[2014.04.17] UWAŻAJCIE NA DYNGUSA…
Dodane przez Administrator dnia 17/04/2014 22:27:32
Nadchodzi dobry czas świąt Wielkiej Nocy, a tuż po nich - kanonizacji Jana Pawła II – w Święto Miłosierdzia Bożego. Dla katolików Wielki Tydzień to czas odnowy i przebaczenia. Wielu z nas odwiedza kościoły i dokonuje rachunku sumienia, zakończonego spowiedzią. Wychodzą naprzeciw tym oczekiwaniom spowiednicy, będąc w dyspozycji wiernych podczas wielu godzin, a nawet w nocy. Spowiedź to ważny akt wiary katolickiej, ale połączony z autentycznym rachunkiem sumienia i postanowieniem poprawy. Co to znaczy? No nie tylko ostentacyjne odbycie spowiedzi i przyjęcie eucharystii w kościele podczas mszy w te świąteczne dni, tak aby wiedzieli sąsiedzi i znajomi. To powinno być coś więcej. Dotyczy to w szczególności osób publicznych, które w różnych sytuacjach afirmują się swoją wiarą. Niestety ich postępowanie jest dalekie od tego ducha pokory i pojednania. Bazą takiej postawy powinno być traktowanie, co prawda swoich przeciwników politycznych, jednak jako braci, a nie wrogów. Niestety mam inne odczucia, gdy oglądam wystąpienia niektórych polityków pełne nienawiści kierowane do swoich rywali politycznych.
Wielu polityków wybiera się do Watykanu na kanonizację Jana Pawła II. Niektórych nawet pokażą kamery. Tylko zastanawiam się, czy nie tylko o to im chodzi. Udział w takiej uroczystości to powinna być także identyfikacja z wartościami, które głosił Papież. Wielu polityków zna słowa Papieża, które on głosił i zawarł w swoich encyklikach. Mało tego, często powołuje się na nie w swoich wystąpieniach. Nasuwa się jednak pytanie, na ile te wartości wdrażają w swoje życie? Na pewno wielu z polityków pamięta słynne wystąpienie Jana Pawła II w Sejmie, po którym wielu z nich deklarowało, że inny polityk to już nie wróg, przeciwnik, ale ktoś kto ma inne poglądy i trzeba go traktować ze szacunkiem i życzliwością. Czy tak jest?
Oczywiście tak nie jest. Nadal napędem polskiej polityki jest ścieranie się dwóch głównych partii, które taktycznie podgrzewają swoje różnice i animozje. Jest to im wygodne, aby nie dopuszczać do znaczenia nowych sił politycznych. Ostatnio nawet się zastanawiam, czy główna partia opozycyjna przestraszona rosnącą popularnością, znów nie powraca do irracjonalnej retoryki w sprawie katastrofy smoleńskiej tylko po to, aby nadal pozostać główną partią opozycyjną. Dzisiaj sprawowanie władzy to ciężkie brzemię i trzeba być do niego przygotowanym, a przede wszystkim podjąć go z całą odpowiedzialnością. Mam duże wątpliwości, czy jest tym zainteresowana główna opozycyjna partia. Potwierdzają to rozliczenia z pieniędzy podatników przeznaczanych na partie polityczne, prawie takie same dla partii rządzącej jak najważniejszej partii opozycyjnej.
Panowie politycy z partii rządzącej i tej stojącej na czele opozycji, chciałbym przypomnieć, abyście nie widzieli w drugim człowieku tylko konkurenta i wroga, ale brata, który ma inne poglądy. Mówmy o etyce pracy, o budowaniu wspólnoty jaką jest Polska, gdzie jeden drugiego brzemiona niesie. Bądźmy wrażliwi na biedę i wykluczenie wielu naszych rodaków. Szukajmy rozwiązań, które poprawią los wielu ludzi znajdujących się w trudnej sytuacji. Pamiętajmy o tym nie tylko w obliczu wielkanocnych świąt, ale także po nich podczas zbliżających się wyborów i innych aktów rywalizacji politycznej. Bo jeśli do tego nie dojdzie, to kiedyś naród zrobi tym politykom takiego dyngusa, że zmiecie ich fala z tej niedoskonałej polskiej sceny politycznej.
SŁAWOMIR PIETRZYK