego Polski oraz naszej populacji wiekowej niż inne rozwinięte kraje należące do OECD. Jeśli dzisiaj ktoś obiecuje cofnięcie przyjętej nie dawno reformy emerytalnej, to po prostu buja w obłokach i okłamuje społeczeństwo, bo ciekawe skąd na to weźmie pieniądze? Czyżby z rosnących podatków? To na pewno nie spodoba się nikomu i nie zwabi młodych ludzi przebywających na emigracji z powrotem do kraju.
SŁAWOMIR PIETRZYK