[2011.12.08] ¯EGNAJ¡C SEZON NAD DUNAJCEM (I)
Dodane przez Administrator dnia 08/12/2011 19:32:44
Uda³o nam siê znale¼æ dzieñ, kiedy we trójkê mogli¶my wybraæ siê na po¿egnanie tegorocznego sezonu wêdkarskiego. Nie by³o to ³atwe, bo ka¿dy z nas pracuje w innej firmie, ale – jak wspomnia³em – uda³o siê. We wtorek, 29 listopada, pojechali¶my sta³± trójk±, ja, Andrzej i Leszek, nad Dunajec do Roztoki, niewielkiej miejscowo¶ci po³o¿onej nad rzek±, przy drodze z Melsztyna do Tuchowa. Wyjechali¶my o szóstej rano, gdy jeszcze by³o ciemno. Nad wod± planowali¶my spêdziæ ca³y dzieñ, a nawet kawa³ek nocy, poniewa¿ zamierzali¶my ³owiæ do dziesi±tej wieczór. Dzieñ by³ wyj±tkowo piêkny. Na niebie nie by³o ani jednej chmury, choæ by³o zimno. W dzieñ cztery, piêæ stopni na plusie. Po zapadniêciu zmroku temperatura spad³a trzy, cztery stopnie poni¿ej zera.
Dolina Dunajca w tamtej okolicy jest przepiêkna. Po jednej i drugiej stronie rzeki, poro¶niête lasami wzgórza, pyszni±ce siê z³otawo-br±zowymi kolorami drzew, które nie straci³y jeszcze wszystkich li¶ci. Wyj±tkowo niski stan wody w rzece sprawia³, ze mnóstwo by³o piaszczystych ³ach, kamiennych g³ówek wychodz±cych ku ¶rodkowi rzeki, leniwych nurtów spokojnie p³yn±cej wody, gdzieniegdzie bystrzyn, a w okolicach g³ówek sporo g³êbszej, spokojnej toni. Na polach pusto. Rolnicy zebrali ju¿ swoje plony, zaorali zagony, tylko w oddali s³ychaæ by³o pracê koparki cierpliwie wybieraj±cej z nadrzecznej ³achy kamienie na budowê jakiego¶ domu. By nastêpnych kilkana¶cie godzin spêdziæ w miarê komfortowo, zabrali¶my siê za zbieranie drewna. Ognisko przy takich temperaturach, to podstawa. Na szczê¶cie w pobli¿u sporo by³o wysuszonych na wiór mniejszych i wiêkszych konarów przywleczonych przez wodê w czasie ostatniej powodzi. Znale¼li¶my te¿ sporo pni uciêtych przy ziemi przez tamtejsze bobry. O dziewi±tej rano mogli¶my zabraæ siê za wêdkowanie.
(Ci±g dalszy za tydzieñ)
Jakub Kleñ

By zapewniæ sobie ciep³o, zaczêli¶my od zgromadzenia sporej ilo¶ci drewna na ognisko. Drewna musia³o nam wystarczyæ na siedem, osiem godzin.