[2014.05.16] TRZY RAZY TAK
Dodane przez Administrator dnia 16/05/2014 15:34:17
Ostatnio otrzymuję sygnały i pytania od znajomych, sprowadzające się do pytania: wybierasz się do Brukseli? Pokazały się w różnych miejscach banery i plakaty, które są komentowane życzliwie w stylu wyglądasz jak żywy… Faktycznie podjąłem decyzję o wystartowaniu z listy SLD/UP w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jestem bezpartyjny, ale zawsze serce miałem i mam po lewej stronie. Program formacji politycznej wrażliwej na krzywdę ludzką i niesprawiedliwość jest mi bliski. Ostatnio Sojusz Lewicy Demokratycznej przygotował trzy ważne projekty ustaw dotyczące życia i bytu Polaków.
Pierwsza dotyczy zmiany ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Celem tej ustawy jest udzielenie pomocy najuboższym emerytom i rencistom oraz osobom pobierającym świadczenia przedemerytalne, poprzez podwyższenie pobieranych świadczeń o 200 zł miesięcznie. Również renty socjalne wzrosłyby o tę kwotę. Okazuje się, że cała operacja mieściłaby się w zaplanowanym budżecie. Tak, tak rządzący podjęli decyzję o waloryzacji świadczeń emerytalno-rentowych z dniem 1 marca o 1,6 proc. i przeprowadzona waloryzacja kosztuje budżet 2,6 mld zł. Jest to mniej niż zaplanowano w ustawie budżetowej, która ma zaplanowany wskaźnik 2,14 proc., a koszt wówczas wynosiłby w 2014 roku 3,56 mld zł. Natomiast proponowana podwyżka najniższych świadczeń kosztowałaby ok. 900 mln zł, czyli zmieściłaby się w planach budżetowych. Tegoroczna waloryzacja przyniosła tym, którzy mają niskie świadczenia kilkanaście złotych, co nie jest żadnym wsparciem. Najwyższy czas jest podnieść wyraźnie te głodowe emerytury i renty, bo ludzie je pobierający żyją na granicy ubóstwa.
Drugi projekt zakłada zmianę ustawy o minimalnych wynagrodzeniach za pracę. Proponowane zmiany mają służyć określeniu poziomu wynagrodzeń, wypłacanych w ramach pracy zarobkowej na poziomie odpowiadającym minimalnemu wynagrodzeniu. Obecnie zdarza się, że w wyniku zatrudniania pracowników na tzw. umowach śmieciowych wynagrodzenie wynosi nawet 3 zł za godzinę. Wartość ta jest ponad trzykrotnie niższa od tego co wynika z proponowanych wyliczeń płacy minimalnej. Wówczas najniższa stawka wynosiłaby 10 zł za godzinę i takiej kwoty domagają się projektodawcy. Stanowi to i tak minimum, które pracownicy powinni otrzymywać. Jest to ok. 2,5 euro na godzinę, gdy w krajach UE ta stawka jest wielokrotnie wyższa. Projektowana ustawa nie obciążałaby ani budżetu państwa, ani samorządów terytorialnych.
Wreszcie trzeci projekt ustawy dotyczy zmiany kodeksu pracy i chodzi o to, aby łączny czas zatrudnienia pracownika na podstawie umowy o pracę na czas określony u danego pracodawcy nie mógł przekraczać 24 miesięcy. Chodzi o to, aby pracodawcy nie trzymali w szachu pracowników w nieskończoność na umowach czasowych, które bardzo ograniczają pracowników. Obecne ograniczenia umów czasowych do nie więcej niż dwóch pod rząd są bowiem łatwo obchodzone przez pracodawców. Wystarczy przerwać umowę o pracę, umową cywilnoprawną (zlecenie) na krótko i w ten sposób wielokrotnie przedłużać niekorzystną umowę na czas określony. Sądzę, że zgodzą się państwo ze mną, że warto poprzeć te trzy projekty ustaw dotyczące podstawowych praw pracowniczych, a także bytu Polaków żyjących w niezwykle trudnych warunkach materialnych.
SŁAWOMIR PIETRZYK