[2014.04.03] W poszukiwaniu sensacji
Dodane przez Administrator dnia 03/04/2014 20:04:24
Zawsze w tzw. sezonie ogórkowym, czyli najczęściej podczas wakacji media szukają tematów sensacyjnych, które zwróciłyby uwagę odbiorców. Takim klasycznym przykładem jest nagłaśnianie istnienia potwora ze szkockiego jeziora Loch Ness, zwanego pieszczotliwie „Nessie” lub słynnego Yeti. To była i jest klasyka. Obecnie dziennikarze starają się epatować swoich czytelników, radiosłuchaczy, czy telewidzów innymi pomysłami. Liczy się wywołanie zainteresowania w dużym stopniu. Martwi mnie, że nie zawsze podawane w mediach informacje są zgodne z faktografią , a bywa że mijają się w ogóle z prawdą.
Ostatnio pojawiły się w niektórych krakowskich mediach dwie informacje inspirowane zamieszczonymi na portalach społecznościowych sensacyjnymi wieściami. Jedną z nich była informacja jakoby zmieniono projekt umieszczenia ledów na właśnie kończonej hali sportowo-widowiskowej w Czyżynach. W skrajnej postaci nawet niektórzy autorzy tych wieści twierdzili, że w ogóle nie będzie ekranu ledowego i ze względów oszczędnościowych będą tylko metalowe konstrukcje. Uprawdopodobnieniem tego zdarzenia jest brak ledów mimo, że hala jest na ukończeniu. Postanowiłem sprawdzić u źródła te hiobowe wieści. Jak mnie poinformował jeden z prezesów firmy prowadzącej inwestycję ledy będą instalowane na hali w Czyżynach zgodnie z projektem. Jedynie w ub. roku nastąpiła jego modyfikacja, bo kiedy planowano halę przed kilkoma laty ta technika istotnie poszła do przodu. Zatem będą nowsze ledy, które wymagają odpowiedniego mocowania i to jest jedyna zmiana. Zgodnie z projektem będzie od strony ul. Lema duży ekran ledowy o pow. 500 m kw., na którym będzie można wyświetlać obrazy nawet z imprezy odbywającej się we wnętrzu hali. Będą także ledy na pozostałej części zewnętrznej obudowy hali, co będzie z dala widoczne.
Drugą sensacyjną wiadomością, którą powielano w niektórych mediach było twierdzenie, jakoby diametralnie zmieniono projekt budowanej przy ul. Giedroycia spalarni odpadów. Chodziło o zmianę ponoć projektu architektonicznego dachu, na którym miała rosnąć zielona trawa, a teraz jej nie będzie i zostanie tylko zielona… blacha. Faktem jest, że w tzw. wizji architektonicznej zakładano możliwość dachu z trawą zieloną. Jednak inwestor już na etapie uzyskania pozwolenia na budowę zrezygnował z tej wizji, biorąc pod uwagę użyteczność takiego dachu jak również koszty jego utrzymania. Nie zmieniono ani bryły, ani konstrukcji budynku i co najważniejsze pozostawiono najnowocześniejszą technologię w utylizacji odpadów zapewniająca wysokie standardy ekologiczne. Ale nie to było ważne dla niektórych szukających sensacji. Nadal wręcz krzyczeli, że spalarnia bez trawy na dachu, to już nie ta sama spalarnia, którą zaplanowano…
No cóż zawsze będą ludzie, którzy szukają przysłowiowej dziury w czymś całym. Najgorsze w tym, że próbują tą wyimaginowaną dziurą epatować odbiorców, wprowadzając ich w błąd. Mam jednak nadzieję, że odbiorcy w Krakowie to są ludzie mądrzy, którzy potrafią odróżnić próby szukania sensacji od prawdy. Najważniejsze w tym jest to, aby zwyciężała nie tylko prawda, lecz racje i wynikające z nich działania opierające się na rozumie.
SŁAWOMIR PIETRZYK