[2011.11.18] Smutne obrazy z Warszawy
Dodane przez Administrator dnia 18/11/2011 10:51:08
Czy w Polsce demokracja jest zagrożona? Mam nadzieję, że nie. Pomimo tego wszystkiego, co zobaczyłem w serwisach informacyjnych telewizji, relacjonujących przebieg zamieszek w Warszawie podczas Święta Niepodległości.
Pośrednią odpowiedzialność za te zamieszki ponoszą tzw. mainstreamowe media, które na długo przed Świętem Niepodległości, ostrzegały przed Marszem Niepodległości, który – według nich - miał skupiać głównie neofaszystów i zwolenników faszyzującego międzywojennego ONR-u. Alternatywą miał być marsz „Kolorowej Niepodległej” – lewicy, gejów i zwolenników wszelkiej różnorodności. Nie bez winy jest prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz, która zgodziła się, by na trasie Marszu Niepodległości znalazł się marsz „kolorowy”, chociaż organizatorzy tego ostatniego nie ukrywali, że chcą zablokować „niepodległościowców”, a więc na wstępie deklarowali konfrontacyjny charakter swojego marszu. Gdy do tego dodamy kompletny brak odpowiedzialności niektórych środowisk lewicowych, które zaprosiły do Polski niemieckich anarchistów i lewaków, znanych z brutalnych rozrób w swoim kraju oraz gdy dołożymy do tego grupy zwyczajnych zadymiarzy z całej Polski, otrzymamy mieszankę prawdziwie wybuchową.
Czy do warszawskich zamieszek musiało dojść? Oczywiście, nie musiało. I nie doszłoby do nich, gdyby władza rzeczywiście była władzą, a nie rozkoszowała się jedynie świadomością władzy. Gdyby prezydent Gronkiewicz-Waltz nie wydała zgody na pokrycie się tras dwóch pochodów. Gdyby polskie władze nie wpuściły autokarów z lewackimi bandami z Niemiec (a przypomnieć warto, że prawie połowa z zatrzymanych przez policję uczestników zajść legitymowała się niemieckimi paszportami). I gdyby wreszcie policja zdecydowanie i bezstronnie reagowała na wszelkie naruszenia prawa.
Jan L. FRANCZYK