[2014.12.11] W OBRONIE WOLNOŚCI MEDIÓW?!
Dodane przez Administrator dnia 11/12/2014 18:20:33
Prawo i Sprawiedliwość organizuje 13 grudnia marsz obywatelskiego sprzeciwu „W obronie demokracji i wolności mediów”. Nie jest to przypadkowo dobrana data, ale nawiązuje do wprowadzenia stanu wojennego przed 33 laty. Przyjrzyjmy się zatem spokojnie jak tę datę oceniają Polacy w hierarchii najważniejszych wydarzeń w historii Polski ostatnich stu lat. Jest ona według badania przeprowadzonego przez CBOS w 2011 roku, dopiero na 9 miejscu z 6 procentowym poparciem. Co ciekawe na pierwszym jest obalenie komunizmu w 1989 roku (24 proc.), na drugim wybór Karola Wojtyły w 1978 na papieża (21 proc.), a na trzecim odzyskanie niepodległości w 1918 roku (20 proc.). Inne wydarzenia jak wejście do UE, powstanie „Solidarności”, czy druga wojna światowa i związane z nią inne wydarzenia, mają już zdecydowanie niższe notowania.
Z innych badań OBOP możemy się dowiedzieć, że dla 22 proc. Polaków 13 grudnia nie kojarzy się z niczym?! W 2011 roku, czyli w 30 rocznicę stanu wojennego, uczelnie i różne instytuty prześcigiwały się w ocenach stosunku naszych rodaków do tego wydarzenia. Według wspomnianego OBOP-u ponad połowa Polaków uważała wprowadzenie stanu wojennego za uzasadnione, 57 proc. było przekonanych, że stan wojenny uchronił nas przed zbrojną interwencją Związku Radzieckiego. A 26 proc. respondentów twierdziło nawet, że twórcom stanu wojennego należą się słowa uznania i szacunku. Na pewno obecny prezydent RP Bronisław Komorowski brał pod uwagę te badania, gdy niedawno podjął decyzję o swoim udziale w pogrzebie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, licząc się ze zdaniem milionów Polaków. Po raz pierwszy 13 grudnia tego roku nie będzie wśród żyjących wspomnianego autora stanu wojennego Wojciecha Jaruzelskiego. Od lat określone środowiska urządzały happeningi pod domem generała. Teraz nie będą miały tej możliwości. Co prawda żyje jeszcze współautor tego kontrowersyjnego przedsięwzięcia gen. Kiszczak, ale to nie ten format i nie do końca wiadomo, gdzie on przebywa.
W tej sytuacji Jarosław Kaczyński zdecydował się zorganizować manifestację pod szczytnymi hasłami obrony demokracji i wolności mediów właśnie 13 grudnia, aby podtrzymać tradycję kontestowania. Jest to pierwsza data wzbudzająca emocje w niektórych kręgach, po krytykowanych przez PiS wyborach samorządowych, która daje pretekst do podgrzania atmosfery protestów. Na następne takie daty trzeba byłoby czekać, aż do wiosny… Takiej okazji nie można zmarnować i trzeba ludzi wyprowadzić na ulicę, a zapewnienia o pokojowym charakterze demonstracji moim zdaniem nie odegrają większej roli, sądzę że wręcz odwrotnie, organizatorom będzie nawet zależało na zawieruchach.
Największym paradoksem w tym jest upominanie się o wolne media, które w obecnej Polsce przy udziale rządzących w tym również PiS są tłamszone od lat. Co prawda nie ma cenzury prewencyjnej, ale status dziennikarzy w prywatnych mediach, będących w większości w rękach koncernów zagranicznych jest daleko odbiegający od standardów znanych w innych europejskich krajach. Przywróćmy dziennikarzom ich niezależność i pozycję zawodową, dzięki zmianom przepisów prawa przez polski parlament, przy udziale największej partii opozycyjnej jaką jest PiS, a wtedy będziemy mogli mówić o wolności mediów. Tej wolności nie załatwimy mediom w kryteriach ulicznych jak to proponuje Jarosław Kaczyński. No, ale jest to przewrotność organizatorów marszu, którym wcale nie chodzi o obronę wzniosłych wartości, lecz tylko o wywołanie niepokojów społecznych i granie na emocjach ludzi…

SŁAWOMIR PIETRZYK