[2015.02.05] DOKĄD ZMIERZA PUTIN?
Dodane przez Administrator dnia 05/02/2015 20:40:18
Wojna na Ukrainie prowadzona przez Rosję przybiera coraz bardziej ostrą formę. Giną niewinni ludzie zabijani w trolejbusach w Doniecku, czy we własnych domach w Mariupolu ostrzeliwanych z ciężkiej broni. „Rebelianci”, czytaj żołnierze rosyjscy i najemnicy walczą metodami coraz bardziej odbiegającymi od jakichkolwiek standardów. Zdjęcia watażki separatystów znęcającego się nad jeńcami, bijącego oficera ukraińskiego i grożącego mu pozbawieniem życia, to zwykłe bandyckie zezwierzęcenie. Już nawet Niemcy w czasie II wojny światowej jeńców wojskowych traktowali z należnym szacunkiem. No, ale cóż wymagać od zwykłych najemników i rosyjskich komandosów, którzy potrafią tylko zabijać i siać wokół siebie spustoszenie. Dorabianie ideologii, że bronią oni miejscową ludność przed ukraińskim faszyzmem w takiej sytuacji zakrawa na ironię. To oni stosują w walce metody faszystowskie i nikogo nie bronią, tylko są narzędziem w ekspansjonistycznej polityce Kremla.
Po aneksji Krymu, gdzie Ukraina liczyła jeszcze na opinię międzynarodową i presję cywilizowanych państw na Rosję, doszło do eskalacji wojny. Ukraińcy oddali bez walki Krym, bo sądzili, że w XXI wieku, argument karabinu i czołgu nie będzie zmieniał granic, uznawanych przez wszystkie państwa świata. Stało się inaczej i Ukraińcy zrozumieli, że bez czynnej obrony swojego państwa, mogą wkrótce zobaczyć rosyjskie czołgi w Kijowie. Po łatwym zdobyciu Krymu, Putin był przekonany, że też łatwo mu pójdzie na południu Ukrainy. Najpierw Ługańsk, potem Donieck, a teraz kierunek Mariupol pokazują, że jednak nie da prowadzić się ekspansji bez walki. Ukraińcy stawiają coraz większy opór i po ogłoszeniu mobilizacji ta wojna może być jeszcze bardziej krwawa. Rosja ma jeden doraźny cel, to jest zdobycie południa Ukrainy, jej podział, tak aby mieć dojazd do półwyspu krymskiego, na którym ludzie żyją w ciężkich warunkach bez połączenia z kontynentem. Drugi cel jest dalekosiężny, to destabilizacja Ukrainy i doprowadzenie do obalenia proeuropejskich władz i przywrócenie rządów prorosyjskich w stylu Janukowycza. Tylko to oznacza przywrócenie nieefektywnego, skorumpowanego systemu, który odsunie w niebyt szansę demokratycznego rozwoju Ukrainy. Coraz bardziej ta prawda dociera do większości społeczeństwa ukraińskiego i drugi cel będzie trudniej osiągnąć Putinowi, jeśli w ogóle będzie możliwy.
Zależy to nie tylko od samych Ukraińców w których wierzę, że będą do końca bronić swojej suwerenności, ale także od innych państw. I tutaj mam większe wątpliwości. Społeczność międzynarodowa oficjalnie potępia Rosję i rządy zachodnie nakładają sankcje na reżim Putina. Tylko w miarę rozwoju sytuacji i przedłużającego się konfliktu, słychać coraz więcej głosów w wielu tych państwach o tym, że sankcje pogłębiają kryzys gospodarczy i trzeba dogadać się z Putinem. Nic dziwnego, bo są to głosy ludzi bogatych, bądź ich reprezentujących, którzy mają istotny wpływ na władze w swoich krajach. Przecież Putin jest wręcz idealnym przywódcą dla oligarchów zachodnich. Rządzi surowcowym i zacofanym krajem oraz mocno trzyma „za mordę” zniewolone społeczeństwo. Największe zyski z takiej gospodarki czerpie wąska, bliska Putinowi rosyjska oligarchia, która pieniądze wydaje i lokuje na Zachodzie. Tym samym pieniądze płacone Rosji przez zachodnie państwa za surowce, wracają tam z powrotem i nabijają kiesę bogatym. Obawiam się, że to porozumienie oligarchów z Zachodu i Wschodu ponad naszymi głowami, doprowadzi w najlepszym przypadku do podziału Ukrainy, oby nie do dalszej ekspansji Putina.
SŁAWOMIR PIETRZYK