[2012.02.16] PORZĄDKI PRZED WIOSNĄ
Dodane przez Administrator dnia 16/02/2012 14:07:00
Druga połowa lutego, to najwyższy czas – jeśli ktoś nie zrobił tego wcześniej – na generalny przegląd naszego sprzętu przed nowym sezonem wędkarskim. Niby sprawa oczywista, ale znam takich, którzy po ostatniej jesiennej wyprawie na ryby odłożyli wędziska do kąta, a kołowrotki z resztą wędkarskiej galanterii wrzucili do torby i wszystko czeka na wiosnę. Na wędziskach pozostało ubiegłoroczne błoto, kołowrotki przyprószone drobinami piasku, żyłka – no, taka sobie… Oczywiście z tak „przygotowanym” sprzętem można wyruszyć nad wodę. Ale gdy coś się urwie, zatnie, gdy ryba zerwie zestaw, wtedy zamiast soczyście kląć, pretensje winniśmy kierować do siebie. Dlatego – powtórzę raz jeszcze – najwyższy czas przejrzeć sprzęt.
Ja zaczynam od przeglądu kijów. Wędziska należą do najczęściej zaniedbywanych fragmentów wędkarskiego sprzętu. A nic nie wzbudza takich emocji jak trzask laminatu nad wodą. Oczywiście wiadomo, ze wędkę można łatwo uszkodzić w sposób nieodwracalny, ale prawdą też jest, że równie łatwo można skrócić jej żywot przez systematyczne zaniedbania. Nie wszystkie naprawy jesteśmy w stanie wykonać we własnym zakresie, ale wiele rzeczy możemy zrobić sami – nawet nie mając jakichś specjalnych zdolności manualnych. Po całym sezonie warto wszystkim kijom zafundować kąpiel. Kilkanaście minut leżenia w detergencie pozwoli usunąć z wędzisk resztki kurzu i zanęty. Dokładnie mycie przyda się także naszym przelotkom. Po sezonie łowienia w naszych wodach, nawet najgładsze przelotki pokrywają się szorstkim nalotem. Oszczędzić możemy tylko rękojeść (zwłaszcza, gdy wykonana jest z korka). Na tę część wędziska wystarczy szmatka i mydło. Mycie ma znaczenie szczególne w przypadku naszych teleskopów. Zabrudzone elementy bardzo się nawzajem niszczą w czasie rozkładania, więc przynajmniej raz w roku, musimy zafundować im mycie.
Gdy doprowadzimy do właściwego stanu wędziska, warto wziąć się za kołowrotki. Te współczesne, niekiedy są dość skomplikowane w budowie. Dlatego część wędkarzy uważa, że najlepiej kołowrotek oddać do profesjonalnego serwisu. Z drugiej jednak strony samo czyszczenie czy smarowanie jest niezwykle proste – oczywiście jeśli naszej maszyny nie rozłożymy na czynniki pierwsze, a po jej ponownym złożeniu, na stole, nie pozostanie nam garść „niepotrzebnych” części. Trudno w tym miejscu zamieszczać dokładną instrukcję rozbierania i składania każdego kołowrotka. Ale przy ich czyszczeniu i konserwacji warto pamiętać o kilku zasadach. Po pierwsze nic nie rozkładamy „na siłę”. Jeśli nie potrafimy zdjąć pokrywy kołowrotka, to dajmy sobie z tym spokój. Po drugie, zanim przystąpimy do mycia, zastanówmy się, czy na pewno jest ono niezbędne. Może wystarczy odrobina smaru lub kilka kropel oliwy. Po trzecie, używajmy właściwych produktów do czyszczenia i smarowania: smarów do kołowrotków (nie do samochodów), oliwy do kołowrotków (w ostateczności może być oliwa do maszyn do szycia), benzyny ekstrakcyjnej (w żadnym wypadku acetonu).
A jeśli nie jesteśmy pewni swoich umiejętności, oddajmy kołowrotek do serwisu. Odbierając taki kołowrotek z profesjonalnego zakładu, będziemy mieć gwarancję, że został dobrze przesmarowany i prawidłowo ustawiony. I, co najważniejsze, że w decydującym momencie, gdy będziemy holować jakiegoś olbrzyma, po prostu się nam nie zatnie.
Jakub Kleń