[2005.07.14] Po zamachu w Londynie
Dodane przez Administrator dnia 14/07/2005 18:33:23
Znów uderzyli. Tym razem celem stał się Londyn. I zapewne nie będzie to ostatnie miasto, które ucierpiało w wyniku krwawego zamachu. Terroryści mogą uderzyć wszędzie. Warto pamiętać, że akty terroru nie dotyczą wyłącznie państw uczestniczących w operacji irackiej. Krwawe zamachy miały miejsce także w Indonezji, Pakistanie, Arabii Saudyjskiej i w wielu innych miejscach świata. Z drugiej jednak strony, w większości przypadków wiązały się one jakoś z cywilizacją Zachodu, a międzynarodowa okupacja Iraku (jak chcą jedni) czy misja stabilizacyjna (jak chcą inni) stała się tylko wygodnym pretekstem dla al-Kaidy i innych islamskich radykałów gotowych poświęcić życie w walce z niewiernymi.
Zachodnia cywilizacja rozprawi się skutecznie z islamskim terroryzmem, jeśli będzie w stanie przeciwstawić mu własne wartości i jeśli będzie gotowa tych wartości bronić. Tylko, czy będzie gotowa, skoro nie tak dawno europejscy przywódcy wartości te usunęli z europejskiego traktatu konstytucyjnego? Czy będzie gotowa, skoro mówiący o potrzebie obrony tych samych wartości prezydent Bush, wyśmiewany jest przez liberalne media za swój konserwatyzm, a wręcz zacofanie, zaś bohaterem staje się Zapatero, który uległ szantażowi terrorystów i wycofał hiszpańskie wojska z Iraku, a dziś jego rząd szczyci się tym, że hiszpańscy homoseksualiści mają prawo adoptować – nieświadome niczego – dzieci?
Ma rację niemiecki minister spraw wewnętrznych Otto Schily, gdy twierdzi, że dekadencka Europa, która nie broni własnej kultury, która nie chroni własnego dziedzictwa, skazana jest na porażkę z radykalnym islamem. Problem w tym, że dzisiejsza Zachodnia Europa przypomina nie mogącego się poruszać z przejedzenia grubasa na sflaczałych nogach, który potrafi myśleć tylko o dalszym jedzeniu.
Jeszcze jest czas na opamiętanie i podjęcie stosownej kuracji. Tylko, czy tacy przywódcy jak Chirac lub Schröder to rozumieją?
Jan L. FRANCZYK