[2014.08.01] DOKĄD ZMIERZAMY?
Dodane przez Administrator dnia 01/08/2014 12:54:04
W tym roku obchodzimy okrągłe daty ważnych wydarzeń militarnych. Właśnie minęła 100 rocznica wybuchu I wojny światowej, a z nią razem tyle samo lat minęło od rozpoczęcia Czynu Legionowego, który doprowadził nas po 123 latach zaborów do odzyskania niepodległości. Tę wojnę mimo jej tragicznych skutków dla milionów, które utraciły życie, wspominamy pozytywnie, bo doprowadziła ona do odrodzenia się wielu państw, nie tylko Polski. Piszemy w tym numerze „Głosu” o uroczystościach Czynu Legionowego w tym numerze, przypominając zarazem o tym, że przez ziemie, gdzie powstała Nowa Huta, przetoczył się także walec tej pierwszej wojny światowej.
Również w tych dniach przypominamy Powstanie Warszawskie, które wybuchło 70 lat temu, 1 sierpnia 1944 roku. Akurat w minionym tygodniu byłem w Warszawie z rodziną i mieliśmy trochę czasu pochodzić po stolicy i w różnych jej miejscach można spotkać tablice i pomniki przypominające tamte wydarzenia. Niestety są to tragiczne ślady mówiące ilu powstańców straciło życie w nierównym boju z przeważającymi siłami hitlerowców lub wskazujące miejsca, gdzie bestialsko mordowano ludność cywilną stolicy.
Już za miesiąc będziemy obchodzili 75 rocznicą wybuchu II wojny światowej. Ta wojna była największym holocaustem w dziejach ludzkości. To podczas niej zaangażowano olbrzymie siły militarne, które doprowadziły do potężnych zniszczeń. W wojnie uczestniczyło 1,7 mld ludzi, w tym 110 mln z bronią. Według różnych szacunków zginęło w niej od 50 do 78 milionów ludzi. Jej okrucieństwa znam z opowieści tych, którzy byli bezpośrednimi uczestnikami tej okrutnej wojny. Od lat jestem związany z nowohuckim środowiskiem kombatanckim i wysłuchałem wspomnień wielu kombatantów, a także utrwaliłem je w formie pisemnej dla ocalenia od zapomnienia. Niestety odchodzą ostatni uczestnicy tej wojny. W tym tygodniu zmarł Czesław Łotarewicz, o którym wspomnienie zamieszczamy na str. 12. Jego przeżycia z lat, gdy był żołnierzem AK na Wileńszczyźnie, a później uczestnikiem słynnego procesu w Moskwie przeciwko szesnastu przywódcom związanych z rządem londyńskim i wreszcie przez 13 lat więźniem na dalekiej Syberii, co przybliżałem na łamach Głosu i w Zeszytach Historycznych. Gdy wielokrotnie rozmawiałem z tym wielkim Polakiem jak również innymi kombatantami, mówili mi, aby nic podobnego, co oni przeżyli nie powtórzyło się już nigdy.
Teraz gdy jesteśmy świadkami tragicznych wydarzeń na Ukrainie, Bliskim Wschodzie, czy w innych miejscach, gdzie toczą się lokalne wojny, mam coraz większe obawy przed powtórką z historii. Gdy słyszę wywody znanych komentatorów porównujące Majdan do Powstania Warszawskiego, gdzie snajperzy strzelali do ludzi jak do tarcz. Gdy zajęcie Krymu porównuje się do Anschluzu Austrii to mam wątpliwości, czy są to dobre porównania. Jednak gdy słyszę o zabijanych niewinnych ludziach, kobietach i dzieciach w Gazie, czy Syrii lub na pokładzie zestrzelonego samolotu nad wschodnią Ukrainą, to zaczynam mieć obawy, czy nie pozwalamy jakimś dyktatorom na postępowanie, które prowadzi do holocaustu. Powinniśmy wywrzeć zdecydowany nacisk na polityków, aby doprowadzili do zaprzestania takich bestialskich praktyk.
SŁAWOMIR PIETRZYK