[2013.08.18] WŁADYSŁAW PIETRZAK
Dodane przez Administrator dnia 18/08/2013 17:30:49
Jest autochtonem nowohuckim, urodził się w Wolicy w 1938 roku. Jego rodzina pochodzi od pradziadów z tej miejscowości, która obecnie wchodzi w skład Dzielnicy XVIII Nowa Huta. Jego rodzice Stanisław Pietrzak oraz Agata z domu Pyrka też urodzili się w Wolicy, ale nie mieli roli i nie było im lekko. Ojciec pływał na galarach i wydobywał piasek i żwir z Wisły, a matka prowadziła dom i podejmowała się prac polowych u sąsiadów. Ciężkie czasy nastały podczas wojny, gdy ojca powołali do wojska. Ojciec po wojnie pracował jako ślusarz i zachęcił syna do kontynuacji pracy w tym zawodzie. Najpierw młody Władek ukończył szkołę powszechną w Wolicy i zdobył zawód w zasadniczej szkole w Niepołomicach. Pan Władysław z uznaniem wspomina tamte czasy, bo w szkole nauczył się bardzo wiele w zakresie ślusarstwa, spawalnictwa i poznał tajniki zawodu, który do dzisiaj wykonuje. Czynną służbę wojskową odbył w Czerwonych Beretach gdzie oddał 18 skoków. Służył tam 2,5 roku, o pół roku dłużej, bo był bardzo przydatny do naprawy PKM, czyli karabinów przeciwlotniczych. Zawiązane przyjaźnie do dzisiaj podtrzymuje. Jest członkiem stowarzyszenia zrzeszającego byłych spadochroniarzy i bierze regularnie udział w spotkaniach towarzyskich. Początkowo podjął pracę w stoczni krakowskiej, a później w „Polmozbycie”, zostając specjalistą do napraw motocykli w os. Na Wzgórzach Krzesławickich. Z czasem się usamodzielnił i założył swój zakład ślusarski na Piaskach Wielkich w 1967 roku, który przeniósł na Wolicę w 1974 roku. Jednak czas motocykli powoli mijał i pan Władysław rozszerzy działalność i wymyślając sobie, że będzie szlifował wały samochodowe. Nie miał do tego przygotowania, ale doświadczenie ślusarskie pomogło opanować nową specjalność zawodową. I tak w roku 1980 powstał warsztat mechaniki samochodowej o specjalizacji obróbki szlifierskiej, w którym przed kilkoma laty hucznie obchodził 30-lecie. Ten wybór okazał się strzałem w „10”. Roboty przybywało i w apogeum rozwoju zakładu zatrudniał 11 pracowników. Obecnie samochody osobowe są coraz trwalsze i można nimi jeździć bez większych remontów kilkaset tysięcy, a nie tak jak dawniej, gdzie wały trzeba było szlifować już po 100 tysiącach kilometrów. Władysław Pietrzak jest od 1967 roku członkiem Cechu Metalowego, a później Motoryzacyjnego w Zrzeszeniu Rzemiosła, które wyróżniło go wszystkimi odznakami Kilińskiego za zasługi dla Rzemiosła Polskiego, począwszy od brązowej do platynowej. Od 1991 r. uruchomił nowoczesny zakład na Wolicy. Jest człowiekiem życzliwym i działającym na rzecz społeczności lokalnej. Stara się pomagać potrzebującym, wspiera lokalną Ochotniczą Straż Pożarną i został wyróżniony jako Honorowy Strażak Złotym Medalem za Zasługi dla Pożarnictwa. Bierze udział w lokalnych inicjatywach i uroczystościach. Był Gospodarzem na lokalnych dożynkach. Został zaś doceniony w sposób bardzo nietypowy. W roku 1992 społeczność lokalna wystąpiła z ciekawym wnioskiem. Ulica, przy której mieszka i prowadzi warsztat nie miała nazwy. Zatem zaproponowano nadanie jej nazwy Szlifierska i propozycja została usankcjonowana przez władze miasta w 1993 roku. Czuje się tym wyróżniony, bo to tak jakby miał swoją ulicę.
Obecnie, od blisko 20 lat ma swoją nową pasję – bociany. Od młodzieńczych lat pamięta bociany w Wolicy i nawet jako młody chłopak uratował bociana wyrzuconego z gniazda. Na początku lat dziewięćdziesiątych widział bociany gnieżdżące się obok jego warsztatu, w olszynie. Wtedy postawił swoje pierwsze gniazdo, które z czasem zostało zasiedlone. I tak zaprzyjaźnił się z bocianem, który przylatuje tu od lat. Nazywa go zdrobniale „Władusiem”. Bocian tak się oswoił, że od lat „urzęduje” na podwórku, dając się dokarmiać serduszkami kurcząt. Szerzej o tym piszemy w tekście na str. ??? Powstała z tego galeria zdjęć, którą można oglądać w specjalnym pomieszczeniu. Pan Władysław kocha dzieci i zaprasza je często do siebie, aby odwiedziły bociany. Pobyt uatrakcyjnia zabawkami i pokazami filmów. W ub. roku na błoniach, wraz z sąsiadami Stanisławem Kapturem i Tadeuszem Kostuchem i jego synem Mateuszem, urządzili plac zabaw dla dzieci wraz z oczkiem wodnym. Bywa, że „Właduś” w nim brodzi i jest dodatkową atrakcją dla dzieciaków. Marzy mu się, aby bociany zasiedliły oba gniazda na jego podwórku, a w przyszłości może więcej. W ub. roku niedaleko odbywał się sejmik bociani przed odlotem i Właduś przyprowadził na Jego podwórko kilkadziesiąt bocianów. Zatem pierwszy krok został zrobiony, aby w Wolicy powstało „Bocianowo”.
SŁAWOMIR PIETRZYK


Fot. autor