[2015.01.08] CHORA SŁUŻBA ZDROWIA
Dodane przez Administrator dnia 08/01/2015 18:53:11
I znów mamy horror w naszej służbie zdrowia, który uderza w pacjentów. Pan minister tego resortu jest w sporze z częścią lekarzy, głównie tzw. pierwszego kontaktu. Ten pierwszy próbuje wprowadzić reformy, których celem jest poprawa obsługi pacjentów onkologicznych oraz skrócenie kolejek do specjalistów. Drudzy uważają, że te reformy są wprowadzane ich kosztem i domagają się większych gratyfikacji za świadczone usługi. W efekcie lekarze współpracujący z jednym ze związków zawodowych nie otworzyli swoich gabinetów po nowym roku i domagają się negocjacji. Minister twardo zapowiada, że owszem negocjacje mogą być, ale dopiero po otwarciu przychodni i rozpoczęciu świadczenia usług medycznych. Nastąpił pat, gdyż każdy upiera się przy swoim stanowisku. Lekarze twierdzą, że strajkują w interesie pacjentów, którym chcą zapewnić odpowiednie standardy leczenia, a minister mówi, że lekarzom chodzi tylko o zwiększenie swoich dochodów i podaje kwotę ponad miliarda złotych, które dodatkowo miałyby trafić do rąk lekarzy rodzinnych.
W sporze ministra z lekarzami chodzi głównie o pakiet onkologiczny. Dzięki niemu chorzy na raka w Polsce mogliby wreszcie uzyskać szybką diagnozę i leczenie poza kolejnością. Pozwoliłoby to naszemu krajowi opuścić jedno z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej w skutecznym leczeniu tej groźnej choroby. Idea jest słuszna, ale diabeł tkwi w szczegółach. W tym pakiecie odgrywają istotną rolę dodatkowe badania, których miało być ok. 20. Minister początkowo na nie przeznaczył 800 mln zł, ale lekarze domagali się więcej, dostali w efekcie 1,17 mld zł i zmniejszono ilość obligatoryjnych badań do sześciu. To jednak również nie zadowoliło lekarzy. Nie zaakceptowali oni także zwiększonej stawki na pacjenta z 96 zł w roku 2014 na 136 zł od 1 stycznia br. domagając się jeszcze więcej…
To tylko część sporu. Druga część reformy Arłukowicza to zmniejszenie kolejek do specjalistów, czego pacjenci oczekują z utęsknieniem. Tylko czy metoda zaproponowana przez ministra jest dobra? Ta reforma zakłada bowiem nałożenie większych obowiązków na lekarzy rodzinnych, którzy w jakiejś mierze mieliby zmniejszyć kolejki do specjalistów stwarzając szczelniejsze sito. Wprowadzenie skierowania do dermatologa i okulisty moim zdaniem na pewno nie rozwiąże problemu, bo lekarz rodzinny nie dysonuje ani wiedzą, ani odpowiednim sprzętem w zakresie leczenia pacjentów zagrożonych chorobami oczu i czy skóry. Wątpię, czy zmniejszy to kolejki do tych dwóch specjalistów. Natomiast na pewno doprowadzi to do zwiększenia kolejek do lekarzy rodzinnych, tych co będą w nich stać, aby uzyskać skierowanie do okulisty i dermatologa. Ponadto odwlekanie przez lekarza rodzinnego wizyty do specjalistów poprzez próby nieudolnego leczenia może jedynie pogorszyć stan zdrowia pacjenta, a tym samy zwiększyć koszty jego leczenia.
Kluczem do rozwiązania sprawy chorej polskiej służby zdrowia jest jedynie zwiększenia środków na jej potrzeby, co nie koniecznie znaczy na podwyżki płac lekarzy. W większości cywilizowanych państw przeznacza się na służbę zdrowia ponad 10 proc. PKB, a u nas dopiero od niedawna oscylujemy wokół 7 proc. W systemie ubezpieczeniowym, który obowiązuje w Polsce, składka wynosi 9 proc., a w Niemczech waha się w granicach 12-15 proc. w zależności od kasy chorych, we Francji sięga nawet 18,5 proc. i pacjenci dodatkowo partycypują w kosztach świadczeń medycznych. Póki nie przeznaczymy większych pieniędzy na służbę zdrowia, to żadne doraźne reformy nie przyniosą poprawy jej funkcjonowania.
SŁAWOMIR PIETRZYK