[2011.07.01] LIPCOWE WĘDKOWANIE
Dodane przez Administrator dnia 01/07/2011 11:09:04
Lato. Niemal wszystkie gatunki białej ryby są już po tarle. Teraz brania zależą głównie od zawartości tlenu w wodzie. Im bardziej gorąco, im mniej opadów i mniej wiatrów, tym również tlenu w wodzie mniej, i ryby żerują mniej intensywnie. Ze względu na temperaturę można zapomnieć o miętusie. Ta, jedyna dorszowata ryba żyjąca w naszych wodach, odrętwiała próbuje przeczekać najgorszy dla siebie okres w jakiejś podwodnej jamie. Zmienia się też czas żerowania innych ryb. Teraz ryby najlepiej żerują wcześnie rano i pod wieczór. Chociaż i tutaj zdarzają się wyjątki. Swoją największą płoć złowiłem na początku lat dziewięćdziesiątych w zbiorniku czchowskim w samo południe, gdy słońce prażyło niemiłosiernie. Inna sprawa, że pomiędzy godziną 9.00 rano i 6.00 wieczorem, była to jedyna ryba, która tego dnia zainteresowała się moją przynętą, co tak czy inaczej potwierdza regułę, że w upalne dni ryby żerują głównie rano i wieczorem.
W lipcu na pewno wybiorę się nad Dunajec na tamtejsze brzany. Właśnie 30 czerwca minął dla tej ryby okres ochronny, a dunajeckie brzany bywają wyjątkowe. Tradycyjnie łowię je na gruntówkę z dzwoneczkiem doczepionym do szczytówki i z ziarnem parzonego pęczaku na niewielkim haczyku. Haczyków używam niewielkich, ale zestaw mam solidny, bo brzana to jedna z najbardziej walecznych ryb żyjących w polskich rzekach, a hol dużej brzany zapamiętuje się na lata.
Lipiec to również dobry miesiąc na duże okonie. Jak pokazują wędkarskie statystyki, najwięcej medalowych pasiastych garbusów łowi się właśnie w lipcu. Okonie łowię zarówno na klasyczną gruntówkę jak i na spinning. Wykorzystuje wtedy zarówno klasyczne obrotówki jak i gumowe twistery.
Kto lubi przygodę może też zapolować na bolenia. Na bolenie jeżdżę najczęściej nad Wisłę w okolice Uścia Solnego. Na rzece jest tam sporo sympatycznych główek, z których można obrzucać okolicę. Z przynęt najlepiej sprawdzają mi się niewielkie woblerki i małe srebrzyste, wąskie wahadłówki.
Pisząc o lipcowym wędkowaniu nie sposób nie zauważyć karpia. Lipiec, to czas, gdy noce są wyjątkowo ciepłe, więc nieraz wybieram się z przyjaciółmi na nocne zasiadki. Najczęściej wyjeżdżamy po południu i wędkowanie kończymy też po południu, tyle że następnego dnia. A w nocy, w zależności od łowiska, może się przecież trafić zarówno węgorz jak i sum. Tak czy inaczej, miło w lipcową noc posiedzieć nad wodą. A noce bez brania należą wtedy do rzadkości.
Jakub Kleń