[2013.08.22] JERZY, FRANCISZEK WÓJCIK
Dodane przez Administrator dnia 22/08/2013 15:40:10
Jego ród wywodzi się z Luboczy, która blisko 60 lat temu została włączona do Nowej Huty, części Krakowa. Urodził się w 1955 roku w rodzinie Władysławy i Jakuba Wójcików jako najmłodszy z rodzeństwa wraz z bratem bliźniakiem Januszem. Dzieciństwo spędził w Luboczy. Ma trzy starsze siostry Marię, Alicję i Janinę. Maria najstarsza zastępowała najmłodszym braciom mamę, która ciężko pracowała na roli. Ojciec także był rolnikiem, ale gdy powstała huta, podjął w niej pracę na Walcowni Gorącej, gdzie przepracował 25 lat. Młodego Jurka ojciec nieraz zabierał na hutę, która zresztą częściowo powstała na ich ojcowiźnie. Dlatego nic dziwnego, że po ukończeniu szkoły podstawowej w Luboczy, a potem zawodowej szkoły w os. Złota Jesień, szybko poszedł w ślady ojca i rozpoczął pracę w Kombinacie Metalurgicznym na Wydziale Mechanicznym w tzw. P-67, czyli Tokarni Walców, gdzie szefem był inż. Jan Siemieniec. Ten człowiek odegrał w Jego życiu ważną rolę. Był jego nauczycielem w szkole i wybrał go z kilkoma kolegami na do pracy na wydziale którym kierował, będąc wzorem sumienności i staranności dla swoich pracowników. Zaocznie, pracując ukończył Technikum na Złotej Jesieni. Bakcyl pracy społecznej połknął działając w harcerstwie w szkole i w organizacji młodzieżowej w Hucie. Posiada staż pracy w hucie 42 lata, od 1 września 1970 roku do 2012 roku, gdy ze względu na stan zdrowia przeszedł na rentę. Ten czas przepracował w jednym zakładzie, nie mając ani jednego spóźnienia i tzw. „bumelki”. W 1990 roku ulegając ogólnej atmosferze „brania spraw w swoje ręce” założył z kuzynem zakład lakierniczy, który dość szybko się rozwinął. Jednak szwankujące zdrowie nie sprzyjało pracy na dwa etaty. Ponadto musiała zająć się swoimi rodzicami będącymi w podeszłym wieku. W tej sytuacji po kilkunastu latach nawet nieźle prosperującej własnej działalności musiał wybrać i wybrał prace w hucie, czego do dzisiaj nie żałuje.
Jest mocno związany z Luboczą, z której się wywodzi. Jego dziadek Piotr był rotmistrzem podczas I wojny światowej i powrócił z wojny jako inwalida bez nogi. Otrzymał niezłe zadośćuczynienie, co pozwoliło mu prowadzić wraz z żoną sklep w Luboczy. Jerzy Wójcik ożenił w roku 1977 z luboczanką Krystyną z domu Pietruszka, która pracuje od 1976 r. w Zakładach Przemysłu Tytoniowego w Dziale Technicznym. Wychowali wspólnie dwóch synów starszego Dawida będącego dyrektorem firmy kosmetycznej, który jest żonaty z Anią i mają już dzięki nim dwójkę wnuczek Zuzię i Olę. Drugi syn, młodszy Przemysław szef logistyki w jednej z niepołomickich firm także jest żonaty z Joanną i we wrześniu urodzi się im dziecko. Na kolejne wnuczątko czekają z niecierpliwością. W 2006 roku sponsorował nowo powstałe Stowarzyszenie Przyjaciół Luboczy i z czasem został zaproszony do współpracy w Stowarzyszeniu. Wiele zawdzięcza ks. Stanisławowi Dolasińskiemu proboszczowi w Luboczy, państwu Teresie i Beniowi Tomczykom, a także niespożytym liderom Stowarzyszenia Irenie Kot i Andrzejowi Królowi. W 2009 roku zostaje Starostą dożynek lubockich i włącza się aktywnie w działalność Stowarzyszenia współorganizując uroczystości wynikające z kalendarza kościelnego m.in. takie jak Boże Ciało, Matki Boskiej Zielnej, opłatek oraz jasełka, czy z okazji Wielkanocy konkurs palm i straż przy Grobie Pańskim. Prowadzi dokładną Kronikę „Moje spotkanie ze Stowarzyszeniem Przyjaciół Luboczy”, gdzie wszystko jest odnotowane. W tym i nie tylko przypadku jest jego wzorem Franciszek Nowak z sąsiedniego Grębałowa. Podziwia go za aktywność na rzecz społeczności lokalnej i sam stara się iść Jego śladem. W 2010 roku wraz z innymi sąsiadami pomaga pogorzelcom rodzinie Łukasików, którzy odzyskali dom. Jest czuły na nieszczęście innych ludzi i wspólnie z rodziną Zieleniaków istotnie wspierał razem z żoną dwóch wspólnych kuzynów, którzy przedwcześnie utracili rodziców. Tu w Luboczy, Grębałowie, Łuczanowicach, Wadowie i Pleszowie więzi rodzinne i sąsiedzkie odgrywają istotną rolę. W 2012 zostaje wybrany prezesem Stowarzyszenia Przyjaciół Luboczy. Stara się rozwinąć wraz z Przyjaciółmi działalność Stowarzyszenia. Organizują oprócz świąt kościelnych, Dzień Niepodległości, Dzień Kobiet, a także czczą rocznicę śmierci Jana Pawła II. Jednak Jego największym marzeniem jest dokonanie zmian w Luboczy. Chciałby, aby dokończono modernizację ul. Lubockiej. Bardzo go cieszy wsparcie Rady Dzielnicy XVII, gdy przynajmniej wykonano przejście dla pieszych przy przystanku autobusowym obok przychodni i kaplicy. Ma nadzieję, że plany z powstaniem nowoczesnego kompleksu sportowego w Luboczy zostaną zrealizowane. Jego pasją jest ogród przy domu, pełen ciekawych upraw, ale także z miejscem zabaw dla wnuczek i rodzinnych spotkań przy grillu. Na koniec, co dla nas ważne, Jerzy Wójcik jest stałym Czytelnikiem wraz z rodziną swoją i żony „Głosu Nowej Huty” od lat. Teściowie Stanisława i Stanisław (nestor lubocki) Pietruszkowie co czwartek wysyłają wnuczkę Paulinę po nowy „Głos”, bo tutaj można przeczytać aktualne lokalne wiadomości.
SŁAWOMIR PIETRZYK


Fot. Marcin Pietrzyk